JKM (Janusz
Korwin–Mikke) w swoim blogu 20 VII
2010 ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/
)
Mamy masę problemów
Jakie to problemy? Ano: w jakim wieku można przechodzić na
emeryturę? Czy w szkołach ma być religia? Czy w szkołach uczyć o homosiach - i
jak? Ile dopłacać do kolei? Jak prywatyzować stocznie? Jak długi powinien był
urlop górnika? Ile powinna wynosić dopłata do biopaliw? Kto powinien wydawać
koncesje na przewozy towarów ciężarówkami? Czy soboty powinny być wolne? Kto ma
być prezesem TVP? Ile ciepła mogą przepuszczać ściany domów? Kiedy przejść na
"czas zimowy"? Czy do zapłodnień in vitro dopłacać tylko małżeństwom?
Ile powinno wynosić stypendium sportowe II stopnia? Kogo powinien Minister
Kultury mianować dyrektorem Opery? W jakim wieku dzieci winny iść do szkoły...
...i tak dalej.
A teraz proszę sobie wyobrazić: w normalnym kraju – w którym o
sobie decydują sami ludzie, a nie urzędnicy – nie mielibyśmy ŻADNEGO z tych i
innych problemów!!!
I co „rozwiązywaliby” politycy, za co braliby w łapy urzędnicy i
na czym zarabialiby dziennikarze?
A kto powiedział:
Pierwszym krokiem do zniewolenia ludzi jest przekonanie ich,
że ich prywatne problemy są „problemami społecznymi” ?
JKM (Janusz
Korwin–Mikke) w swoim blogu 26 I
2010 ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/
)
Problemy, problemy...
Mamy poważne problemy z kolejami. Kolejarze są bardzo niezadowoleni
z zarobków, pasażerowie narzekają, a podatnik do tego dopłaca.
Mamy straszne problemy z edukacją. Rodzice narzekają na poziom
nauczania, nauczyciele narzekają na pensje, podatnik dopłaca bardzo
dużo.
Mamy potworne problemy ze „Służbą Zdrowia”. Lekarze i pielęgniarki
co i raz strajkują, pacjenci stoją w tasiemcowych kolejkach i klną, na czym
świat stoi – a podatnik dopłaca bajońskie sumy.
Mamy problemy ze stoczniami...
...i tak dalej. Czy zauważyli Państwo, ze wszystkie branże, z
którymi „mamy problemy” – to branże państwowe? Z prywatnymi restauracjami,
fabrykami, klinikami itd. – problemów „jakoś” nie ma. Chyba, oczywiście, że
państwo zaczyna tym branżom „pomagać”. Wtedy kłopoty się pojawiają. Natychmiast.
Dlaczego politycy i urzędnicy chcą, by coś było państwowe - rozumiem:
lubią mieć problemy do rozwiązywania, bo wtedy są potrzebni.
Ale dlaczego chcą tego wyborcy??!!?
Dlaczego wyborcom zależy by ONI mieli folwark, na którym mogą
kraść – i wysokie pensje za doglądanie tego folwarku?
Oto jest pytanie!
JKM (Janusz
Korwin–Mikke) 4 Stycznia 2010
(źródło: Korwin–Mikke w Interii )
Nowy Rok 2010
Dlaczego ONI są nadal u władzy? Bo Państwo
na NICH głosowaliście!!
Minęło 20 lat od „Okrągłego Stołu” – i recepta p. gen. Czesława
Kiszczaka nadal działa: „Raz wygrywają jedni, raz drudzy – a KORYTO czeka
na zwycięzców”. Działa bezbłędnie. Jak któraś partia traci popularność,
to zakłada się nową, będące w łapskach bezpieki, telewizje
ją w try–miga wypromują –
i ci sami ludzie mogą spokojnie rządzić dalej.
ONI po prostu uważają – jak widać słusznie – że przeciętny wyborca
to idiota, któremu można wmówić wszystko. Czy będzie to „potworna pandemia
świńskiej grypy”, czy „Globalne Ocieplenie” – jak telewizja
pokaże, to ludzie uwierzą. I zapłacą.
I o to IM chodzi.
W tej chwili pod pretekstem „walki z GLOBCIem” znów pójdzie w
górę cena prądu. W tej chwili jest ponad trzy razy wyższa niż mogłaby być,
gdyby (1) reżym nie narzucał idiotycznych przepisów, (2) elektrownie
były prywatne i musiały ze sobą konkurować.
Zauważcie Państwo: ceny telefonów komórkowych
i ich połączeń spadły przez 10 lat (uwzględniając inflację)
ponad sześciokrotnie – bo ERA, PLUS, PLAY, ORANGE itd. muszą ze sobą konkurować;
w tym samym czasie cena prądu z reżymowych elektrowni poszła w górę o ponad
30!!!
To chyba powinno każdemu człowiekowi wystarczyć?
Pewno nie pamiętają już Państwo, jak za „komuny” wszystkiego
brakowało. Na przykład: w ZSRR brakowało mleka. Dlaczego brakowało? Bo
reżym dbał o produkcję mleka – i dopłacał do niej. Efekt: mądrzy kołchoźnicy
jeździli do miasta, kupowali tam mleko produkowane przez kołchoźników–frajerów,
do którego dopłacał podatnik... i odstawiali je do zlewni!! Proste?
