Psychologia gry

   Wyuczenie się na pamięć tabel z prawdopodobieństwami różnych rozkładów, poznanie wszystkich technicznych tricków i niemal jasnowidztwo karciane – to w brydżu jeszcze nie wystarczy. Dobry brydżysta powinien umieć wykorzystywać szanse teoretycznie nie istniejące! Powinien także umieć bezlitośnie żerować na nieświadomości i błędach przeciwników. Eksploatacji tej żyły złota poświęcona jest w zasadzie cała książka. W tym rozdziale piszemy jedynie o zdobyczach psychologii nie związanych wprost z techniką rozgrywki.

   Warto uświadomić sobie, że nie wszyscy gracze zasiadają do stołu po to, aby wygrać, to znaczy grać optymalnie w sensie opisanym w dwóch poprzednich rozdziałach. Jeden marzy, by cały wieczór przeszedł mu bez wpadki za 500 lub więcej punktów – to, ile straci, nie licytując agresywnie, w ogóle go nie obchodzi. Kiedyś spotkaliśmy panią, która w obronie wykładanego szlemika (po partii) nie odważyła się wpaść za 300 punktów. Naszą delikatną uwagę skwitowała z oburzeniem: „Mój mąż nie zarabia tyle, by płacić za moje wpadki!"

   Inna aberracja to chodzenie na turnieje z nastawieniem: „wszystko furda, ale... jak zablefuję przeciwko Wilkoszowi!..."  I blefuje; raz na trzy mu się udaje, Wilkosz średnio nie ma krzywdy, ale on też! Po prostu wygrana blefem ma dlań tak wysoką użyteczność, że z naddatkiem pokrywa użyteczność dwóch fatalnych błędów.

   Jeszcze inni umieją się skoncentrować wyłącznie przy szlemikach, inni z kolei... – trudno to wszystko wyliczać, ale koniecznie trzeba poznać nastawienie człowieka, z którym (bądź przeciwko któremu) wypadło Ci grać.

   Znakomita większość brydżystów to ludzie lubiący ryzyko – musisz o tym pamiętać. Wygrana uzyskana w sposób ryzykowny ma dla nich większą wartość niż osiągnięta w rozgrywce bezpiecznej. To nieuniknione: tylko tacy grają w brydża.

   Ludzie lubiący ryzyko żyją w nietypowym świecie i dość często poddają się magii przesądów. Niektóre z nich są nawet użyteczne, inne – zupełnie obojętne. Jeśli Twój partner nie chce siedzieć równolegle do wanny – nie spieraj się z nim! Przesądy to potężna siła pochłaniająca energię niepotrzebną w danym momencie.

   Podłożem przesądów jest ludzka świadomość i niedoskonałość aparatu wybierającego z niej użyteczne fakty. Stwierdzono, że podświadomość rejestruje setki tysięcy razy więcej informacji, niż człowiek zdaje sobie z tego sprawę.

   Jeśli brydżysta po sekwencji jeden pik – trzy pik wpada w trans, rozważając przyjęcie inwitu, to na ogół wcale nie liczy szans, gdyż nie ma ku temu żadnych podstaw. On po prostu przywołuje z podświadomości wszystkie podobne sytuacje z przyszłości, ocenia ich podobieństwo do obecnej i na tej podstawie podejmuje decyzję.

   Często słyszy się powiedzenie „wszystkie stałe pary oszukują”. Nieświadomie – rzecz jasna – ale oszukują. Twoja podświadomość bowiem rejestruje nieuchwytne intonacje głosu partnera, układ jego ciała przy wymawianiu słów „trzy piki” i wlicza to – chcesz czy nie chcesz – do bilansu. Im więcej lat wspólnej gry, tym lepsza będzie decyzja. Jest to w pewnym sensie nagroda za lata wspólnej mordęgi...

   Dobry brydżysta musi mieć osobowość dominującą, a nawet agresywną. Niestety, w brydża gra się parami i trudno wyobrazić sobie harmonijną współpracę dwóch osobników, z których każdy dąży do zdominowania drugiego. Zazwyczaj prędzej czy później zaczynają oni więcej uwagi poświęcać błędom partnera, co jest łatwiejszym sposobem wykazania swej przewagi niż podnoszenie własnych umiejętności. Stąd paradoksalne zjawisko, z którym spotykaliśmy się wiele razy: lepiej gra się z partnerem słabszym, ale zgodnym, niż z lepszym, lecz starającym się okazać to na każdym kroku.

