Z logiki w brydżu

 

     

Ale trzeba i...

 

27 X 2002

On i Ona grają razem w parze.

On ni stąd ni z owąd kontruje 3BA.

Ona wistuje w Kiery. Tylko atak w Piki obkładał.

On:  „Ile razy mam Ci przypominać, że jak w takiej sytuacji kontruję, masz wistować w Piki

Kilkanaście rozdań później identyczny kontrakt i sytuacja.

On ni stąd ni z owąd kontruje 3BA.

Ona wistuje w Piki. Tylko atak w Kiery obkładał.

Ona:  „Przecież mówiłeś, że mam wistować w Piki !!!”

On:  „Ale trzeba i myśleć”

Autentyczne

Przy okazji dwa autentyki z matematyki na uczelniach wyższych:

1)

Student ma rozwiązać jakieś zadanie z ciągów, lecz nie bardzo wie jak się do tego zabrać.

Egzaminator stara się mu pomóc: „Skoro ma pan wzór na n–ty wyraz ciągu, to nic prostszego jak wypisać wzór na wyraz następny, i dalej już samo wyjdzie.”

Student nadal stoi bezradnie.

Egzaminator nie rezygnuje: „Jaka jest następna liczba naturalna po n ?”

Cisza.

Egzaminator ponawia: „No niech pan powie, jaka jest następna liczba naturalna po n ?”

Student:  „o

2)

Ćwiczenia z początków analizy:

Asystent: „Weźmy jakąś dowolną liczbę dodatnią....  Może ktoś z Państwa poda...”

Cisza.

Asystent:  „No niech ktoś poda jakąś dowolną liczbę dodatnią”

Cisza.

Asystent:  „Nikt z Państwa nie potrafi podać jakiejś liczby dodatniej ?”

Cisza...  w końcu z tyłu rozlega się cichy, nieśmiały głos:  „x

 

 

On     K W x     siedzi na dziadku

Ona   9 x          rozgrywa 3BA

Pierwsze wyjście – dwójką (czwarta najlepsza)

Ona 

        Dodaje ze stołu blotkę, i jest bardzo źle bo PPS ma 10xx.            

On  

       Gdybyś dobrze rozgrywała, mielibyśmy maxa; trzeba było kłaść Waleta.

Ona 

       Przecież PLS mógł mieć równie dobrze A10 bądź D10 !

On  

       Co ty pleciesz !  Nie mógł mieć D10, bo miał AD.

Autentyczne,  z Pikiera 15

 

Logika praktyczna:                        

W ostatnim numerze „Brydża” ( 10–1981 ) opisano jak Klukowski (na S) poszedł w obronę po 5ª przeciwnika, które niestety nie szły. „Brydż” stwierdza, że decyzja Klukowskiego była słuszna, a uzasadnia to następująco:

„Wszak 5ª mogło wyjść, gdyby Walet Kierowy był u E

Na pozór wydaje się, ż wszystko jest w porządku, ale – wyobraźmy sobie, że Walet Kie­rowy był u E, a Klukowski nie poszedł w obronę !

Wówczas, jeśli „Brydż” chciałby być konsekwentny, to powinien by napisać:

„Decyzja Klukowskiego była słuszna.

Wszak 5ª mogło nie wyjść, gdyby Walet Kierowy był u W

Idąc dalej: gdyby „Brydż” był gorzej usposobiony do Klukowskiego, to w dokładnie ten sam sposób mógłby uzasadnić, że obie decyzje Klukowskiego były niesłuszne!

   Widzimy więc, że ten sposób uzasadniania jest kompletnym nonsensem. Tym niemniej warto go zapamiętać, bo może służyć do ogłuszania niezbyt rozgarniętego partnera.

z Pikiera 8, 1981

 

NS wylicytowali 4©.
S przegrał bez jednej na niestojącym impasie, po czym nastąpił dialog:

S: Nie powinienem był dopychać.
N: Więc dlaczego żeś dopchnął?
S: Bo miałem nadwyżkę!
N: Więc dlaczego nie powinieneś był dopychać??

z Pikiera 11

 

Podczas licytacji wyjaśnił, że 2ª partnera oznacza 5ª332 i ca 7 punktów, i następnie
zalicytował 3
BA.