Obecnie jest to samo. U nas to małe piwo. W takich Niemczech
(tempo rozwoju: minus 6 proc.) dopłaca się na przykład do prądu produkowanego
przez wiatraki. Prąd taki jest sześć razy droższy. Efekt? Spryciarze montują
przy wiatrakach silniczki, jak nawet wiatru nie ma, to wiatrak produkuje
prąd (co prawda: więcej go zżera – ale jest to dotowane) – i sprzedają do
sieci!! I dlatego w Niemczech cena prądu jest nie trzy razy wyższa niż mogłaby
być, ale cztery razy wyższa!
I potem dziwić się, że przemysł niemiecki ucieka na Ukrainę, a
nawet do Chin...
Powtarzam: w całej Unii Europejskiej
rządzą wariaci, oszuści, złodzieje i zwykli ponurzy idioci. Oczywiście:
złodzieje i oszuści są w tym cyrku najważniejsi. Popatrzcie na zdjęcia
euro–komisarzy: czy kupilibyście od któregoś używany samochód?
Jak nie dać się oszukać? Najlepiej: w telewizji oglądać wyłącznie
mecze, filmy i sztuki teatralne. Żadnych „Faktów”, „dzienników” i „Wiadomości”
– i żadnych audycyj politycznych, bo tam ONI Was szpikują kłamstwami. Kto
nie potrafi tego demaskować – a ONI są sprytni – niech po prostu nie ogląda.
Prawdy jest tam tyle, co w ogłoszeniach o zaletach proszków do prania.
Po drugie: proszę uważnie patrzeć: która partia najwięcej pieniędzy
wydaje na wybory. Ci, co mają na tysiące billboardów, albo już ukradli i
chcą nadal kraść – albo chcą zacząć kraść. Bo niby dlaczego tak im zależy, by
być w Senacie lub Sejmie?
Mnie nie zależy. Moja partia – obecnie nazywa się „Wolność i
praworządność” – zakłada, że to Państwu powinno zależeć, by ICH wywalić od
władzy. Jeśli chcecie za prąd płacić trzy razy mniej, a za lekarstwa sześć
razy mniej.
Mam nadzieję, że w Nowym Roku pójdą Państwo po rozum do głowy –
i będą głosowali na partie NIE reklamowane w TV. A jak nie?
No, to w Nowym roku nadal będą rządzić ci sami oszuści.
Czego Państwu nie życzę...
Bo ja sobie dam radę...
JKM (Janusz
Korwin–Mikke) w swoim blogu 22 XI
2009 ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/
)
Ostatnie 10 dni niepodległości
Prasa będąca na usługach federastów z triumfem donosi, że
mamy wybranego „prezydenta” i panią „ministerkę spraw zagranicznych” Unii
Europejskiej.
Przypominam, że przed ratyfikacją traktatu lizbońskiego zarzekano
się, że to nie żaden prezydent, tylko „przewodniczący” – a Francja nie
ogłosiła referendum w sprawie przyjęcia tego traktatu, gdyż „Unia nie jest
państwem, bo nie ma ani hymnu, ani flagi”.
25 minut po podpisaniu traktatu przez JE Wacława Klausa Europejski
Trybunał Sprawiedliwości ogłosił, że w szkołach trzeba będzie pozdejmować
krzyże; UE ma i prezydenta, i panią ministerkę, i parlament, i hymn, i
flagę – a dalej, będzie szło bardzo szybko bo ONI mają już dziewięć lat opóźnienia
w stosunku do planu.
Nie wierzący, że jest to spisek, niech spojrzą na paszporty:
już od kilku lat nie są to paszporty polskie czy brytyjskie – lecz „unijne”.
Nowy „prezydent” zapowiada, że ujednolici podatki (oczywiście!), ustawodawstwo
– i ograniczy używanie flag i godeł 27 byłych już państw.
A ludzie? Mają to w nosie!
JKM (Janusz
Korwin–Mikke) w swoim blogu 24 VI
2009 ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/
)
Kary po szwedzku
P. Marcin
Piechota, niewątpliwie po obejrzeniu filmiku „Postęp po szwedzku” nadesłał
mi następujący wycinek z Wikipedii:
"Szwecja ma bardzo łagodne prawo dla przestępców. Wynika
to z założenia, że wiele przestępstw ma podłoże społeczne i ekonomiczne.
Podobnie jak w większości krajów świata, nie ma tu kary śmierci, a za morderstwo
grozi kara od 5 do 15 lat więzienia. Ważną rolę pełni system resocjalizacji
więźniów"
To właśnie jest znakomitą ilustracją tezy, że w krajach socjalistycznych
jednostka jest ZEREM, jednostka się nie liczy, jej czyny są bez większej
wartości.
Doprowadźmy tę zasadę: „... wiele
przestępstw ma podłoże społeczne i ekonomiczne” do skrajnej postaci: to nie człowiek jest winien tego, że
zamordował; winne jest społeczeństwo, że go źle wychowało.
Tym samym znika powód do jakiegokolwiek karania przestępców.
To przestępca, mordując, słusznie ukarał społeczeństwo za to, że został
przez nie źle wychowany!
I, oczywiście, jeśli jednostka np. zarobi za dużo pieniędzy, to
się jej ich większość odbiera – bo to nie jest zasługa Nobla, że wynalazł
dynamit, lecz społeczeństwa, że Go tak wychowało i wyedukowało!!!
Na szczęście dla siebie śp.Alfred Nobel żył jeszcze we w miarę
normalnych czasach.
