JKM (Ja­nusz Kor­win–Mikke) w swoim blogu  26 I 2010  ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/ )

Problemy, problemy...

Mamy po­ważne pro­blemy z ko­le­jami. Ko­leja­rze są bardzo nie­za­do­woleni z za­robków, pa­saże­ro­wie narzekają, a po­datnik do tego do­płaca.

Mamy straszne pro­blemy z eduka­cją. Ro­dzice na­rze­kają na po­ziom na­uczania, na­uczy­ciele na­rze­kają na pen­sje, po­dat­nik do­płaca bar­dzo dużo.

Mamy po­tworne pro­blemy ze „Służbą Zdro­wia”. Leka­rze i pielę­gniarki co i raz strajkują, pa­cjenci stoją w ta­siem­co­wych kolejkach i klną, na czym świat stoi – a po­dat­nik do­płaca ba­joń­skie sumy.

Mamy pro­blemy ze stocz­niami...

...i tak dalej. Czy zauwa­żyli Pań­stwo, ze wszyst­kie branże, z któ­rymi „mamy pro­blemy” – to branże pań­stwowe? Z pry­watnymi re­stau­ra­cjami, fabry­kami, klini­kami itd. – pro­blemów „jakoś” nie ma. Chyba, oczywiście, że państwo zaczyna tym branżom „poma­gać”. Wtedy kło­poty się pojawiają. Na­tych­miast.

Dlaczego politycy i urzęd­nicy chcą, by coś było pań­stwowe - ro­zu­miem: lu­bią mieć pro­blemy do rozwiązywa­nia, bo wtedy są po­trzebni.

Ale dla­czego chcą tego wy­borcy??!!?

Dlaczego wyborcom za­leży by ONI mieli fol­wark, na któ­rym mogą kraść – i wyso­kie pen­sje za do­glą­danie tego fol­warku?

Oto jest py­tanie!


JKM (Ja­nusz Kor­win–Mikke) 4 Stycznia 2010  (źródło: Korwin–Mikke w Interii )

Nowy Rok 2010

Nowy Rok – a przy wła­dzy te same partie – a właściwie: ci sami lu­dzie, którzy z ramienia bez­pieki or­ga­ni­zowali „Okrągły Stół”. Ci sami oszu­ści, zło­dzieje... i, co najgor­sze, głupki.

Dla­czego ONI są nadal u władzy? Bo Pań­stwo na NICH głosowa­li­ście!!

Minęło 20 lat od „Okrą­głego Stołu” – i recepta p. gen. Cze­sława Kisz­czaka nadal działa: „Raz wy­gry­wa­ją jedni, raz dru­dzy – a KORYTO czeka na zwy­cięz­ców”. Działa bez­błędnie. Jak któraś par­tia traci po­pular­ność, to za­kłada się nową, bę­dące w łapskach bezpieki,  tele­wizje    w try–miga wy­promują – i ci sami ludzie mogą spo­koj­nie rzą­dzić dalej.

ONI po pro­stu uważają – jak widać słusz­nie – że prze­ciętny wy­borca to idiota, któ­remu można wmó­wić wszystko. Czy bę­dzie to „po­tworna pan­demia świń­skiej grypy”, czy „Globalne Ocieple­nie” – jak te­lewi­zja po­każe, to ludzie uwierzą. I zapłacą.

I o to IM chodzi.

W tej chwili pod pretek­stem „walki z GLOB­CIem” znów pój­dzie w górę cena prądu. W tej chwili jest po­nad trzy razy wyż­sza niż mogłaby być, gdyby (1) reżym nie na­rzu­cał idio­tycz­nych przepi­sów, (2) elek­trow­nie były pry­watne i musiały ze sobą kon­kuro­wać.

Za­uważcie Państwo: ceny tele­fo­nów ko­mór­ko­wych i ich połą­czeń spa­dły przez 10 lat (uwzględ­niając in­fla­cję) po­nad sześcio­krotnie – bo ERA, PLUS, PLAY, ORANGE itd. muszą ze sobą kon­kuro­wać; w tym sa­mym czasie cena prądu z reżymo­wych elek­trowni po­szła w górę o ponad 30!!!

To chyba powinno każ­demu czło­wiekowi wy­star­czyć?

Pewno nie pamiętają już Pań­stwo, jak za „ko­muny” wszyst­kiego bra­ko­wało. Na przykład: w ZSRR bra­ko­wało mleka. Dla­czego bra­ko­wało? Bo reżym dbał o produkcję mleka – i dopłacał do niej. Efekt: mą­drzy koł­choźnicy jeździli do mia­sta, ku­powali tam mleko pro­dukowane przez koł­choźni­ków–fraje­rów, do którego do­płacał po­dat­nik... i odstawiali je do zlewni!! Proste?

Obecnie jest to samo. U nas to małe piwo. W takich Niemczech (tempo rozwoju: mi­nus 6 proc.) do­pła­ca się na przykład do prądu pro­du­kowa­nego przez wia­traki. Prąd taki jest sześć razy droż­szy. Efekt? Spryciarze mon­tują przy wiatra­kach sil­niczki, jak nawet wia­tru nie ma, to wiatrak pro­dukuje prąd (co prawda: wię­cej go zżera – ale jest to do­towane) – i sprzedają do sieci!! I dlatego w Niem­czech cena prądu jest nie trzy razy wyż­sza niż mo­głaby być, ale cztery razy wyższa!

I potem dziwić się, że prze­mysł niemiecki ucieka na Ukrainę, a nawet do Chin...

Po­wtarzam: w całej Unii Eu­ro­pej­skiej rzą­dzą wa­riaci, oszu­ści, zło­dzieje i zwykli po­nurzy idioci. Oczy­wi­ście: złodzieje i oszuści są w tym cyrku naj­waż­niejsi. Po­patrz­cie na zdjęcia euro–komi­sa­rzy: czy ku­pi­liby­ście od któ­re­goś uży­wany sa­mo­chód?

Jak nie dać się oszu­kać? Najle­piej: w telewizji oglądać wy­łącznie me­cze, filmy i sztuki te­atralne. Żad­nych „Fak­tów”, „dzienni­ków” i „Wiado­mości” – i żadnych au­dy­cyj politycz­nych, bo tam ONI Was szpi­kują kłam­stwami. Kto nie po­trafi tego dema­skować – a ONI są sprytni – niech po pro­stu nie oglą­da. Prawdy jest tam tyle, co w ogłosze­niach o zaletach prosz­ków do prania.

Po drugie: proszę uważnie pa­trzeć: która partia naj­wię­cej pie­nię­dzy wy­daje na wy­bory. Ci, co mają na ty­siące bill­boardów, albo już ukradli i chcą nadal kraść – albo chcą za­cząć kraść. Bo niby dla­czego tak im zależy, by być w Senacie lub Sej­mie?

