Z logiki w brydżu

 

     

Ale trzeba i...

 

27 X 2002

On i Ona grają razem w parze.

On ni stąd ni z owąd kontruje 3BA.

Ona wistuje w Kiery. Tylko atak w Piki obkładał.

On:  „Ile razy mam Ci przypominać, że jak w takiej sytuacji kontruję, masz wistować w Piki

Kilkanaście rozdań później identyczny kontrakt i sytuacja.

On ni stąd ni z owąd kontruje 3BA.

Ona wistuje w Piki. Tylko atak w Kiery obkładał.

Ona:  „Przecież mówiłeś, że mam wistować w Piki !!!”

On:  „Ale trzeba i myśleć”

Autentyczne

Przy okazji dwa autentyki z matematyki na uczelniach wyższych:

1)

Student ma rozwiązać jakieś zadanie z ciągów, lecz nie bardzo wie jak się do tego zabrać.

Egzaminator stara się mu pomóc: „Skoro ma pan wzór na n–ty wyraz ciągu, to nic prostszego jak wypisać wzór na wyraz na­stępny, i dalej już samo wyjdzie.”

Student nadal stoi bezradnie.

Egzaminator nie rezygnuje: „Jaka jest następna liczba naturalna po n ?”

Cisza.

Egzaminator ponawia: „No niech pan powie, jaka jest następna liczba naturalna po n ?”

Student:  „o

2)

Ćwiczenia z początków analizy:

Asystent: „Weźmy jakąś dowolną liczbę dodatnią....  Może ktoś z Państwa poda...”

Cisza.

Asystent:  „No niech ktoś poda jakąś dowolną liczbę dodatnią”

Cisza.

Asystent:  „Nikt z Państwa nie potrafi podać jakiejś liczby dodatniej ?”

Cisza...  w końcu z tyłu rozlega się cichy, nieśmiały głos:  „x

 

 

On     K W x     siedzi na dziadku

Ona   9 x          rozgrywa 3BA

Pierwsze wyjście – dwójką (czwarta najlepsza)

Ona 

        Dodaje ze stołu blotkę, i jest bardzo źle bo PPS ma 10xx.            

On  

       Gdybyś dobrze rozgrywała, mielibyśmy maxa; trzeba było kłaść Waleta.

Ona 

       Przecież PLS mógł mieć równie dobrze A10 bądź D10 !

On  

       Co ty pleciesz !  Nie mógł mieć D10, bo miał AD.

Autentyczne,  z Pikiera 15

 

Logika praktyczna:                        

W ostatnim numerze „Brydża” ( 10–1981 ) opisano jak Klukowski (na S) poszedł w obronę po 5 przeciwnika, które nie­stety nie szły. „Brydż” stwierdza, że decyzja Klukowskiego była słuszna, a uzasadnia to następująco:

„Wszak 5 mogło wyjść, gdyby Walet Kierowy był u E

Na pozór wydaje się, ż wszystko jest w porządku, ale – wyobraźmy sobie, że Walet Kie­rowy był u E, a Klukowski nie po­szedł w obronę !

Wówczas, jeśli „Brydż” chciałby być konsekwentny, to powinien by napisać:

„Decyzja Klukowskiego była słuszna.

Wszak 5 mogło nie wyjść, gdyby Walet Kierowy był u W

Idąc dalej: gdyby „Brydż” był gorzej usposobiony do Klukowskiego, to w dokładnie ten sam sposób mógłby uzasadnić, że obie decyzje Klukowskiego były niesłuszne!

   Widzimy więc, że ten sposób uzasadniania jest kompletnym nonsensem. Tym niemniej warto go zapamiętać, bo może słu­żyć do ogłuszania niezbyt rozgarniętego partnera.

z Pikiera 8, 1981

 

NS wylicytowali 4©.
S przegrał bez jednej na niestojącym impasie, po czym nastąpił dialog:

S: Nie powinienem był dopychać.
N: Więc dlaczego żeś dopchnął?
S: Bo miałem nadwyżkę!
N: Więc dlaczego nie powinieneś był dopychać??

z Pikiera 11

 

Podczas licytacji wyjaśnił, że 2 partnera oznacza 5332 i ca 7 punktów, i następnie
zalicytował 3
BA.

Na stole ukazało się dokładnie to co powiedział.
Po przegraniu bez dwóch zwrócił się do partnera z wyrzutem:

Jak mogłeś z taką kartą zalicytować 2 ?!

Autentyczne

        

        

Śmiać się, czy płakać ?

Dla osób przekonanych o wysokim poziomie naszej czołówki przytaczamy rozdanie (wraz z autentycznym komenta­rzem) z ostatnich rozgrywek ligowych:

      

 

10

A K

K D 10 x x

A K D x x

 

 

 

 

×

 

 

 

 

 

 

6¨

 

 

 

 

 

 

2

 

 

 

 

 

 

1§

 

 

 

pas

5

pas

 

1

4©

6

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5¨

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

     

...i 1660 dla WE  

S miał do partnera pretensję:

CZY MUSIAŁEŚ ZABIERAĆ GŁOS PO 1?