Lewica traktuje ludzi tak, jak my traktujemy krowę: nie krowa
jest winna, że weszła w szkodę, lecz jej właściciel! A właścicielem
wszystkich ”obywateli” jest państwo. Dlatego państwo ma prawo „resocjalizować”
swoich „obywateli” - w Związku Sowieckim w obozach pracy i w „psychuszkach”.
To Królestwo Szwecji pierwsze (przed III Rzeszą!) wprowadziło lobotomię
jakoś sposób postępowania ze „społecznie nieprzystosowanymi” poddanymi
- i eugenikę, w postaci przymusowej kastracji.
Proszę zwrócić uwagę na zasadniczą różnicę: Prawica mówi: „Tu jest cennik: za to chłosta, za to dwa lata, a za to Cię
powiesimy. Jesteś wolnym człowiekiem, masz prawo wyboru – uszanujemy
Twoją decyzję”. Lewica stosuje prewencję,
stara się zapobiegać przestępstwom – oczywiście: odbierając obywatelom wolność
wyboru. Tym samym karanie, w miarę odbierania kolejnych wolności, staje
się coraz bardziej bezsensowne. Jeśli w samochodzie wprowadzimy urządzenie
automatycznie hamujące w momencie zaistnienia groźnej sytuacji, to w
razie wypadku nie będzie winien kierowca, tylko urządzenie!
Jednakże jedna zbrodnia jest przez socjalistów karana z całą
bezwzględnością: zbrodnia nie zapłacenia
podatków! Dziwne, ale Urzędy Skarbowe nawet w
Królestwie Trzech Koron jakoś nie chcą przyjmować do wiadomości, że to nie
Svensson jest winien, że nie zapłacił podatku, lecz społeczeństwo, że go
źle wychowało – i w konsekwencji to społeczeństwo powinno ten podatek za
Svenssona zapłacić!!
JKM (Janusz
Korwin–Mikke) w swoim blogu 20 X
2007 ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/
)
Hodowla Bydła –
czyli: MANIFEST NORMALNOŚCI
Dziwię się wam, ludzie....
...właśnie: czy jeszcze „ludzie”. Czy jeszcze na świecie rządzi
Homo Sapiens – czy już tylko Homo Sovieticus, albo jego następca, Homo Europæus?
Od ponad stu lat „postępowcy” wmawiali w ludzi, że są tylko bydlętami,
że właściwie niczym nie różnią się od zwierząt – a w jakiejś gazecie,
bodaj „Wyborczej”, przeczytałem tryumfalny artykuł, że „człowiek
tylko czterema genami różni się od stonogi”. I ta propaganda odniosła skutek:
ludzie sami uważają się za bydło – i pozwalają traktować się jak bydło.
Być może różnica między człowiekiem, a zwierzęciem jest
tylko kulturowa – ale jest. Fizycznie możemy się nie różnić, ale mamy duszę
– czy jak kto chce nazywać tę cudowną cechę człowieka. Być może różnica
jest mała – ale cała nasza kultura dążyła, by ją powiększać. Dzisiejsza
anty–kultura stara się ją zminimalizować.
Różnica kulturalna między człowiekiem, a bydlątkiem, jest
taka, że decyzje człowieka szanujemy. Decyzji bydlęcia nie. Bydlę
trzymamy na postronku, bo może zrobić sobie krzywdę albo wejść w szkodę.
Dorosły mężczyzna zaś ma prawo zrobić sobie krzywdę – a jeśli wyrządzi
szkodę, to ma za nią zapłacić. I to jest ta podstawowa różnica.
Jak dzisiaj jesteśmy traktowani przez rządy: jak ludzie – czy
jak bydło? Jeśli ktoś każe mi zapiąć się pasem w moim własnym samochodzie
– to traktuje mnie dokładnie tak, jak chłop traktuje krowę...
...to znaczy: traktował. Przepisy Wspólnoty Europejskiej,
zdaje się, zakazują trzymania krowy na postronku; to ja w samochodzie
muszę być przypięty. Na razie zapinam się sam, ale już niedługo będą automaty
nasuwające na mnie pasy – i samochód bez ich zapięcia nie ruszy.
Krzywdy sobie zrobić nie możemy – ale za szkodę też nie płacimy:
jesteśmy (pod przymusem) ubezpieczeni.
Doi się z nas pieniądze – i za te pieniądze utrzymuje się
całe stado, oraz szefostwo tej „Animal Farm”. Tu nie ta poetyka
– ale niedługo pokażę, że zdziera się z nas 83% zarobionych pieniędzy –
i ONI wydają je za nas.
Co zrobiłby Normalny Człowiek, gdyby ktoś przyszedł doń i powiedział:
„Człowieku: ile zarabiasz? 3000?
Świetnie! Daj mi z tego 2400, ja potrącę na siebie 600, a pozostałe 1800
wydam za ciebie – tak, że będziesz bardziej zadowolony, niż gdybyś sam
wydał na siebie te 3000!”. Co by zrobił
Normalny Człowiek? Kopa w sempiternę – za drzwi!
Homo Europæus porykuje z radości, że ktoś chce się nim opiekować,
i głosuje na takich, którzy wezmą mu jeszcze więcej pieniędzy – za
obietnicę, że siano w żłobie będzie świeższe, niż do tej pory! Ma tylko
jedną prośbę: by dawać mniej owsa koniom, a trochę więcej siana im, krowom.
A konie rżą na odwrotną melodię.