Mnie nie zależy. Moja partia – obecnie na­zywa się „Wol­ność i prawo­rządność” – zakłada, że to Pań­stwu po­winno zależeć, by ICH wy­walić od władzy. Jeśli chce­cie za prąd płacić trzy razy mniej, a za lekar­stwa sześć razy mniej.

Mam na­dzieję, że w Nowym Roku pójdą Państwo po ro­zum do głowy – i będą gło­so­wali  na partie  NIE re­klamo­wane w TV. A jak nie?

No, to w Nowym roku nadal będą rzą­dzić ci sami oszu­ści.

Czego Pań­stwu nie ży­czę...

Bo ja sobie dam radę...


JKM (Ja­nusz Kor­win–Mikke) w swoim blogu  22 XI 2009  ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/ )

Ostatnie 10 dni niepodległości

Prasa bę­dąca na usłu­gach fe­dera­stów z trium­fem do­nosi, że mamy wy­branego „prezy­denta” i pa­nią „mi­ni­sterkę spraw za­granicznych” Unii Euro­pej­skiej.

Przypomi­nam, że przed ratyfi­kacją trak­tatu li­zboń­skiego za­rzekano się, że to nie ża­den prezy­dent, tylko „prze­wodni­czący” – a Fran­cja nie ogło­siła re­feren­dum w sprawie przyję­cia tego trak­tatu, gdyż „Unia nie jest pań­stwem, bo nie ma ani hymnu, ani flagi”.

25 minut po podpi­sa­niu trak­tatu przez JE Wa­cława Klausa Eu­ropejski Try­bu­nał Spra­wie­dliwo­ści ogłosił, że w szko­łach trzeba bę­dzie po­zdej­mować krzyże; UE ma i pre­zy­denta, i pa­nią mi­ni­sterkę, i parla­ment, i hymn, i flagę – a dalej, bę­dzie szło bardzo szybko bo ONI mają już dzie­więć lat opóź­nie­nia w sto­sunku do planu.

Nie wie­rzący, że jest to spi­sek, niech spojrzą na pasz­porty: już od kilku lat nie są to pasz­porty polskie czy bry­tyj­skie – lecz „unijne”. Nowy „pre­zydent” za­po­wiada, że ujednolici po­datki (oczywi­ście!), usta­wo­daw­stwo – i ogra­niczy uży­wanie flag i go­deł 27 byłych już państw.

A ludzie? Mają to w no­sie!

 


JKM (Ja­nusz Kor­win–Mikke) w swoim blogu  24 VI 2009  ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/ )

Kary po szwedzku

P. Marcin Piechota, niewątpliwie po obej­rze­niu filmiku „Po­stęp po szwedzku” na­de­słał mi na­stę­pu­jący wy­cinek z Wi­kipe­dii:

"Szwecja ma bardzo łagodne prawo dla przestęp­ców. Wy­nika to z zało­żenia, że wiele prze­stępstw ma pod­łoże spo­łeczne i eko­no­miczne. Po­dobnie jak w więk­szo­ści kra­jów świata, nie ma tu kary śmierci, a za mor­der­stwo grozi kara od 5 do 15 lat wię­zienia. Ważną rolę pełni sys­tem re­so­cjaliza­cji więźniów"

To właśnie jest zna­komitą ilu­stracją tezy, że w krajach so­cjali­stycznych jed­nostka jest ZE­REM, jed­nostka się nie li­czy, jej czyny są bez większej warto­ści.

Doprowadźmy tę za­sadę: „... wiele prze­stępstw ma pod­łoże spo­łeczne i eko­no­miczne” do skraj­nej po­staci: to nie czło­wiek jest wi­nien tego, że zamordo­wał; winne jest społeczeń­stwo, że go źle wy­chowało.

Tym samym znika po­wód do ja­kiegokol­wiek ka­rania prze­stęp­ców. To prze­stępca, mor­du­jąc, słusznie uka­rał społe­czeństwo za to, że został przez nie źle wy­chowany!

I, oczywiście, jeśli jed­nostka np. zarobi za dużo pienię­dzy, to się jej ich więk­szość od­biera – bo to nie jest za­sługa No­bla, że wy­nalazł dynamit, lecz społe­czeń­stwa, że Go tak wy­cho­wało i wye­du­ko­wało!!!

Na szczęście dla siebie śp.Alfred Nobel żył jesz­cze we w miarę normal­nych cza­sach.

Lewica traktuje ludzi tak, jak my traktu­jemy krowę: nie krowa jest winna, że we­szła w szkodę, lecz jej właści­ciel! A wła­ścicie­lem wszystkich ”oby­wa­teli” jest pań­stwo. Dla­tego państwo ma prawo „reso­cjalizo­wać” swo­ich „obywa­teli” - w Związku So­wieckim w obo­zach pracy i w „psy­chusz­kach”. To Króle­stwo Szwe­cji pierw­sze (przed III Rze­szą!) wpro­wa­dziło lo­boto­mię ja­koś spo­sób po­stę­po­wania ze „spo­łecznie nieprzy­stoso­wa­nymi” pod­da­nymi - i eu­ge­nikę, w postaci przy­mu­sowej ka­stra­cji.

Proszę zwrócić uwagę na za­sadniczą róż­nicę: Pra­wica mówi: „Tu jest cennik: za to chło­sta, za to dwa lata, a za to Cię powie­simy. Je­steś wol­nym człowie­kiem, masz prawo wy­boru – usza­nujemy Twoją de­cy­zję”. Lewica stosuje pre­wencję, stara się zapobiegać przestęp­stwom – oczy­wiście: od­bierając oby­wate­lom wol­ność wy­boru. Tym sa­mym kara­nie, w miarę odbie­rania ko­lejnych wol­ności, staje się coraz bardziej bez­sen­sowne. Jeśli w sa­mo­chodzie wpro­wa­dzimy urzą­dzenie au­to­matycznie ha­mu­jące w mo­men­cie zaist­nie­nia groź­nej sytu­acji, to w razie wy­padku nie bę­dzie winien kie­rowca, tylko urządze­nie!

Jednakże jedna zbrodnia jest przez so­cjali­stów ka­rana z całą bez­względ­no­ścią: zbrodnia nie za­pła­ce­nia podat­ków! Dziwne, ale Urzędy Skarbowe nawet w Królestwie Trzech Koron jakoś nie chcą przyjmować do wia­do­mo­ści, że to nie Svensson jest wi­nien, że nie za­płacił po­datku, lecz społe­czeń­stwo, że go źle wy­chowało – i w kon­se­kwen­cji to społe­czeństwo po­winno ten po­datek za Svens­sona zapła­cić!!