D x x

W

W x x

W x x x x x

 

A K W x x x

D 10 9 x x x x

 

x x x

x x x

A x x x x

10 x

 

z Pikiera 1, Andrzej Zawada

 

 

Brydż rekrucki

Dawno, dawno temu... kiedy na polskim firmamencie jaśniał wielce skomplikowany System Juvenii... jako rekrut–student grałem w brydża w zazielenionym zakątku koszar, hen – gdzieś tam w Polsce.

        

Mimo rozleniwiającego upału lipca, dostrzegłem po kilku rozdaniach, że rekrut–student z lewej (jakiś fizyk) co rusz za­gląda do rozłożonego numeru miesięcznika „Brydż”. Okazało się, że był tam najnowszy (trzeci lub czwarty) odcinek Systemu Ju­venia (zakończono 1§ i zaczęto 1¨, lub odwrotnie).

        

 – Gracie Juvenią ?? – zwróciłem się do rekruta–studenta z prawej.

        

 Skądże ! O niczym takim nie wiem – odpowiedział.

        

 – Jakże więc możesz licytować Juvenią ? Tym bardziej że ukazał się dopiero kawałek systemu – zapytałem tego z le­wej.

        

Rekrut–student–fizyk odpowiedział:

        

 – Ja wiem. Ale to bardzo dobra konwencja i chciałem ją wypróbować.

z Pikiera 15

 

     

Rozdawanie w Oceanii

Nie wszystkim wiadomo, że Brydżowa Federacja Oceanii już 14 lat temu uchwaliła rozda­wanie potasowanych kart po 13.

Dlaczego ?  Bo tak jest najszybciej, a wiadomo, że czas brydżysty jest cenny.

     

Gdy jeden z naszych graczy zaczął tam (nieświadomy tego przepisu) rozdawać po jednej karcie, rozległy się okrzyki protestu: Co Pan wy­pra­wia ? Nie chcemy wariackich rozkładów !

Ponieważ podobne okrzyki zdarzają się u nas przy próbie rozdawania po 13, apeluję do na­szych teoretyków by obliczyli tabele prawdo­po­do­bieństw dla brydża w Oceanii.

z Pikiera 15

 

Troska o autentyczność

Nie jest to jeszcze jedno rozdanie z cyklu „Co zalicytujesz z kartą ?”.
Mamy możliwość porównania swojego rozwiązania autentycznego problemu turniejowego z decyzją samego Marcina Le­śniewskiego.

Brydż” 11–12/1990  „Styl gry”

By nie być gołosłownym przedstawię autentyczne rozdanie

z turnieju par o mistrzostwo Warszawy.

„Przegląd brydżowy” 1–1991 strona 39

Rozdania publikowane w wydawnictwach PZBS muszą być autentyczne.
Pod rygorem dyscyplinarnej kary pieniężnej i cofnięcia licencji na pisanie.

Tajna Uchwała Zarządu PZBS z 1 Kwietnia.1995

z Pikiera 15

 

 

Miłosierdzie Kapitana

22 X 2002

Przegląda człowiek stare numery czasopism brydżowych i znajduje rzeczy wprost  WSTRZĄSAJĄCE.

A oto co ongiś kapitan polskiej drużyny napisał o swoich podopiecznych po powrocie z Brydżowych Mistrzostw Europy:

Straty w strefie licytacji nadrabiali bitnością i, co ma ogromne znaczenie w takiej imprezie, dużą dozą fartu.

– Samą „bitnością” nie sposób niczego nadrobić, a tylko lepszą grą.

– Jeśli w takiej imprezie szczęście ma ogromne znaczenie, to zwykły turniej brydżowy jest całkowitą lo­teryjką.

– To że mieli dużo szczęścia nie jest ich żadną zasługą !

Na skutek niedostatecznej koncentracji przegrał kilka gier,  których nie miał prawa w nor­malnej dyspozycji przegrać. Jed­nak muszę podkreślić jego dużą wolę walki i serce jakie wkładał w grę.

– Kapitan, jak Bóg, czyta w ludzkich sercach i umysłach !

– Tym razem owa osławiona „bitność” nie pomogła. Dlaczego ?

Jego konto obciąża – niestety – kilka przegranych, choć poprawnie granych kontraktów. Działo się to w sytuacjach wy­ma­ga­jących trafienia decyzji, a przy nienajlepszej dyspozycji psychicznej z „trafianiem” bywa różnie.                                          

– Kapitan wyraźnie oczekuje od gracza jasnowidzenia.

– I żąda dobrej dyspozycji psychicznej dla tego jasnowidzenia.

Jak widać, spiętrzenie bzdur jest niesłychane. Czyżby Kapitan był aż tak głupi ?

Ależ skąd – tak się pisze dla tłumu !  Miłosiernie, tkliwie i głupio.