Rzygać mi się chce, gdy czytam, że „rodzice hiszpańscy wyrazili
radość, że rząd zajmie się problemem otyłości ich dzieci”. Moja suka wykazuje
więcej rozsądku: to ona karmi swoje szczeniaki i – mimo ufności – z pewnym
podejrzeniem patrzy, gdy im coś podtykam. A bydlę? Krowa zapewne się
cieszy, gdy ktoś zajmuje się jej cielakiem...
Zgroza mnie bierze – bo na resztki normalnych rodziców spadają
kolejne ciosy. Ostatnio „polski” „Rząd” szykuje ustawę karzącą grzywną
5000 zł rodziców, którzy nie zaszczepią swoich dzieci!! Tyle się pisze,
że niektóre szczepienia mogą być szkodliwe – i nic! Nadal „rząd” wie lepiej,
jak opiekować się moim dzieckiem. W interesie firm farmaceutycznych
przerabia się ludzi na bydlęta. Ale gdyby nie było to w interesie firm
farmaceutycznych – byłoby tak samo źle, tylko jeszcze głupiej.
Bydło nie myśli. Bydłu serwuje się hasełka typu: Wszystkie dzieci są nasze.
Żadne z bydląt przecież nie pomyśli, że to oznacza: Moje dziecko nie jest już moje; jest nasze. Co w praktyce oznacza, że to p.Minister je szczepi, je wychowuje...
Cóż: szczeniak będzie moim psem, będzie mi służył – więc jest normalne, że
to ja, a nie jego rodzice, pies i suka, decydują o tresurze. Ale żeby tak
samo z człowiekiem?
Przecież gdy w 1901 roku rząd pruski postanowił zmienić tylko
język,w jakim wykładany był jeden przedmiot (religia) nie zmieniając
jego treści – we Wrześni wybuchnął strajk szkolny. Dziś kolejni ministrowie
zmieniają treści programów, wedle swej woli wymieniają przedmioty – a
rodzice to pokornie akceptują, liżąc dobrych panów po rękach – że tak
dbają o ich dzieci.
Tak robi moja suka. Ale człowiek?
Dwa lata temu w USA, w Utah, dziecko było poddane chemioterapii.
Po kilku miesiącach tej nieprzyjemnej kuracji, część lekarzy twierdziła,
że już wystarczy – a część, że trzeba ją jeszcze kontynuować. Na nieszczęście
wśród tych ostatnich był lekarz prowadzący (który miał przecież interes w
kontynuacji – bo brał za to spore pieniądze...). Rodzice mimo to zabrali
dziecko ze szpitala. Efekt: ścigała ich policja – i oskarżono ich o kidnapping!!!
Cóż:dawniej „kidnappingiem” było zabranie dziecka rodzicom.
Teraz dzieci są „nasze”, czyli państwowe; i rodzice bezczelnie ukradli
państwowe dziecko, cudzą własność!
Co zrobi farmer, gdy byk z krową wyprowadzą, łamiąc ogrodzenie,swoje
cielę z zagrody, gdzie on je umieścił? Przyleje obojgu bydlakom – a cielę
umieści tam, gdzie on chce.
To właśnie robią z nami ONI.
Jeśli już jesteśmy przy zwierzętach: ONI mają jeszcze inne
piękne hasełko: „Zwierzęta należy traktować tak
samo, jak ludzi. Piękne hasło – dopóki się
nie dojrzy, że jest ono równoważne hasłu: Ludzi należy traktować tak samo jak zwierzęta. Dziś jest „wola polityczna” by staruszkom aplikować euthanazję;
przecież dokładnie to samo robi się z innymi bydlętami – czy–ż nie?
Ludzie: czy jeszcze jesteście ludźmi – czy tylko bydlętami?
Oczywiście: zawsze większość ludzi chciała, by się nimi opiekować
– byle dobrze. Szli więc dobrowolnie pod opiekę feudałów, wisieli u
klamki pańskiej – i byli zadowoleni. Jednak dopiero d***kracja spowodowała,
z ta Większość narzuciła swe obyczaje reszcie. „Ja lubię, jak mnie pod przymusem szczotkują i przycinają
kopyta – to niech wszystkich pod przymusem szczotkują i przycinają kopyta”.
Czasem mam wrażenie że ONI testują swoje bydełko, do jakiego
stopnia już zgłupiało i można zrobić z nim, co się chce. Do czego innego
mogą służyć takie pomysły jak „małżeństwa homosiów”? Jednak w miarę,
jak to trwa i się rozwija, zaczynam mieć przerażające podejrzenie:
ONI, dwa pokolenia wcześniej ludzie inteligentni, wychowywali
swoje dzieci w tych samych szkołach – i obecnie ONI, to... również bydlęta!
Durne, tępe bydlaki marzące tylko żarciu, piciu i ekscesach seksualnych.
Widać to po sprawie „globalnego ocieplenia”. ONI naprawdę wydają
się wierzyć, w „zagrażające nam” ocieplenie! Choć przecież nie trzeba
robić badań geologicznych: wystarczy wiedzieć,że „Grenlandia” to ląd,
na którym ok. 900 roku kwitły cytryny – a, jak też wiemy, Europa nie została
wtedy zalana przez ocean. Trzeba też być kompletnym kretynem, by uwierzyć,
że lodowce Antarktydy, ogrzane z –40°C do –35°C – zaleją nagle cały świat.
A ONI wydają się sami w to wierzyć. Nadzorcy bydła stali się
głupsi od chudoby, którą się opiekują...