 


JKM (Ja­nusz Kor­win–Mikke) w swoim blogu  20 X 2007  ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/ )

Hodowla By­dła – czyli: MA­NI­FEST NOR­MAL­NO­ŚCI

Dziwię się wam, lu­dzie....

...właśnie: czy jeszcze „lu­dzie”. Czy jesz­cze na świe­cie rzą­dzi Homo Sa­piens – czy już tylko Homo Sovie­ti­cus, albo jego na­stępca, Homo Eu­ro­pæus?

Od ponad stu lat „po­stę­powcy” wma­wiali w lu­dzi, że są tylko by­dlę­tami, że wła­ści­wie ni­czym nie róż­nią się od zwie­rząt – a w ja­kiejś ga­ze­cie, bo­daj „Wy­bor­czej”, prze­czy­ta­łem try­um­falny ar­ty­kuł, że „czło­wiek tylko czte­rema ge­nami różni się od sto­nogi”. I ta pro­pa­ganda odnio­sła sku­tek: lu­dzie sami uwa­żają się za by­dło – i po­zwa­lają trak­to­wać się jak by­dło.

Być może róż­nica mię­dzy czło­wie­kiem, a zwie­rzę­ciem jest tylko kul­tu­rowa – ale jest. Fi­zycz­nie mo­że­my się nie róż­nić, ale mamy du­szę – czy jak kto chce na­zy­wać tę cu­downą ce­chę czło­wieka. Być mo­że róż­nica jest mała – ale cała na­sza kul­tura dą­żyła, by ją po­więk­szać. Dzi­siej­sza anty–kul­tura stara się ją zmi­ni­ma­lizo­wać.

Różnica kul­tu­ralna mię­dzy czło­wie­kiem, a by­dląt­kiem, jest taka, że de­cy­zje czło­wieka sza­nu­jemy. De­cy­zji by­dlę­cia nie. By­dlę trzy­mamy na po­stronku, bo może zro­bić so­bie krzywdę albo wejść w szko­dę. Do­ro­sły męż­czy­zna zaś ma prawo zro­bić sobie krzywdę – a je­śli wy­rzą­dzi szkodę, to ma za nią za­pła­cić. I to jest ta pod­sta­wowa róż­nica.

Jak dzisiaj jeste­śmy trak­towani przez rządy: jak lu­dzie – czy jak by­dło? Jeśli ktoś każe mi za­piąć się pa­sem w moim wła­snym sa­mo­cho­dzie – to trak­tuje mnie do­kład­nie tak, jak chłop trak­tuje krowę...

...to znaczy: trak­to­wał. Prze­pisy Wspól­noty Eu­ro­pej­skiej, zdaje się, za­ka­zują trzy­ma­nia krowy na po­stron­ku; to ja w samo­cho­dzie mu­szę być przy­pięty. Na ra­zie za­pi­nam się sam, ale już nie­długo będą au­to­maty na­su­wa­jące na mnie pasy – i sa­mo­chód bez ich za­pię­cia nie ru­szy.

Krzywdy so­bie zrobić nie mo­żemy – ale za szkodę też nie pła­cimy: je­ste­śmy (pod przy­mu­sem) ubez­pie­czeni.

Doi się z nas pie­nią­dze – i za te pie­nią­dze utrzy­muje się całe stado, oraz sze­fo­stwo tej „Ani­mal Farm”. Tu nie ta po­etyka – ale nie­długo po­każę, że zdziera się z nas 83% za­ro­bio­nych pie­nię­dzy – i ONI wy­dają je za nas.

Co zrobiłby Nor­malny Czło­wiek, gdyby ktoś przy­szedł doń i po­wie­dział: „Czło­wieku: ile za­ra­biasz? 3000? Świet­nie! Daj mi z tego 2400, ja po­trącę na sie­bie 600, a po­zo­stałe 1800 wy­dam za ciebie – tak, że bę­dziesz bar­dziej za­do­wo­lony, niż gdy­byś sam wy­dał na sie­bie te 3000!”. Co by zro­bił Nor­malny Czło­wiek? Kopa w sem­pi­ternę – za drzwi!

Homo Euro­pæus po­ry­kuje z ra­do­ści, że ktoś chce się nim opie­ko­wać, i gło­suje na ta­kich, któ­rzy we­zmą mu jesz­cze wię­cej pie­nię­dzy – za obiet­nicę, że siano w żło­bie bę­dzie śwież­sze, niż do tej pory! Ma tylko jedną prośbę: by da­wać mniej owsa ko­niom, a tro­chę wię­cej siana im, kro­wom.

A konie rżą na od­wrotną melo­dię.

Rzygać mi się chce, gdy czy­tam, że „ro­dzice hisz­pań­scy wy­ra­zili ra­dość, że rząd zaj­mie się pro­ble­mem oty­ło­ści ich dzieci”. Moja suka wy­ka­zuje wię­cej roz­sądku: to ona karmi swoje szcze­niaki i – mi­mo uf­no­ści – z pew­nym po­dej­rze­niem pa­trzy, gdy im coś pod­ty­kam. A by­dlę? Krowa za­pewne się cie­szy, gdy ktoś zaj­muje się jej ciela­kiem...

Zgroza mnie bie­rze – bo na resztki nor­mal­nych ro­dzi­ców spa­dają ko­lejne ciosy. Ostat­nio „pol­ski” „Rząd” szy­kuje ustawę ka­rzącą grzywną 5000 zł ro­dzi­ców, któ­rzy nie za­szczepią swo­ich dzieci!! Tyle się pi­sze, że nie­które szcze­pie­nia mogą być szko­dliwe – i nic! Nadal „rząd” wie le­piej, jak opie­ko­wać się moim dziec­kiem. W in­te­re­sie firm far­ma­ceu­tycz­nych prze­ra­bia się lu­dzi na by­dlęta. Ale gdyby nie by­ło to w in­te­re­sie firm far­ma­ceu­tycz­nych – by­łoby tak samo źle, tylko jesz­cze głu­piej.

Bydło nie myśli. By­dłu serwuje się ha­sełka typu: Wszyst­kie dzieci są na­sze. Żadne z by­dląt prze­cież nie po­my­śli, że to ozna­cza: Moje dziecko nie jest już moje; jest na­sze. Co w prak­tyce ozna­cza, że to p.Minister je szczepi, je wy­cho­wuje... Cóż: szcze­niak bę­dzie moim psem, bę­dzie mi słu­żył – więc jest nor­malne, że to ja, a nie jego ro­dzice, pies i suka, de­cy­dują o tre­su­rze. Ale żeby tak samo z czło­wie­kiem?

