Problem krzywoprzysiężczyń

18 I 2016

Kiedyś dziewczynka zobaczyła, jak chłopiec siusia; po­patrzyła uważnie – i skomentowała: „Bardzo prak­tyczne!”

Kobiety mają umysł praktyczny, kompletnie nie intere­suje ich abstrakcja. Oczywiście: mówimy o kobietach prze­cięt­nych i prze­cięt­nych męż­czyznach – bo istnieją faceci kompletne głąby w abstrakcji – i kobiety dające sobie nie­źle radę w matema­tyce (choć parę lat temu wi­działem listę 800 – chyba półfinalistów – Olimpiady Fizyki Teore­tycz­nej: ani jednej kobiety!). Ko­biet nie interesuje „piękno ro­zumowania”: kobiety inte­resuje wynik. Prak­tyczny.

Piszę to, bo JE Zbigniew Ziobro postanowił wziąć się za fałszywych świadków. O ile sposób rozumienia prawa przez p.Ziobrę jest mi (co naj­mniej...) obcy – o tyle w tej sprawie popieram Go całkowicie.

Fałszywi świadkowie są plagą sądownictwa. Na ogół prokuratury nie sporządzają aktów oskarżenia – a jeśli spo­rzą­dzają, to sądy unie­win­niają (!) – a jeśli skazują, to – jak donosi „Rzeczpospolita” – prawie 100% wyroków jest w za­wie­szeniu.

Krzywoprzysięstwo – to jeden z najważniejszych wy­stępków. Stanowi złamanie Przykazania: „Nie będziesz mó­wił fałszy­wego świadec­twa przeciw bliźniemu twemu”. I słusznie jest to uznane za jeden z najcięż­szych grze­chów: jak sądy mają orzekać, gdy nie mają choć 90% prze­ko­nania, że świadkowie mówią prawdę?!?

W szczególności plagą są zeznania kobiet w sprawach rodzinnych. Kobiety łżą tu jak najęte (a raczej: jak po­pro­szone) – i czują się (i słusz­nie...) kompletnie bezkarne.

Opisze tu przypadek mojej pierwszej Żony. Zeznawała jako świadek w procesie o dzieci swojej koleżanki. Wró­ciła – i opowie­działa mi o roz­prawie (koleżanka wygrała, oczywiście) w której zeznała, że mąż koleżanki ją bił.

– A czy Ty to widziałaś? – spytałem zainteresowany.

– Nie.

– No to dlaczego tak zeznałaś??!??!!?

– Bo przecież ona mi to powiedziała!! I prosiła, bym to potwierdziła!

Moją Żonę bardzo kochałem, więc nie poleciałem z do­nosem do prokuratury (co zresztą niczego by nie zmie­niło...). Nie zdoła­łem Jej też na­mówić do zmiany zeznań. Powiedziała, że Jej zdaniem dzieci powinny przypaść ko­leżance – a takie ar­gumenty, że ist­nieje coś ta­kiego jak Prawda czy Uczciwość – kompletnie od Niej odpa­dały. Do­bro (przez Nią rozumiane...) tych konkret­nych dzieci było ważniej­sze, niż ja­kieś–tam abstrakcje.

Na to nie ma sposobu. Kobiety tak rozumują – i koniec. Dlatego w sądownictwie np. szwajcarskim przyjmo­wało się (nie wiem, czy teraz tego nie zmieniono), że potrzeba zgodnych zeznań dwóch kobiet by zrównowa­żyć zezna­nie jed­nego męż­czyzny.

Jeśli JE Zbigniew Ziobro tę zmianę przeprowadzi, sta­niemy przed dylematem: albo masowo wsadzać te nie­szczę­sne stwo­rze­nia na osiem lat do kryminału – albo... potraktować kobiety ulgowo, ale jednak przyjąć, że do poważ­nego po­traktowania po­trzeba zeznań dwóch ko­biet...

 

JKM

Nie samym JKM człowiek żyje:

do Czytaj!

do Brydża