Piszę to – po raz któryś powtarzając te myśli – jak rozbitek,który
wrzuca papier w butelce w odmęt oceanu Internetu. Przecież gdzieś jeszcze
są LUDZIE! Nie jestem na świecie sam, nie wszyscy jeszcze zbydlęcieli
do cna, w niektórych tli się jeszcze iskra człowieczeństwa! Zbuntujmy
się, do cholery! Obalmy ten system!
Jak można godzić się na ustrój, w którym bydlęta decydują o
losie ludzi? Ja nie mam nic przeciwko temu, by ktoś chciał być traktowany
jak nierogacizna – czyli żyć w „państwie opiekuńczym”. Ale człowiek,
który nie chce decydować o własnym losie, nie powinien w głosowaniu
decydować o losie innych!
Bydło niech sobie porykuje – a my musimy żyć! Bydło myśli o
pełnym żłobie – my myślimy w wyprawach w Kosmos. Przyszłość Ludzkości
(jeśli ma przetrwać) zależy od tego, czy zwyciężą ludzie – czy bydlęta?
Czy wygra Rozum – czy Liczba?
I nie ma tu znaczenia, czy rządzi, SLD, PiS, PO czy PSL; niezależnie
od tego liczba urzędników rośnie, coraz więcej przepisów ogranicza naszą
wolność... Jak długo możemy to znosić?
Na szczęście ten system już jest zgniły. Nawet bydlątka zaczynają
rozumieć, że rządzące nimi świnie rozpiły się, zdemoralizowały – i
nie są już od nich mądrzejsze. Koniec jest bliski. Musimy się więc z'organizować,
by być gotowi do stworzenia zrębów Państwa Wolności – w momencie gdy
gdy cała ta anty–europejska „Wspólnota Europejska” zacznie trzeszczeć
w szwach.
To już niedługo. Zacznijmy się szykować.
JKM (Janusz Korwin–Mikke) w swoim
blogu 26 II 2008 ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/
)
Prawda o „rządach L**u”
D***kracja –
wbrew praniu mózgów w TV, szkołach i wszędzie – nie daje wolności; przeciwnie:
jest klasycznym ustrojem totalitarnym. D***kracja oznacza, że
p.Pipścińska z Pcimcimia, p.Iksiński z Tutulejkowic, panna Kazimiera
Szczukówna, p.Stefan Niesiołowski, p.Anna Sobecka i miliony innych takich
decydują o moim życiu i ograniczają moją Wolność – czego
nienawidzę – a za to ja mam prawo w głosowaniu ograniczyć Wolność
pp.Pipścińskiej, Szczukówny, Sobeckiej, Iksińskiego, Niesiołowskiego i
milionów innych – co mi na cholerę nie jest potrzebne i w dodatku zabiera
mi czas!
Jest to więc ustrój z założenia powodujący potworny bałagan.
Co więcej: jest to ustrój, jako się rzekło, totalitarny. W
d***kracji Większość (czasem tylko potrzebna jest większość 2/3) może zrobić
z mniejszością WSZYSTKO. Najgorszy Tyran czasem ma sumienie, czasem boi
się Boga (bo a nuż istnieje?), czasem wspomni matkę, na ogół ma dzieci, na
pewno boi się, że jak zanadto zalezie ludziom za skórę, to ktoś go może zadźgać,
zastrzelić lub otruć, mogą go wreszcie odsunąć od władzy – a ponadto we
własnym dobrze rozumianym interesie chce na ogół, by kraj się bogacił,
a na pewno: by rósł w siłę.
Natomiast Większość jest absolutnie nieodpowiedzialna;
Większości nie można wytruć, wystrzelać ani zadźgać, nie można ukarać za
podjęcie złej decyzji. Większość nie czuje się odpowiedzialna ani nie ma
sumienia („Przecież gdybym ja za tym nie głosował,
to i tak byłaby większość ZA...”). Większość
jest głupia i okrutna – pamiętajmy, że to Piłat Poncjusz, okupant, pragnął
Chrystusa uratować – a Większość (ponad 2/3...) swojaków darła się „Ukrzyżuj Go!”. To Większość
opowiada się zawsze za najgłupszym rodzajem ustroju niewolniczego,
czyli za socjalizmem.
Dlatego
nienawidzę d***kracji – i całe życie poświęcam zwalczaniu nie tego czy
innego polityka, nie tej czy innej partii – lecz raka, który zżera naszą
(czy jeszcze naszą?) cywilizację: D***KRACJI !
JKM (Janusz Korwin–Mikke) w swoim blogu 10 VII 2008 ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/ )
Było to napisane oczywiście
znacznie wcześniej, ale odmawiano opublikowania.
O
Jedwabnem – na poważnie.
„Rzeczpospolita”
rzetelnie relacjonuje spór o sprawstwo zbrodni w Jedwabnem. W sporze zabierają
głos archeolodzy, historycy, arytmetycy (od liczenia pomordowanych)
wreszcie moraliści. Zdumiewa mnie, że przez cały ten czas nikt nie poruszył
na tych łamach strony prawno–politycznej.
Postaram
się to więc uczynić. Przepraszam za pewną oschłość wywodów.
1.
Najpierw problem. Nie ulega kwestii, że w Jedwabnem popełniona została
zbrodnia. Nie podlega też dyskusji, że brali w niej udział Polacy i
Niemcy. Z tej okazji Żydzi domagają się od Polaków przeprosin.
2.
JE Aleksander Kwaśniewski zapowiedział, że w dniu 10 lipca solennie
przeprosi. Powstaje podstawowe pytanie: jako kto, kogo i w czyim imieniu?