Przecież gdy w 1901 roku rząd pru­ski po­sta­nowił zmie­nić tylko ję­zyk,w ja­kim wy­kła­dany był je­den przed­miot (re­li­gia) nie zmie­niając jego tre­ści – we Wrze­śni wy­buch­nął strajk szkolny. Dziś ko­lejni mi­ni­stro­wie zmie­niają tre­ści pro­gra­mów, we­dle swej woli wy­mie­niają przed­mioty – a ro­dzice to po­kor­nie ak­cep­tują, li­żąc do­brych pa­nów po rę­kach – że tak dbają o ich dzieci.

Tak robi moja suka. Ale czło­wiek?

Dwa lata temu w USA, w Utah, dziecko było pod­dane che­mio­te­ra­pii. Po kilku mie­sią­cach tej nie­przy­jem­nej ku­ra­cji, część le­ka­rzy twier­dziła, że już wy­star­czy – a część, że trzeba ją jesz­cze kon­ty­nu­ować. Na nie­szczę­ście wśród tych ostat­nich był le­karz prowa­dzący (który miał prze­cież in­te­res w kon­tynu­acji – bo brał za to spore pie­nią­dze...). Ro­dzice mimo to za­brali dziecko ze szpi­tala. Efekt: ści­gała ich po­li­cja – i oskar­żono ich o kid­nap­ping!!!

Cóż:dawniej „kid­nap­pin­giem” było za­bra­nie dziecka ro­dzi­com. Te­raz dzieci są „na­sze”, czyli pań­st­wo­we; i ro­dzice bez­czel­nie ukra­dli pań­stwowe dziecko, cu­dzą wła­sność!

Co zrobi far­mer, gdy byk z krową wy­pro­wa­dzą, ła­miąc ogro­dze­nie,swoje cielę z za­grody, gdzie on je umie­ś­cił? Przy­leje obojgu by­dla­kom – a cielę umieści tam, gdzie on chce.

To właśnie ro­bią z nami ONI.

Jeśli już je­ste­śmy przy zwie­rzę­tach: ONI mają jesz­cze inne piękne ha­sełko: „Zwie­rzęta na­leży trak­to­wać tak samo, jak lu­dzi. Piękne ha­sło – do­póki się nie doj­rzy, że jest ono rów­no­ważne ha­słu: Lu­dzi na­leży trak­to­wać tak samo jak zwie­rzęta. Dziś jest „wola poli­tyczna” by sta­rusz­kom apliko­wać eu­tha­na­zję; prze­cież do­kład­nie to samo robi się z in­nymi by­dlę­tami – czy–ż nie?

Ludzie: czy jesz­cze je­ste­ście ludźmi – czy tylko by­dlę­tami?

Oczywiście: zaw­sze więk­szość lu­dzi chciała, by się nimi opie­ko­wać – byle do­brze. Szli więc do­bro­wol­nie pod opiekę feu­da­łów, wi­sieli u klamki pań­skiej – i byli za­do­wo­leni. Jed­nak do­piero d***kracja spo­wo­do­wała, z ta Więk­szość na­rzuciła swe oby­czaje resz­cie. „Ja lu­bię, jak mnie pod przy­mu­sem szczot­kują i przy­ci­nają ko­pyta – to niech wszyst­kich pod przy­mu­sem szczot­kują i przy­ci­nają ko­pyta”.

Czasem mam wraże­nie że ONI te­stują swoje by­dełko, do ja­kiego stop­nia już zgłu­piało i można zro­bić z nim, co się chce. Do czego in­nego mogą słu­żyć ta­kie po­my­sły jak „mał­żeń­stwa ho­mo­siów”? Jed­nak w miarę, jak to trwa i się roz­wija, za­czy­nam mieć prze­ra­ża­jące po­dej­rze­nie:

ONI, dwa po­kole­nia wcze­śniej lu­dzie in­teli­gentni, wy­chowy­wali swoje dzieci w tych sa­mych szko­łach – i obecnie ONI, to... rów­nież by­dlęta! Durne, tępe by­dlaki ma­rzące tylko żar­ciu, pi­ciu i eks­ce­sach sek­su­al­nych.

Widać to po sprawie „global­nego ocie­ple­nia”. ONI na­prawdę wy­dają się wie­rzyć, w „za­gra­ża­jące nam” ocie­ple­nie! Choć prze­cież nie trzeba robić ba­dań geo­lo­gicz­nych: wy­star­czy wie­dzieć,że „Gren­lan­dia” to ląd, na któ­rym ok. 900 roku kwitły cy­tryny – a, jak też wiemy, Eu­ropa nie zo­stała wtedy za­la­na przez ocean. Trzeba też być kom­plet­nym kre­ty­nem, by uwie­rzyć, że lo­dowce An­tark­tydy, ogrzane z –40°C do –35°C – za­leją na­gle cały świat.

A ONI wydają się sami w to wie­rzyć. Nad­zorcy by­dła stali się głupsi od chu­doby, którą się opie­kują...

Piszę to – po raz któ­ryś po­wta­rza­jąc te my­śli – jak roz­bi­tek,który wrzuca pa­pier w bu­telce w od­męt oce­anu In­ter­netu. Prze­cież gdzieś jesz­cze są LU­DZIE! Nie je­stem na świe­cie sam, nie  wszy­scy jesz­cze zby­dlę­cieli do cna, w nie­któ­rych tli się jesz­cze iskra czło­wie­czeń­stwa! Zbun­tujmy się, do cho­lery! Obal­my ten sys­tem!

Jak można go­dzić się na ustrój, w któ­rym by­dlęta de­cy­dują o lo­sie lu­dzi? Ja nie mam nic prze­ciwko te­mu, by ktoś chciał być trak­to­wany jak niero­ga­ci­zna – czyli żyć w „pań­stwie opie­kuń­czym”. Ale czło­wiek, który nie chce de­cy­do­wać o wła­snym lo­sie, nie po­wi­nien w gło­so­wa­niu de­cy­do­wać o lo­sie in­nych!

Bydło niech so­bie po­ry­kuje – a my mu­simy żyć! By­dło my­śli o peł­nym żło­bie – my my­ślimy w wy­pra­wach w Ko­smos. Przy­szłość Ludz­ko­ści (je­śli ma prze­trwać) za­leży od tego, czy zwy­ciężą lu­dzie – czy by­d­lęta? Czy wy­gra Rozum – czy Liczba?

I nie ma tu zna­czenia, czy rzą­dzi, SLD, PiS, PO czy PSL; nie­za­leż­nie od tego liczba urzędni­ków ro­śnie, co­raz wię­cej prze­pi­sów ogra­ni­cza na­szą wol­ność... Jak długo mo­żemy to zno­sić?