Na stole ukazało się dokładnie to co powiedział.
Po przegraniu bez dwóch zwrócił się do partnera z wyrzutem:

Jak mogłeś z taką kartą zalicytować 2ª ?!

Autentyczne

        

        

Śmiać się, czy płakać ?

Dla osób przekonanych o wysokim poziomie naszej czołówki przytaczamy rozdanie (wraz z autentycznym komentarzem) z ostatnich rozgrywek ligowych:

      

 

10

A K

K D 10 x x

A K D x x

 

 

 

 

×

 

 

 

 

 

 

6¨

 

 

 

 

 

 

2ª

 

 

 

 

 

 

1§

 

 

 

pas

5ª

pas

 

1ª

4©

6ª

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5¨

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

     

...i 1660 dla WE  

S miał do partnera pretensję:

CZY MUSIAŁEŚ ZABIERAĆ GŁOS PO 1ª?

D x x

W

W x x

W x x x x x

 

A K W x x x

D 10 9 x x x x

 

x x x

x x x

A x x x x

10 x

 

z Pikiera 1, Andrzej Zawada

 

 

Brydż rekrucki

Dawno, dawno temu... kiedy na polskim firmamencie jaśniał wielce skomplikowany System Juvenii... jako rekrut–student grałem w brydża w zazielenionym zakątku koszar, hen – gdzieś tam w Polsce.

        

Mimo rozleniwiającego upału lipca, dostrzegłem po kilku rozdaniach, że rekrut–student z lewej (jakiś fizyk) co rusz zagląda do rozłożonego numeru miesięcznika „Brydż”. Okazało się, że był tam najnowszy (trzeci lub czwarty) odcinek Systemu Juvenia (zakończono 1§ i zaczęto 1¨, lub odwrotnie).

        

 – Gracie Juvenią ?? – zwróciłem się do rekruta–studenta z prawej.

        

 Skądże ! O niczym takim nie wiem – odpowiedział.

        

 – Jakże więc możesz licytować Juvenią ? Tym bardziej że ukazał się dopiero kawałek systemu – zapytałem tego z lewej.

        

Rekrut–student–fizyk odpowiedział:

        

 – Ja wiem. Ale to bardzo dobra konwencja i chciałem ją wypróbować.

z Pikiera 15

 

     

Rozdawanie w Oceanii

Nie wszystkim wiadomo, że Brydżowa Federacja Oceanii już 14 lat temu uchwaliła rozda­wanie potasowanych kart po 13.

Dlaczego ?  Bo tak jest najszybciej, a wiadomo, że czas brydżysty jest cenny.

     

Gdy jeden z naszych graczy zaczął tam (nieświadomy tego przepisu) rozdawać po jednej karcie, rozległy się okrzyki protestu: Co Pan wyprawia ? Nie chcemy wariackich rozkładów !

Ponieważ podobne okrzyki zdarzają się u nas przy próbie rozdawania po 13, apeluję do na­szych teoretyków by obliczyli tabele prawdopodobieństw dla brydża w Oceanii.

z Pikiera 15

 

Troska o autentyczność

Nie jest to jeszcze jedno rozdanie z cyklu „Co zalicytujesz z kartą ?”.
Mamy możliwość porównania swojego rozwiązania autentycznego problemu turniejowego z decyzją samego Marcina Leśniewskiego.

Brydż” 11–12/1990  „Styl gry”

By nie być gołosłownym przedstawię autentyczne rozdanie

z turnieju par o mistrzostwo Warszawy.

„Przegląd brydżowy” 1–1991 strona 39

Rozdania publikowane w wydawnictwach PZBS muszą być autentyczne.
Pod rygorem dyscyplinarnej kary pieniężnej i cofnięcia licencji na pisanie.

Tajna Uchwała Zarządu PZBS z 1 Kwietnia.1995

z Pikiera 15

 

 

Miłosierdzie Kapitana

22 X 2002

Przegląda człowiek stare numery czasopism brydżowych i znajduje rzeczy wprost  WSTRZĄSAJĄCE.