Dziwne, ale wszyscy polemiści pomijają te kwestie; ich właśnie dotyczą
niniejsze, bardzo precyzyjne, rozważania.
3.
Ogromna większość tekstów mówi ogólnikowo o „zbrodni Polaków”, czasem
„zbrodni Niemców” , lub „zbrodni nazistów” popełnionej na „Żydach”. Jednak
nie są to kategorie polityczno–prawne lecz mętne dywagacje humanistów.
Niektórzy (bo przecież nie wszyscy!!) Żydzi domagają się przeprosin od
„Polaków”. Tymczasem jest oczywiste, że p.Aleksander Kwaśniewski nie
jest „prezydentem Polaków” – i nie ma absolutnie żadnego prawa przemawiać
w imieniu Polaków nie będących obywatelami III RP!!! Kto twierdzi
inaczej – jest nacjonalistą. Ponieważ zaś nie istnieje żadna osoba reprezentująca
„wszystkich Polaków” – przeto nikt taki przeprosić „w imieniu Polaków”
nie może. Nawet, gdyby „wszyscy Polacy” byli za coś odpowiedzialni.
4.
Jest też pytanie: „Kogo?” Dlaczego miałby przepraszać „naród żydowski” za
mord w Jedwabnem – a nie „naród rosyjski” za działalność Feliksa
E.Dzierżyńskiego w CzeKa? Dzierżyński osobiście odpowiada za zamordowanie
setek tysięcy Rosjan (oraz, nawiasem pisząc, znacznie większej liczby Żydów,
niż liczba zamordowanych w Jedwabnem!). Czy dlatego (przepraszam za złośliwość)
nie mamy przepraszać za F.E.D., że p.Kwaśniewski zaakceptował argumentację
niektórych rabinów, że gdy żyd porzuci wiarę i zapisze się do socjalistów,
to już nie jest Żydem i Żydzi za niego nie ponoszą odpowiedzialności –
więc, per analogiam, jeśli Polak porzuci katolicyzm i zapisze
się do socjalistów, to już „naród polski” za jego czyny nie odpowiada? )
5.
Jako „Prezydent obywateli III RP” – wśród których są ludzie różnej narodowości
(w tym i Żydzi) a mogą się nawet znajdować ofiary, które uciekły z owej
stodoły – p.Aleksander Kwaśniewski też nie może przepraszać. Byłoby to
bardzo wysokim nietaktem! Nie wiem, czym zawinił Żydom z Jedwabnego
np. p.Emanuel Olisadebe?
6.
Wreszcie p.Kwaśniewski może chcieć przepraszać jako Głowa Państwa Polskiego.
Jednakże – i to trzeba stanowczo podkreślić – żadne państwo polskie niczym
w sprawie tej zbrodni nie zawiniło! Zbrodni tej nie organizował, nie
pomagał w jej dokonaniu, ani do niej nie zachęcał jakikolwiek przedstawiciel
jakiegokolwiek państwa polskiego – nawet marionetkowej „Generalnej
Guberni”!! Żadne też państwo polskie – ani Rząd Londyński ani tzw. Państwo
Podziemne – nie miało też żadnej możliwości, by przeszkodzić w tej
zbrodni.
7.
Odpowiedzialność państwa nie ma nic wspólnego z „odpowiedzialnością
narodu’ (o ile cos takiego istnieje). Jeśli Prezydent Republiki Federalnej
Niemiec przeprasza w imieniu RFN za zbrodnie wojenne (i RFN płaci za nie
odszkodowania) to nie dlatego, że zbrodni dokonali „Niemcy” – lecz dlatego,
ze dokonała ich III Rzesza, a RFN uznała się de iure za spadkobiercę
III Rzeszy. Jest to bardzo ważne odróżnienie: gdyby komendantem KL „Auschwitz–Birkenau”
był mianowany przez Hitlera Ukrainiec, a całą załogę stanowili najemni
Murzyni, Arabowie i Chińczycy, to odpowiedzialność RFN nie byłaby ani
o iotę mniejsza, gdyż nosiliby oni niemieckie mundury i wykonywali
rozkazy kierownictwa III Rzeszy. Za ew. zbrodnie Legii Cudzoziemskiej
odpowiada Republika Francuska – a nie państwa których obywatelami są
(lub kraje z których pochodzą) żołnierze Legii!
8.
Tym samym państwo polskie nie ma nic wspólnego ze zbrodnią w Jedwabnem
– i p.Kwaśniewski nie może przepraszać również w tym charakterze.
By
zrozumieć nonsens używanych konstrukcyj prawnych wyobraźmy sobie, że Stalin
inaczej podzielił Europę Wschodnią – i Jedwabne znalazło się w granicach
Białoruskiej SRS, a obecnie Republiki Białoruskiej. Czy za tę zbrodnię
powinien wtedy przepraszać JE Aleksander Łukaszenka? A jakie ta zmiana
ma znaczenie dla mieszkańca np. Śląska czy Wielkopolski??!? W obydwu
przypadkach nie ma on tak samo nic wspólnego z tą zbrodnią.
9.
Państwo polskie – czyli obecnie: III RP – mogłoby zrobić w tej sprawie
tylko jedno: korzystając z precedensu norymberskiego (że zbrodnie „ludobójstwa”
nie ulegają przedawnieniu) znaleźć polskich zbrodniarzy z Jedwabnego
(jeśli jeszcze żyją – i jeśli nie zostali już raz skazani – non bis idem!).