Na szczęście ten sys­tem już jest zgniły. Na­wet by­dlątka za­czy­nają ro­zu­mieć, że rzą­dzące nimi świ­nie roz­piły się, zde­mo­ra­li­zo­wały – i nie są już od nich mą­drzej­sze. Ko­niec jest bli­ski. Mu­simy się więc z'­o­r­g­a­n­izować, by być go­towi do stwo­rze­nia zrę­bów Pań­stwa Wol­no­ści – w momen­cie gdy gdy cała ta an­ty–eu­ro­pej­ska „Wspól­nota Eu­ro­pej­ska” za­cznie trzesz­czeć w szwach.

To już nie­długo. Za­cznijmy się szy­ko­wać.


JKM  (Ja­nusz Kor­win–Mikke) w swoim blogu  26 II 2008  ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/ )

Prawda o „rzą­dach L**u”

D***kracja – wbrew pra­niu mó­zgów w TV, szko­łach i wszę­dzie – nie daje wol­ności; prze­ciw­nie: jest kla­sycz­nym ustro­jem to­tali­tar­nym. D***kracja ozna­cza, że p.Pipścińska z Pcimci­mia, p.Iksiński z Tu­tu­lej­ko­wic, panna Kazi­miera Szczu­kówna, p.Stefan Nie­siołow­ski, p.Anna So­becka i mi­liony in­nych ta­kich de­cy­dują o moim ży­ciu i ogra­ni­czają moją Wol­ność – czego nie­na­wi­dzę – a za to ja mam prawo w gło­so­wa­niu ogra­ni­czyć Wol­ność pp.Pipściń­skiej, Szczu­kówny, So­bec­kiej, Ik­siń­skiego, Nie­sio­łow­skiego i mi­lio­nów in­nych – co mi na cho­lerę nie jest po­trzebne i w do­datku za­biera mi czas!

Jest to więc ustrój z zało­że­nia po­wo­du­jący po­tworny bała­gan.

Co więcej: jest to ustrój, jako się rze­kło, to­tali­tarny. W d***kracji Więk­szość (cza­sem tylko po­trzebna jest więk­szość 2/3) może zro­bić z mniej­szo­ścią WSZYSTKO. Naj­gor­szy Ty­ran cza­sem ma su­mie­nie, cza­sem boi się Boga (bo a nuż ist­nieje?), cza­sem wspo­mni matkę, na ogół ma dzieci, na pewno boi się, że jak za­nadto zale­zie lu­dziom za skórę, to ktoś go może za­dźgać, za­strzelić lub otruć, mogą go wresz­cie od­su­nąć od wła­dzy – a po­nadto we wła­snym do­brze ro­zu­mia­nym in­te­re­sie chce na ogół, by kraj się bo­ga­cił, a na pewno: by rósł w siłę.

Natomiast Więk­szość jest ab­so­lut­nie nie­od­po­wie­dzialna; Więk­szo­ści nie można wy­truć, wy­strze­lać ani za­dźgać, nie można uka­rać za podję­cie złej de­cy­zji. Więk­szość nie czuje się od­po­wie­dzialna ani nie ma su­mienia („Prze­cież gdy­bym ja za tym nie gło­sował, to i tak by­łaby więk­szość ZA...”). Więk­szość jest głu­pia i okrutna – pa­mię­tajmy, że to Pi­łat Pon­cjusz, oku­pant, pra­gnął Chry­stusa urato­wać – a Więk­szość (po­nad 2/3...) swoja­ków darła się „Ukrzy­żuj Go!”. To Więk­szość opo­wiada się zaw­sze za naj­głup­szym ro­dza­jem ustroju nie­wol­ni­czego, czyli za so­cja­li­zmem.

Dlatego nie­na­wi­dzę d***kracji – i całe ży­cie po­świę­cam zwal­cza­niu nie tego czy in­nego po­li­tyka, nie tej czy in­nej par­tii – lecz raka, który zżera na­szą (czy jesz­cze na­szą?) cy­wili­za­cję:   D***KRACJI !

 


JKM  (Ja­nusz Kor­win–Mikke) w swoim blogu  10 VII 2008  ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/ )

Było to napi­sane oczywi­ście znacznie wcze­śniej, ale od­ma­wiano opu­bli­ko­wa­nia.

O Je­dwab­nem – na po­ważnie.

„Rzeczpo­spo­lita” rze­telnie rela­cjo­nuje spór o spraw­stwo zbrodni w Je­dwab­nem. W spo­rze za­bie­rają głos ar­che­olo­dzy, hi­sto­rycy, aryt­metycy (od li­cze­nia pomor­do­wa­nych) wresz­cie mo­rali­ści. Zdu­miewa mnie, że przez cały ten czas nikt nie po­ru­szył na tych ła­mach strony prawno–po­li­tycz­nej.

Postaram się to więc uczy­nić. Prze­pra­szam za pewną oschłość wy­wo­dów.

1. Najpierw pro­blem. Nie ulega kwe­stii, że w Je­dwab­nem po­peł­niona zo­stała zbrod­nia. Nie pod­lega też dys­ku­sji, że brali w niej udział Po­lacy i Niemcy. Z tej okazji Ży­dzi do­ma­gają się od Pola­ków prze­pro­sin.

2. JE Alek­san­der Kwa­śniew­ski za­po­wie­dział, że w dniu 10 lipca so­len­nie prze­prosi. Po­wstaje pod­sta­wowe py­ta­nie: jako kto, kogo i w czyim imie­niu? Dziwne, ale wszy­scy pole­miści po­mi­jają te kwe­stie; ich wła­śnie do­ty­czą ni­niej­sze, bar­dzo pre­cy­zyjne, roz­wa­ża­nia.

3. Ogromna więk­szość tek­stów mówi ogól­ni­kowo o „zbrodni Pola­ków”, cza­sem „zbrodni Niem­ców” , lub „zbrodni nazi­stów” po­peł­nio­nej na „Ży­dach”. Jed­nak nie są to kate­gorie po­li­tyczno–prawne lecz mętne dy­wa­ga­cje hu­ma­ni­stów. Nie­któ­rzy (bo prze­cież nie wszy­scy!!) Ży­dzi do­ma­gają się prze­pro­sin od „Pola­ków”. Tym­cza­sem jest oczy­wi­ste, że p.Aleksan­der Kwa­śniew­ski nie jest „pre­zy­den­tem Pola­ków” – i nie ma ab­so­lut­nie żad­nego prawa prze­ma­wiać w imie­niu Pola­ków nie bę­dą­cych oby­wa­te­lami III RP!!! Kto twier­dzi ina­czej – jest na­cjo­na­li­stą. Po­nie­waż zaś nie ist­nieje żadna osoba re­pre­zen­tu­jąca „wszyst­kich Po­la­ków” – przeto nikt taki prze­pro­sić „w imie­niu Po­la­ków” nie może. Na­wet, gdyby „wszy­scy Po­lacy” byli za coś od­po­wie­dzialni.