A oto co ongiś kapitan polskiej drużyny napisał o swoich podopiecznych po powrocie z Brydżowych Mistrzostw Europy:

Straty w strefie licytacji nadrabiali bitnością i, co ma ogromne znaczenie w takiej imprezie, dużą dozą fartu.

1)     Samą „bitnością” nie sposób niczego nadrobić, a tylko lepszą grą.

2)     Jeśli w takiej imprezie szczęście ma ogromne znaczenie, to zwykły turniej brydżowy jest całkowitą lo­teryjką.

3)     To że mieli dużo szczęścia nie jest ich żadną zasługą !

Na skutek niedostatecznej koncentracji przegrał kilka gier,  których nie miał prawa w nor­malnej dyspozycji przegrać. Jednak muszę podkreślić jego dużą wolę walki i serce jakie wkładał w grę.

1)     Kapitan, jak Bóg, czyta w ludzkich sercach i umysłach !

2)     Tym razem owa osławiona „bitność” nie pomogła. Dlaczego ?

Jego konto obciąża – niestety – kilka przegranych, choć poprawnie granych kontraktów. Działo się to w sytuacjach wymagających trafienia decyzji, a przy nienajlepszej dyspozycji psychicznej z „trafianiem” bywa różnie.                                          

1)     Kapitan wyraźnie oczekuje od gracza jasnowidzenia.

2)     I żąda dobrej dyspozycji psychicznej dla tego jasnowidzenia.

Jak widać, spiętrzenie bzdur jest niesłychane. Czyżby Kapitan był aż tak głupi ?

Ależ skąd – tak się pisze dla tłumu !  Miłosiernie, tkliwie i głupio.

„Przegląd brydżowy" 3–1991   Marcin Leśniewski  „Kapitan o Mistrzostwach Europy'91”

 

Profesjonalna probabilistyka brydżowa

13 IX 2004

W „Świecie Brydża” 9–2004 s.18 dwóch profesjonalistów (jeden jest matematykiem !) daje takie oto zalecenie w kwestii tzw „dopychania końcówek”:

Jeżeli gra się ostro, to trzeba tak grać konsekwentnie. Jeżeli bowiem będziemy trafiać, to może się zdarzyć, że zagramy te końcówki, które nie idą, a tych które idą lub mogą zostać wypusz­czone – nie zagramy.

Wierutną bzdurę tego zdania najłatwiej uzmysłowić sobie porównaniem ruletkowym:

Jeśli obstawia się parzyste, to trzeba je obstawiać stale. Jeśli bowiem będziemy trafiać (tzn cza­sem stawiać na nieparzystą), to może się zdarzyć, że po obstawieniu parzystej wyjdzie nieparzy­sta, a po obstawieniu nieparzystej wyjdzie parzysta.

A może ktoś znajdzie porównanie dowcipniejsze ? (bo matematycznie biorąc, bzdura jest oczywista).

Coś podobnego było już na tej stronie wyżej: Logika praktyczna.

Fałsz tego zalecenia polega na insynuacji jakoby decyzja w rozdaniu zależała od rezultatów decyzji powziętych w rozdaniach wcześniejszych. A przecież – podobnie jak w ruletce – to że 10 razy do­pchnęliśmy końcówkę nie ma żadnego znaczenia dla szansy udania się dopychu kolejnego.

Żadnego – to oczywiście nieścisłość, bo np jest dość prawdopodobne, że jeśli nam się poszczęściło, to zdenerwowani przeciwnicy łacniej mogą kolejną końcówkę wypuścić

(choć bywają różni przeciwnicy; niektórzy mogą się „sprężyć” – skontrować i obłożyć).

No, ale o tym w zaleceniu nie było mowy.