Jest to jednak kosztowne i męczące – natomiast przepraszanie idzie politykom
gładko – i zapewnia temu, kto przeprasza, znakomite publicity:
30 sekund w telewizjach połowy świata! Jest to więc droga łatwiejsza i
przyjemniejsza.
10.
Kto zatem odpowiada za zbrodnię w Jedwabnem? Zróbmy pewien myślowy eksperyment.
Dziś
wojska polskie wkraczają na Ukrainę. Rząd ukraiński emigruje na Cypr, wojsko
polskie zajmuje Lwów. We Lwowie dochodzi do pogromu Żydów na dużą skalę
– ginie paręset osób. Kto jest za to odpowiedzialny?
Oczywiście
nie państwo ukraińskie, które nie istnieje, a w każdym razie nie panuje
nad Lwowem. Zgodnie z Konwencją Haską całkowitą odpowiedzialność
za bezpieczeństwo prawne terytoriów okupowanych ponosi okupant. Czyli
w tym przypadku byłaby to Polska.
11.
Z dokładnie tych samych powodów okupant ponosi odpowiedzialności za
wydarzenia w Jedwabnem – bo tylko on ma jednostki policyjne i wojskowe
mogące skutecznie zapobiec zbrodni. W owych dniach okupantem Jedwabnego
i okolic była III Rzesza Niemiecka.
12.
Z czego bezdyskusyjnie wynika, że tym, który 10 lipca powinien stanąć
przed stodołą w Jedwabnem i uroczyście przeprosić, jest JE Jan Rau, Prezydent
Republiki Federalnej Niemiec. Tym bardziej, że III Rzesza sprawowała
nad tym terenem kontrolę nie tylko formalną, ale i faktyczną: umundurowane
formacje niemieckie były na miejscu. W dodatku, jak się wydaje, raczej
zachęcały do rzezi, a może nawet ją organizowały i czynnie pomagały –
niż powstrzymywały zbrodniarzy. Zresztą z całą pewnością zachęcała do
tego propaganda rządzących III Rzeszą narodowych socjalistów.
13.
Podkreślam jednak z całym naciskiem: nawet gdyby władze III Rzeszy do
mordu nie zachęcały, nie organizowały i nie pomagały – to i tak cała odpowiedzialność
spoczywałaby na państwie niemieckim. Co, oczywiście, nie wyklucza indywidualnego
karania zbrodniarzy (co, nawiasem pisząc, powinien był uczynić już
aparat sprawiedliwości III Rzeszy; choć panował tam ustrój socjalistyczny,
to jednak prawo jeszcze w niej obowiązywało – a prawo III Rzeszy nie pozwalało
jednym ludziom bezkarnie mordować innych. Było to zastrzeżone – i to w
ściśle określonych przypadkach – dla funkcjonariuszów ówczesnego reżymu.
Były przypadki, że funkcjonariusze Oświęcimia wędrowali karnie na front
wschodni za uderzenie więźnia!).
14.
Z analogicznych powodów za zbrodnię, w której współuczestniczyli
niektórzy mieszkańcy Jedwabnego, nie mogą odpowiadać inni mieszkańcy,
ani władze miasteczka. Nawiasem pisząc dopiero ostatnio historycy wyjaśnili
nam rzecz w tej sprawie podstawową: czy ówczesny burmistrz (imię i nazwisko
– prosimy!) rządził jeszcze z nominacji sowieckiej – czy już z hitlerowskiej?
Bo tego, że nie pochodził z wyborów, ani nie był mianowany przez rząd Londyński
– byłem niemal pewien. Okazało się, że mianowali go już narodowi socjaliści
– a więc również w aspekcie lokalnym odpowiedzialność spoczywa na okupancie
hitlerowskim.
15.
Tym samym wszelkie dywagacje o odpowiedzialności „obywateli Polski”,
„Narodu Polskiego” czy „państwa polskiego” są bezsensowne – a przepraszać
nikt nie tylko nie powinien, ale i nie ma prawa. Takie przeprosiny człowieka,
pełniącego obowiązki prezydenta, mogłyby pociągnąć za sobą np. żądania
odszkodowań – a do zaciągania takich zobowiązań Pan Prezydent nie ma
konstytucyjnego upoważnienia. Przepraszając w imieniu III RP p.Kwaśniewski
naraziłby się na odpowiedzialność konstytucyjną.
16.
Przepraszać p.Kwaśniewski mógłby co najwyżej w Swoim własnym imieniu –
jeśli czuje się On za te zbrodnie odpowiedzialny, oczywiście. Nadal jednak
powstaje wątpliwość, czy można przy tak uroczystym akcie odróżnić prywatną
Osobę p.Aleksandra Kwaśniewskiego – od JE Aleksandra Kwaśniewskiego,
Głowy Państwa? Może powinien wystąpić przepasany biało–czerwona szarfą
– a przed aktem przeprosin uroczyście ją zdjąć i odłożyć na bok?
17)
Podstawową przyczyną pojawiających się paradoksów jest to, ze pojęcie
„winy” odnosi się w języku polskim wyłącznie do jednostek; nasza kultura
nie uznaje odpowiedzialności zbiorowej. Zwolennicy popularyzowanej
i u nas w okresie sowietyzacji azjatycko–żydowsko–komunistycznej koncepcji
kolektywu zderzają się tu z wyznawcami indywidualistycznej koncepcji
grecko–łacińsko–chrześcijańskiej – i wzajemnie się nie rozumieją...