4. Jest też pyta­nie: „Kogo?” Dla­czego miałby przepra­szać „na­ród ży­dow­ski” za mord w Je­dwab­nem – a nie „naród ro­syj­ski” za dzia­łal­ność Fe­liksa E.Dzierżyń­skiego w CzeKa? Dzier­żyń­ski osobi­ście od­po­wiada za za­mor­do­wa­nie setek ty­sięcy Ro­sjan (oraz, na­wia­sem pi­sząc, znacznie większej liczby Ży­dów, niż liczba za­mor­dowa­nych w Je­dwab­nem!). Czy dla­tego (prze­pra­szam za zło­śli­wość) nie mamy prze­pra­szać za F.E.D., że p.Kwa­śniew­ski za­ak­cepto­wał argu­menta­cję nie­któ­rych ra­bi­nów, że gdy żyd po­rzuci wiarę i za­pi­sze się do so­cjali­stów, to już nie jest Ży­dem i Ży­dzi za niego nie po­no­szą od­po­wie­dzial­no­ści – więc, per analo­giam, je­śli Po­lak po­rzuci ka­toli­cyzm i za­pi­sze się do so­cjali­stów, to już „na­ród pol­ski” za jego czyny nie od­po­wiada? )

5. Jako „Pre­zy­dent obywa­teli III RP” – wśród któ­rych są lu­dzie róż­nej naro­do­wo­ści (w tym i Ży­dzi) a mogą się na­wet znaj­do­wać ofiary, które ucie­kły z owej sto­doły – p.Aleksan­der Kwa­śniew­ski też nie może prze­pra­szać. By­łoby to bar­dzo wy­so­kim nie­tak­tem! Nie wiem, czym za­winił Ży­dom z Je­dwab­nego np. p.Emanuel Oli­sa­debe?

6. Wreszcie p.Kwa­śniew­ski może chcieć prze­pra­szać jako Głowa Pań­stwa Pol­skiego. Jed­nakże – i to trzeba stanow­czo pod­kre­ślić – żadne pań­stwo pol­skie ni­czym w spra­wie tej zbrodni nie zawi­niło! Zbrodni tej nie or­gani­zo­wał, nie po­ma­gał w jej do­kona­niu, ani do niej nie za­chęcał jaki­kol­wiek przed­stawi­ciel jakie­go­kol­wiek pań­stwa pol­skiego – na­wet ma­rio­netko­wej „Ge­ne­ralnej Gu­berni”!! Żadne też pań­stwo pol­skie – ani Rząd Lon­dyń­ski ani tzw. Pań­stwo Pod­ziemne – nie miało też żad­nej możli­wo­ści, by prze­szko­dzić w tej zbrodni.

7. Odpo­wie­dzial­ność pań­stwa nie ma nic wspól­nego z „od­po­wie­dzial­no­ścią na­rodu’ (o ile cos ta­kiego ist­nieje). Je­śli Pre­zy­dent Re­pu­bliki Fe­de­ralnej Nie­miec prze­pra­sza w imie­niu RFN za zbrod­nie wo­jenne (i RFN płaci za nie od­szko­do­wa­nia) to nie dla­tego, że zbrodni do­ko­nali „Niemcy” – lecz dla­tego, ze do­ko­nała ich III Rze­sza, a RFN uznała się de iure za spad­ko­biercę III Rze­szy. Jest to bar­dzo ważne od­róż­nie­nie: gdyby ko­men­dan­tem KL „Au­schwitz–Bir­ke­nau” był mia­no­wany przez Hi­tlera Ukra­iniec, a całą za­łogę sta­no­wili na­jemni Mu­rzyni, Ara­bo­wie i Chiń­czycy, to od­po­wie­dzial­ność RFN nie by­łaby ani o iotę mniej­sza, gdyż no­si­liby oni nie­miec­kie mun­dury i wy­ko­ny­wali roz­kazy kie­row­nic­twa III Rze­szy. Za ew. zbrod­nie Le­gii Cu­dzo­ziem­skiej od­po­wiada Re­pu­blika Fran­cu­ska – a nie pań­stwa któ­rych oby­wa­te­lami są (lub kraje z któ­rych po­cho­dzą) żoł­nie­rze Le­gii!

8. Tym sa­mym pań­stwo pol­skie nie ma nic wspól­nego ze zbrod­nią w Je­dwab­nem – i p.Kwa­śniew­ski nie może prze­pra­szać rów­nież w tym cha­rakte­rze.

By zrozu­mieć non­sens uży­wa­nych kon­struk­cyj praw­nych wy­obraźmy so­bie, że Sta­lin ina­czej po­dzie­lił Eu­ropę Wschod­nią – i Je­dwabne znala­zło się w grani­cach Biało­ru­skiej SRS, a obec­nie Re­pu­bliki Biało­ru­skiej. Czy za tę zbrod­nię po­wi­nien wtedy prze­pra­szać JE Alek­san­der Łu­ka­szenka? A ja­kie ta zmiana ma zna­cze­nie dla miesz­kańca np. Ślą­ska czy Wiel­ko­pol­ski??!? W oby­dwu przy­pad­kach nie ma on tak samo nic wspól­nego z tą zbrod­nią.

9. Państwo pol­skie – czyli obec­nie: III RP – mo­głoby zro­bić w tej spra­wie tylko jedno: ko­rzy­sta­jąc z pre­ce­densu no­rym­ber­skiego (że zbrod­nie „lu­do­bój­stwa” nie ule­gają przedaw­nie­niu) zna­leźć pol­skich zbrodnia­rzy z Je­dwab­nego (jeśli jesz­cze żyją – i jeśli nie zo­stali już raz skazani – non bis idem!). Jest to jed­nak kosz­towne i mę­czące – na­to­miast prze­pra­sza­nie idzie po­li­ty­kom gładko – i za­pew­nia temu, kto prze­pra­sza, zna­ko­mite pu­bli­city: 30 se­kund w te­lewi­zjach po­łowy świata! Jest to więc droga ła­twiej­sza i przy­jem­niej­sza.

10. Kto za­tem od­po­wiada za zbrod­nię w Je­dwab­nem? Zróbmy pe­wien my­ślowy eks­pe­ry­ment.

Dziś wojska polskie wkra­czają na Ukra­inę. Rząd ukra­iń­ski emi­gruje na Cypr, woj­sko pol­skie zaj­muje Lwów. We Lwo­wie do­cho­dzi do po­gromu Ży­dów na dużą skalę – gi­nie pa­rę­set osób. Kto jest za to od­po­wie­dzialny?