Komentarz Czytelnika:

13 Stycznia 2007

O ile z matematycznego punktu widzenia skrytykowane zdanie jest w oczywisty sposób wysoce bzdurne, nie zgadzam się ze stwierdzeniem jakoby jedyna jego prawdziwość odnosiła się do od­działywania psychicznego na przeciwników.
Znacznie większa jego prawdziwość ujawnia się w oddziaływaniu psychicznym na samego gracza. Świetną analogią może być gra na giełdzie. Początkujące na rynku osoby zwykle bardzo nerwowo reagują na stratę, nawet jeśli jest to strata wirtualna (zainwestowałem 100 zł, jakbym wycofał się na­stępnego dnia miałbym 1000 zł, ale dzień później już tylko 200 zł – uważam więc że poniosłem stratę 800 zł). Często, zwłaszcza po większej stracie, wykonują bardzo nerwowe i niekoniecznie przemy­ślane ruchy, byle tylko "się odbić" – stając się zarazem członkami jakże lubianej kategorii "honoro­wych dawców kasy". Jeśli się tak reaguje, bezpieczniejszym rozwiązaniem jest trzymanie się jednej opcji, gra na hossę albo na bessę. Wtedy jak coś pójdzie nie tak to winnym jest "rynek", a nie "ja".
Podobnie w brydżu – jeśli się nerwowo reaguje na "wtopy" polegające na niedolicytowaniu niepew­nego a wychodzącego szlemika w sytuacji w której zwykle się raczej gry "dopycha", być może le­piej już trzymać się jednej opcji – "dopycham na maxa" albo "nie dopycham z zasady" – na pewno będzie to z pożytkiem dla nerwów.
Cały ten wywód jest w oczywisty sposób nieprawdziwy dla gier czysto losowych gdzie predyspo­zycja psychiczna nie ma wpływu na jakość rozgrywki – patrz na przykład tak ruletka. Stąd podana przez Pana analogia z ruletką wydaje się nie do końca właściwa.

Piotr Biczyk

Fakt -- przeoczyłem, że jeśli NAM się NIE POSZCZĘSCI, to MY się zdenerwujemy.

Zabawne – ale wychodzi na to, że cytowane zalecenie (nb nie było w nim mowy o żadnych reperku­sjach psychicznych) ma wartość... psychoterapeutyczną: miano­wicie oszczędza nerwy, bo gracz nie czyni sobie wyrzutów ("Ja tak gram i basta"). Podobnie jak (cyto­wana poniżej) rada: „Naj­ważniejsze jest trzymać się swojego stylu gry, to znaczy zawsze grać tak samo. Prędzej czy póź­niej taka gra przyniesie rezultat. Najgorzej grać raz tak raz siak”. Jednak obie te wskazówki są ewident­nie szkodliwe z tego prostego powodu że są fałszywe. Są tyleż warte co zalecenie: „Przy ośmiu atu­tach graj zawsze na spadnięcie damy albo zawsze na impas. Byle konsekwentnie !”.

Należy po prostu grać dobrze !

Nie „Zawsze źle albo zawsze dobrze, byle konsekwentnie”, ale – „Zawsze dobrze”.

A najlepszą autopsychoterapią jest zimne, bezemocjonalne podejście do gry. Także na giełdzie.

    

 

 

 

 

Z dyskusji internetowych

 

 

30 V 2005  

Kalkulacje:

„Najważniejsze jest trzymać się swojego stylu gry, to znaczy zawsze grać tak samo.

  Prędzej czy póź­niej taka gra przyniesie rezultat. Najgorzej grać raz tak raz siak”

Rozważania maxowe:

„Sam za­uważyłeś, że 75% sali grało 3ba. Dlatego trzeba je zagrać, bo jak idzie i

  nie zagrasz to zła­piesz  zero, a jak zagrasz i nie idzie to i tak masz średnią.”

Sól brydża:

 

27 VII 2009

Osobiście jestem przeciwko graniu zawodów brydżowych w internecie. Lubię grać na BBO, ale niemożność omyłkowego zagrania nie do koloru odbiera grze istotny czynnik. [...]

Gra w internecie pozbawia nas:
1. Możności popełnienia fałszywego renonsu
2. Możności przeoczenia skrytej między kartami figury
Takie rzeczy podczas gry się zdarzają i są jej istotnym elementem.

 

 

1 XII 2010

1.  Mam nadzieje że nie dojdzie do zamiany kart na laptopy, bo to już inna gra – nie brydż.

2.  Wolę normalne karty.

 

 

5 III 2012

Brydż to mimo wszystko gra w karty, a nie w klawiatury,

 

 

X 2012

Obserwowanie przeciwnika i umiejętność oceny jego zachowania jak również umiejętność skoncentrowania się i uniknięcie "bycia rozpracowanym" jest ważne i stanowi bardzo ciekawy element gry.