18)
Ostatnim, rozpaczliwym, argumentem zwolenników przepraszania jest,
iż wprawdzie „odpowiedzialność zbiorowa” nie powinna być stosowana, ale
skoro jako Polak odczuwam satysfakcję ze zwycięstw reprezentacji Polski
– to powinienem również przepraszać za Polaków. Analogia ta jest
wadliwa.
19)
Odpowiednikiem odczuwania satysfakcji jest odczuwanie przykrości
– a nie „przepraszanie”. Jeśli reprezentacja Polski wygrała z Walią,
to mogę (nie muszę – jeśli np. wygrała niezasłużenie!) odczuwać satysfakcję
– ale nie wiąże się z tym obowiązek ani gratulowania reprezentantom
ani robienia czegokolwiek w stosunku do Walii!! Myślę, że wielu Polakom
istotnie jest wstyd z powodu zbrodni w Jedwabnem – i dlatego dobrze, że o
niej się wreszcie pisze – ale na tym się to kończy.
20)
Z Walią wygrała reprezentacja Polski – selekcjonowana, oficjalnie
mianowana i dofinansowywana przeze mnie (choć wbrew mojej woli, ze ściągniętych
pod przymusem podatków); gdyby z podwórkową drużyną w Cardiff wygrała
przypadkowa 11–tka pracujących tam na czarno robotników budowlanych narodowości
polskiej – moja satysfakcja byłaby żadna. Mordercy z Jedwabnego przez
nikogo nie byli wybierani do reprezentowania Polski – i są w takim samym
stopniu reprezentatywni dla Polaków, jak p.Tymoteusz McVeigh, terrorysta
z Oklahomy, jest reprezentatywny dla Amerykanów.
21)
Przymus przepraszania bardzo szkodzi. Pamiętam, że jako dziecko
potrąciłem w parku przechodnia. Krzyknąłem w biegu „Przepraszam”, było
mi nieco przykro – ale raczej z powodu niezgrabności. Jednak ciotka kazała
mi wrócić do niego i formalnie przeprosić. Zrobiłem to – ale miejsce
uczucia lekkiego wstydu zajęło we mnie (na parę minut) uczucie nienawiści
do człowieka, przed którym musiałem się upokorzyć.
Jeśli
niektóre środowiska chcą wywołać nienawiść Polaków do Żydów – to nieźle
im się to udaje. Jeżdżąc (dużo!) po kraju obserwuję wyraźną
zmianę w tym kierunku w porównaniu z sytuacją sprzed roku.
I
tym ludzkim akcentem kończę te suche rozważania.
Oto link do wypowiedzi Prezydenta Aleksandra Kwaśniweskiego
w Jedwabnym
JKM (Janusz Korwin–Mikke) w swoim
blogu 25 VIII 2008 ( Korwin–Mikke.blog.onet.pl/
)
Socjalizm: ustrój małych, pazernych
grabieżców
W
I programie „Polskiego” Radio w audycji p.red.Ryszarda Bugaja odbyła się
dyskusja o Ameryce – i bodaj p.red.Maciej Wierzyński (jeśli dobrze rozpoznałem
Jego głos) zachwalał to, że Amerykanie nie są zawistni, że chętnie
każdemu pomagają itd.
Ta
obserwacją jest – a przynajmniej: była (bo teraz w USA socjalizacja
postępuje na potęgę) – banalnie prawdziwa. W programie nie wspomniano
jednak o przyczynach, dla których np. w Polsce panuje wzajemna zawiść –
a w USA: nie.
Tą
przyczyną jest to, że Amerykanie, jako jedyny naród w nowożytnej historii,
bardzo długo żyli w kapitaliźmie. A Europa, zwłaszcza Wschodnia – zupełnie
nie.
W
kapitalizmie każdy pragnie się wzbogacić – ale też w jego interesie leży,
by wzbogacił się sąsiad. Jak sąsiad jest bogaty, to łatwiej w
razie czego pomoże, chętniej coś ode mnie kupi, może trochę taniej co
sprzeda? Mniej chętnie ukradnie mi coś z ogródka... Opłaca się mieć bogatego
sąsiada.
Bogatemu
sąsiadowi zależy również, bym ja się wzbogacił.
Wartość jego domu maleje, jeśli obok będzie stał marny dom biedaka. Z
chęcią będzie więc pomagał uboższemu sąsiadowi w bogaceniu się. Mniej
chętnie ukradnie on wtedy coś z jego ogródka...
Zupełnie
inaczej jest w socjaliźmie. W socjaliźmie
pieniądze są ludziom rabowane przez państwo, które część rozkrada, część
marnuje – a z reszty tworzy tzw. „fundusz spożycia zbiorowego”.
Życie
w socjaliźmie polega więc na tym, by z tego „funduszu”
wyrwać jak najwięcej – oczywiście: kosztem sąsiada. Ludzie wychowani
w socjaliźmie mają głęboko zakorzenione, słuszne
zresztą, przekonanie, że zysk mój oznacza stratę sąsiada – i odwrotnie.
Jak inni wepchają się do kolejki po „darmowe leczenie” - to ja muszę czekać
pół roku... Jak on dostanie zasiłek – to dla mnie nie wystarczy. Jak państwo
da emerytom – to nie starcza dla rencistów; jak da nauczycielom – to nie
starcza na bezrobotnych.
W
socjaliźmie każdy każdemu
jest wilkiem. Jeśli więc socjaliści naprawdę
chcą, by w ludziach kształciły się postawy pro-społeczne, to powinni
opowiadać się za Dzikim, Drapieżnym, Kapitalizmem.