Oczywiście nie pań­stwo ukraiń­skie, które nie ist­nieje, a w każ­dym ra­zie nie pa­nuje nad Lwo­wem. Zgod­nie z Kon­wen­cją Haską cał­ko­witą od­po­wie­dzial­ność za bez­pie­czeń­stwo prawne te­ry­to­riów oku­powa­nych po­nosi oku­pant. Czyli w tym przy­padku by­łaby to Pol­ska.

11. Z do­kład­nie tych sa­mych powo­dów oku­pant po­nosi od­po­wie­dzial­no­ści za wy­da­rze­nia w Je­dwab­nem – bo tylko on ma jed­nostki poli­cyjne i woj­skowe mo­gące sku­tecz­nie za­po­biec zbrodni. W owych dniach oku­pan­tem Je­dwab­nego i oko­lic była III Rze­sza Nie­miecka.

12. Z czego bezdy­sku­syj­nie wy­nika, że tym, który 10 lipca powi­nien sta­nąć przed sto­dołą w Je­dwab­nem i uro­czy­ście przepro­sić, jest JE Jan Rau, Pre­zy­dent Re­pu­bliki Fe­de­ral­nej Nie­miec. Tym bar­dziej, że III Rze­sza spra­wo­wała nad tym te­re­nem kon­trolę nie tylko for­malną, ale i fak­tyczną: umundu­ro­wane for­ma­cje nie­miec­kie były na miej­scu. W do­datku, jak się wy­daje, ra­czej za­chę­cały do rzezi, a może nawet ją orga­ni­zo­wały i czyn­nie po­ma­gały – niż po­wstrzy­my­wały zbrod­nia­rzy. Zresztą z całą pew­no­ścią za­chę­cała do tego propa­ganda rzą­dzą­cych III Rze­szą na­rodo­wych so­cjali­stów.

13. Podkre­ślam jed­nak z ca­łym na­ci­skiem: na­wet gdyby wła­dze III Rze­szy do mordu nie za­chę­cały, nie or­gani­zo­wały i nie po­ma­gały – to i tak cała od­po­wie­dzial­ność spo­czy­wa­łaby na pań­stwie nie­miec­kim. Co, oczywi­ście, nie wy­klu­cza in­dy­wi­dual­nego ka­ra­nia zbrod­nia­rzy (co, na­wia­sem pi­sząc, po­wi­nien był uczy­nić już apa­rat spra­wie­dli­wo­ści III Rze­szy; choć pa­no­wał tam ustrój so­cja­li­styczny, to jed­nak prawo jesz­cze w niej obo­wiązy­wało – a prawo III Rze­szy nie po­zwa­lało jed­nym lu­dziom bez­kar­nie mor­do­wać in­nych. Było to za­strze­żone – i to w ściśle okre­ślo­nych przy­pad­kach – dla funkcjona­riu­szów ów­cze­snego re­żymu. Były przy­padki, że funk­cjona­riu­sze Oświę­ci­mia wędro­wali kar­nie na front wschodni za ude­rze­nie więź­nia!).

14. Z ana­lo­gicz­nych po­wo­dów za zbrod­nię, w któ­rej współ­uczest­ni­czyli niektó­rzy miesz­kańcy Je­dwab­nego, nie mogą od­po­wia­dać inni miesz­kańcy, ani wła­dze mia­steczka. Na­wia­sem pi­sząc do­piero ostat­nio hi­sto­rycy wy­jaśnili nam rzecz w tej sprawie pod­sta­wową: czy ów­cze­sny bur­mistrz (imię i na­zwi­sko – pro­simy!) rzą­dził jesz­cze z no­mi­na­cji so­wiec­kiej – czy już z hi­tle­row­skiej? Bo tego, że nie po­cho­dził z wybo­rów, ani nie był mia­no­wany przez rząd Lon­dyń­ski – by­łem nie­mal pe­wien. Oka­zało się, że mia­no­wali go już na­ro­dowi so­cjali­ści – a więc rów­nież w aspek­cie lo­kal­nym od­powie­dzial­ność spo­czywa na oku­pan­cie hi­tle­row­skim.

15. Tym sa­mym wszel­kie dy­wa­ga­cje o od­po­wie­dzial­no­ści „oby­wa­teli Pol­ski”, „Na­rodu Pol­skiego” czy „pań­stwa pol­skiego” są bez­sen­sowne – a przepra­szać nikt nie tylko nie po­wi­nien, ale i nie ma prawa. Ta­kie prze­pro­siny czło­wieka, peł­nią­cego obo­wiązki pre­zy­denta, mo­głyby po­cią­gnąć za sobą np. żąda­nia od­szkodo­wań – a do za­cią­ga­nia ta­kich zo­bo­wią­zań Pan Prezy­dent nie ma kon­stytu­cyj­nego upo­waż­nie­nia. Prze­pra­szając w imie­niu III RP p.Kwa­śniew­ski na­ra­ziłby się na od­po­wie­dzial­ność kon­stytu­cyjną.

16. Prze­pra­szać p.Kwa­śniew­ski mógłby co naj­wy­żej w Swoim wła­snym imie­niu – je­śli czuje się On za te zbrod­nie od­po­wie­dzialny, oczywi­ście. Nadal jed­nak po­wstaje wąt­pli­wość, czy można przy tak uro­czy­stym ak­cie od­róż­nić pry­watną Osobę p.Aleksan­dra Kwa­śniew­skiego – od JE Alek­san­dra Kwa­śniew­skiego, Głowy Pań­stwa? Może po­wi­nien wy­stą­pić prze­pa­sany biało–czer­wona szarfą – a przed ak­tem prze­pro­sin uro­czy­ście ją zdjąć i odło­żyć na bok?

17) Pod­sta­wową przy­czyną po­ja­wiają­cych się pa­ra­dok­sów jest to, ze poję­cie „winy” od­nosi się w ję­zyku pol­skim wy­łącz­nie do jed­no­stek; na­sza kul­tura nie uznaje od­po­wie­dzial­no­ści zbio­ro­wej. Zwo­len­nicy po­pu­la­ry­zo­wa­nej i u nas w okre­sie so­wiety­za­cji azja­tycko–ży­dow­sko–ko­mu­ni­stycz­nej kon­cepcji ko­lek­tywu zde­rzają się tu z wy­znaw­cami in­dy­wi­du­ali­stycz­nej kon­cepcji grecko–ła­ciń­sko–chrze­ści­jań­skiej – i wza­jemnie się nie ro­zu­mieją...

18) Ostat­nim, roz­pacz­liwym, ar­gu­men­tem zwo­lenni­ków prze­pra­sza­nia jest, iż wpraw­dzie „odpo­wie­dzial­ność zbio­rowa” nie po­winna być sto­so­wana, ale skoro jako Po­lak od­czu­wam sa­tys­fak­cję ze zwy­cięstw re­pre­zenta­cji Pol­ski – to po­wi­nie­nem rów­nież prze­pra­szać za Po­la­ków. Ana­lo­gia ta jest wa­dliwa.