 

 

X 2012

Umiejętność trzymania kart przy sobie jest częścią gry. Pokazanie ich przeciwnikowi jest zagraniem bardzo słabym.

 

 

 

Co otworzyć? – analiza futurologiczna

 

20 XII 2010  

Nie chodzi tutaj o normalizowanie odzywek, tylko – na maksy – o trafienie akcji, która ułatwi nam wzięcie zapisu, ale jednocześnie UTRUDNI im.
Zależy czego się zamierzamy spodziewać u partnera – jeśli niczego, to te 3 asy powodują, że to im idzie nawet końcówka. Jeśli to my mamy grać końcówkę (znowu będzie na pograniczu bilansu, a układ chyba zdążymy docenić), to znowu mamy tylko 3 asy.      (z dyskusji internetowych) 

 

 

 

 

Kto wygrywa   (z dyskusji internetowych) 

 

 

XI 20107 

W brydżu nie wygrywają ci, którzy analizują prawidłowo.

Wygrywają ci, którzy analizują celnie.

 

Oto 10 kolejnych wpisów z kilku tygodni w pewnym wątku na pewnym forum brydżowym:

1. Podoba mi się, że ten wątek powoli, ale się rozwija. Dla mnie jest bardzo ciekawy.

2. Cieszy mnie to.

3. To pisz więcęj. Ja czekam.

4. Ja też czekam.

5. Ja też.

6. Dobrze, zacznę w listopadzie.

7. Zacznij, możesz liczyć na moje współdziałanie.

8. Pokłócicie się, hehe.

9. A mnie ten wątek nie ciekawi.

        10. To nic nie wpisuj. Zmęczysz się.

Wniosek: Niełatwo generować latami dyskusję na własnym forum.

 

 

 

 

 

Na czym polega brydż   (relacja gracza z meczu na wysokim szczeblu) 

 

 

VI 20107

"Potem parę świrów, niekoniecznie na naszym stole i decydujące o awansie rozdanie. Dostajecie kartę: .........."
Czyli wcześniejsze świry nie miały znaczenia, bo nie decydowały. Teraz dopiero trzeba się sprężyć.
Dziwny jest ten brydż (BTW Skąd wiedział że na drugim stole były świry??)
I dalej:
"Tym razem szczęście po stronie przeciwników. To taka gra."
Okazuje się że jednak nie było żadnych świrów. Po prostu niefart.

Wniosek:

Nie należy pisać relacji w stanie głębokiego upojenia alkoholem.

 

 

 

 

 

„Ideałem nie jest gra na największą szansę, ale na tą która zachodzi”

VII 20107

Powyższe głosi gracz najwyższej klasy międzynarodowej i autor wielu opracowań.

Skąd wie która szansa „zachodzi”? To proste – wyciąga wniosek z długości namysłu przeciwnika (sam o tym pisze0 albo i innych „fluidów’przy stole. Stąd tak wielu galaktyków podkreśla koniecznośc „obecności przy stole”

Być może dlatego tylko nie lubią brydża w internecie.

 

 

 

 

 

„Trzeba bardzo rozsądnie gospodarować koniunkturą, bo w czasie jej ilość jest stała”

VII 20107

Oznacza to najprawdopodobniej że jeśli 3 razy nam się poszczęści, to teraz trzeba uważać, bo teraz będzie niefart.

 

 

Co nowego...

do Spisu

2000

redakcja@pikier.com

© Pikier.com

brydż, brydz, bridge, brydż sportowy, brydz sportowy, bridge sportowy, Pikier, Sławiński, Slawinski, Łukasz Sławiński, Lukasz Slawinski,

 

 

W ksiazce „Sztuka wistowania” Klukowski  pisze, ze ze slaba reka nalezy na 3BA wistowac nie z naj­dluzszego koloru, ale z najkrotszego - na partnera. I dalej pisze: „Trzeba tylko stosowac te zasade konsekwentnie, bo inaczej, przy odrobinie pecha, nigdy nie trafimy pierwszego wistu”