   W parach mixtowych problem ten występuje rzadziej, ale jeśli już wystąpi, to... lepiej o tym nie pisać. Trzeba bowiem pamiętać, że brydżystki to gatunek szczególny i procent zwolenniczek Ruchu Wyzwolenia Kobiet jest wśród nich znacznie wyższy niż przeciętnie. Gdy jednak trafi Ci się skarb nie poddający się temu prądowi, nie zarzuć go setką sprzecznych wskazówek komponowanych pod wpływem chwili. Jeśli raz każesz partnerce chodzić spod króla, a innym razem zwymyślasz ją za to – jej brydżowa osobowość może zostać zrujnowana. Podświadomość odgrywa większą rolę u kobiet niż u mężczyzn: nazywa się to intuicją.

   Co się dziej gdy w podświadomości obawa przed kompromitacją bierze górę nad chęcią wygrania? Wówczas cel gry ulega zmianie. Oczywiście żaden brydżysta nie przyzna się do tego, nawet przed samym sobą. Skutki jego lęków mogą być jednak opłakana: podejmuje się zadań zbyt łatwych lub zbyt trudnych. Gdy taki gracz usłyszy inwit do końcówki, jego podświadomość marzy o dwóch rozwiązaniach: pas (bo częściówkę wygram na pewno) lub próba szlemikowa (bo kontrakt będzie nie do wygrania i nikt się nie przyczepi). Przyjęcie zaproszenia może natomiast skończyć się niepewną końcówką, na którą nie starczy mu umiejętności...

   Bardzo niebezpiecznym partnerem jest gracz pesymista. Przeświadczenie, że nic mu się nie udaje, paraliżuje go. Pół biedy, gdy taki gracz winą za niepowodzenia obciąży źle stojącą wannę. Zastosowanie myślenia magicznego uwolni go od balastu w następnym robrze. Jeśli jednak nie znajdzie winnego lub, co gorsza, zacznie mieć pretensje do Ciebie – uciekaj jak od zarazy! Mniej niebezpieczni są optymiści. Tych należy tylko zachęcić do nieco ostrożniejszej licytacji.

   Szczególną sytuację stwarza załamanie gracza. Po serii niepowodzeń ogarnia go zniechęcenie: obojętnie dokłada karty, nie wierzy w możliwość dogrania końcówki. Takiego brydżystę można porównać do zranionego zwierzęcia: niepewność jego ruchów stanowi zachętę dla drapieżników. Pół biedy, gdy turniej jest na maxy; w grze w kółko lub na punkty meczowe można wiele stracić. Jeśii grasz przeciwko takiemu nieszczęśnikowi, wyciśnij go jak cytrynę. W sporcie nie ma miejsca dla słabeuszy!

   Na niektórych silna potrzeba wygranej działa mobilizująco, na niektórych przeciwnie. W zasadzie zadania bardzo trudne i odpowiedzialne powinny być realizowane z pewną swobodą. Człowiek skrępowany odpowiedzialnością za wszystko musi popełniać błędy.

   Natomiast rozgrywki o średnim stopniu trudności należy wykonywać w skupieniu. Właśnie w takich sytuacjach najłatwiej o błąd. Jeśli przeszkadzają Ci kibice, wyrzuć ich bez litości – masz do tego prawo!

   Grając w brydża musisz również pamiętać o niebezpiecznym zjawisku, jakim jest zaślepienie spowodowane bliskością celu. Przypomnij tu sobie rozdanie z rozdziału „Logika”, gdzie rozgrywający „już witał się z gąską” i zapomniał zabezpieczyć się przed dodatkową niespodzianką. Często człowiek stojący o krok od sukcesu nie potrafi spojrzeć na problem z właściwej perspektywy i dlatego nie dostrzega najprostszego rozwiązania.

âââ

 

 

index

Co nowego... 

do Brydża

Nie samym brydżem człowiek żyje:  do Czytaj!