19) Odpo­wied­ni­kiem od­czu­wa­nia satys­fak­cji jest od­czu­wa­nie przy­kro­ści – a nie „prze­pra­sza­nie”. Je­śli re­pre­zen­ta­cja Pol­ski wy­grała z Wa­lią, to mogę (nie muszę – je­śli np. wy­grała nie­za­służe­nie!) odczu­wać sa­tys­fak­cję – ale nie wiąże się z tym obo­wią­zek ani gra­tu­lo­wa­nia re­pre­zen­tan­tom ani ro­bie­nia cze­go­kol­wiek w sto­sunku do Wa­lii!! My­ślę, że wielu Pola­kom istot­nie jest wstyd z po­wodu zbrodni w Je­dwab­nem – i dla­tego do­brze, że o niej się wresz­cie pi­sze – ale na tym się to koń­czy.

20) Z Walią wy­grała re­pre­zenta­cja Pol­ski – se­lek­cjo­no­wana, ofi­cjal­nie mia­no­wana i do­fi­nan­so­wy­wana przeze mnie (choć wbrew mo­jej woli, ze ścią­gnię­tych pod przy­mu­sem po­dat­ków); gdyby z po­dwór­kową dru­żyną w Car­diff wy­grała przy­pad­kowa 11–tka pra­cują­cych tam na czarno ro­bot­ni­ków bu­dowla­nych na­ro­do­wo­ści pol­skiej – moja sa­tys­fak­cja by­łaby żadna. Mor­dercy z Je­dwab­nego przez ni­kogo nie byli wy­bie­rani do re­pre­zento­wa­nia Pol­ski – i są w ta­kim sa­mym stop­niu re­pre­zenta­tywni dla Pola­ków, jak p.Tymote­usz McVe­igh, ter­ro­ry­sta z Okla­homy, jest re­pre­zen­ta­tywny dla Ame­ryka­nów.

21) Przy­mus prze­prasza­nia bar­dzo szko­dzi. Pa­mię­tam, że jako dziecko po­trąci­łem w parku prze­chod­nia. Krzyk­ną­łem w biegu „Prze­pra­szam”, było mi nieco przy­kro – ale ra­czej z po­wodu nie­zgrabno­ści. Jed­nak ciotka ka­zała mi wró­cić do niego i for­mal­nie prze­pro­sić. Zrobi­łem to – ale miej­sce uczu­cia lek­kiego wstydu za­jęło we mnie (na parę mi­nut) uczu­cie nie­nawi­ści do czło­wieka, przed któ­rym mu­sia­łem się upoko­rzyć.

Jeśli nie­które śro­dowiska chcą wy­wo­łać nie­na­wiść Pola­ków do Ży­dów – to nie­źle im się to udaje. Jeż­dżąc (dużo!) po kraju ob­ser­wuję wy­raźną zmianę w tym kie­runku w po­równa­niu z sytu­acją sprzed roku.

I tym ludz­kim ak­cen­tem koń­czę te su­che roz­wa­ża­nia.

 

JKM  (Ja­nusz Kor­win–Mikke) w swoim blogu  25 VIII 2008  ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/ )

Socjalizm: ustrój ma­łych, pa­zer­nych gra­bież­ców

W I pro­gramie „Pol­skiego” Radio w au­dy­cji p.red.Ry­szarda Bu­gaja od­była się dys­ku­sja o Ame­ryce – i bo­daj p.red.Maciej Wie­rzyński (je­śli do­brze roz­pozna­łem Jego głos) za­chwa­lał to, że Amery­kanie nie są za­wistni, że chęt­nie każ­demu po­ma­gają itd.

Ta obser­wacją jest – a przy­najm­niej: była (bo te­raz w USA so­cja­li­za­cja po­stę­puje na po­tęgę) – ba­nal­nie praw­dziwa. W pro­gra­mie nie wspo­mniano jed­nak o przy­czy­nach, dla któ­rych np. w Pol­sce pa­nuje wza­jemna za­wiść – a w USA: nie.

Tą przy­czyną jest to, że Ame­ryka­nie, jako je­dyny na­ród w no­wo­żyt­nej hi­sto­rii, bar­dzo długo żyli w ka­pi­ta­liź­mie. A Eu­ropa, zwłasz­cza Wschod­nia – zu­pełnie nie.

W kapitali­zmie każdy pra­gnie się wzbo­gacić – ale też w jego in­te­re­sie leży, by wzbo­gacił się są­siad. Jak są­siad jest bo­gaty, to łatwiej w ra­zie czego po­może, chęt­niej coś ode mnie kupi, może tro­chę taniej co sprzeda? Mniej chęt­nie ukrad­nie mi coś z ogródka... Opłaca się mieć bo­ga­tego są­siada.

Bogatemu sąsia­dowi za­leży rów­nież, bym ja się wzbo­gacił. War­tość jego domu ma­leje, jeśli obok bę­dzie stał marny dom bie­daka. Z chęcią bę­dzie więc po­ma­gał uboż­szemu sąsia­dowi w bo­ga­ceniu się. Mniej chętnie ukradnie on wtedy coś z jego ogródka...

Zupełnie in­a­czej jest w so­cja­liźmie. W so­cja­liź­mie pie­nią­dze są lu­dziom ra­bo­wane przez pań­stwo, które część roz­krada, część mar­nuje – a z reszty two­rzy tzw. „fun­dusz spo­ży­cia zbioro­wego”.

Życie w so­cja­liźmie po­lega więc na tym, by z tego „fun­du­szu” wy­rwać jak naj­wię­cej – oczy­wi­ście: kosz­tem są­siada. Lu­dzie wy­cho­wani w so­cja­liź­mie mają głę­boko za­ko­rze­nione, słuszne zresztą, prze­kona­nie, że zysk mój ozna­cza stratę są­siada – i od­wrotnie. Jak inni we­pchają się do ko­lejki po „dar­mowe le­cze­nie” - to ja mu­szę cze­kać pół roku... Jak on do­sta­nie zasi­łek – to dla mnie nie wy­star­czy. Jak pań­stwo da eme­ry­tom – to nie star­cza dla renci­stów; jak da na­uczy­cie­lom – to nie star­cza na bez­robot­nych.

W socja­liźmie każdy każ­demu jest wil­kiem. Je­śli więc socjali­ści na­prawdę chcą, by w lu­dziach kształ­ciły się po­stawy pro-spo­łeczne, to po­winni opowia­dać się za Dzi­kim, Dra­pież­nym, Kapi­tali­zmem.