„Przegląd brydżowy" 3–1991   Marcin Leśniewski  „Kapitan o Mistrzostwach Europy'91”

 

Profesjonalna probabilistyka brydżowa

13 IX 2004

W „Świecie Brydża” 9–2004 s.18 dwóch profesjonalistów (jeden jest matematykiem !) daje takie oto zalecenie w kwestii tzw „dopychania koń­cówek”:

Jeżeli gra się ostro, to trzeba tak grać konsekwentnie. Jeżeli bowiem będziemy trafiać, to może się zdarzyć, że zagramy te końcówki, które nie idą, a tych które idą lub mogą zostać wypusz­czone – nie zagramy.

Wierutną bzdurę tego zdania najłatwiej uzmysłowić sobie porównaniem ruletkowym:

Jeśli obstawia się parzyste, to trzeba je obstawiać stale. Jeśli bowiem będziemy trafiać (tzn cza­sem stawiać na nieparzystą), to może się zdarzyć, że po obstawieniu parzystej wyjdzie nieparzy­sta, a po obstawieniu nieparzystej wyjdzie parzysta.

A może ktoś znajdzie porównanie dowcipniejsze ? (bo matematycznie biorąc, bzdura jest oczywista).

Coś podobnego było już na tej stronie wyżej: Logika praktyczna.

Fałsz tego zalecenia polega na insynuacji jakoby decyzja w rozdaniu zależała od rezultatów decyzji powziętych w rozdaniach wcześniej­szych. A przecież – podobnie jak w ruletce – to że 10 razy do­pchnęliśmy końcówkę nie ma żadnego znaczenia dla szansy udania się do­py­chu kolej­nego.

Żadnego – to oczywiście nieścisłość, bo np jest dość prawdopodobne, że jeśli nam się poszczęściło, to zdenerwowani prze­ciw­nicy łacniej mogą kolejną końcówkę wypuścić

(choć bywają różni przeciwnicy; niektórzy mogą się „sprężyć” – skontrować i obłożyć).

No, ale o tym w zaleceniu nie było mowy.

Komentarz Czytelnika:

13 Stycznia 2007

O ile z matematycznego punktu widzenia skrytykowane zdanie jest w oczywisty sposób wysoce bzdurne, nie zgadzam się ze stwierdze­niem jakoby jedyna jego prawdziwość odnosiła się do od­działywania psychicznego na przeciwników.
Znacznie większa jego prawdziwość ujawnia się w oddziaływaniu psychicznym na samego gracza. Świetną analogią może być gra na gieł­dzie. Początkujące na rynku osoby zwykle bardzo nerwowo reagują na stratę, nawet jeśli jest to strata wirtualna (zainwestowałem 100 zł, jakbym wycofał się na­stępnego dnia miałbym 1000 zł, ale dzień później już tylko 200 zł – uważam więc że poniosłem stratę 800 zł). Czę­sto, zwłaszcza po większej stracie, wykonują bardzo nerwowe i niekoniecznie przemy­ślane ruchy, byle tylko "się odbić" – sta­jąc się zara­zem członkami jakże lubianej kategorii "honoro­wych dawców kasy". Jeśli się tak reaguje, bezpieczniejszym rozwiązaniem jest trzymanie się jed­nej opcji, gra na hossę albo na bessę. Wtedy jak coś pójdzie nie tak to winnym jest "rynek", a nie "ja".
Podobnie w brydżu – jeśli się nerwowo reaguje na "wtopy" polegające na niedolicytowaniu niepew­nego a wychodzącego szlemika w sy­tu­acji w której zwykle się raczej gry "dopycha", być może le­piej już trzymać się jednej opcji – "dopycham na maxa" albo "nie dopy­cham z za­sady" – na pewno będzie to z pożytkiem dla nerwów.
Cały ten wywód jest w oczywisty sposób nieprawdziwy dla gier czysto losowych gdzie predyspo­zycja psychiczna nie ma wpływu na ja­kość rozgrywki – patrz na przykład tak ruletka. Stąd podana przez Pana analogia z ruletką wydaje się nie do końca właściwa.

Piotr Biczyk

Fakt -- przeoczyłem, że jeśli NAM się NIE POSZCZĘSCI, to MY się zdenerwujemy.

Zabawne – ale wychodzi na to, że cytowane zalecenie (nb nie było w nim mowy o żadnych reperku­sjach psychicznych) ma wartość... psy­choterapeutyczną: miano­wicie oszczędza nerwy, bo gracz nie czyni sobie wyrzutów ("Ja tak gram i basta"). Podobnie jak (cyto­wana poni­żej) rada: „Naj­ważniejsze jest trzymać się swojego stylu gry, to znaczy zawsze grać tak samo. Prędzej czy póź­niej taka gra przyniesie re­zultat. Najgorzej grać raz tak raz siak”. Jednak obie te wskazówki są ewident­nie szkodliwe z tego prostego powodu że są fałszywe. Są ty­leż warte co zalecenie: „Przy ośmiu atu­tach graj zawsze na spadnięcie damy albo zawsze na impas. Byle konsekwent­nie !”.

Należy po prostu grać dobrze !

Nie „Zawsze źle albo zawsze dobrze, byle konsekwentnie”, ale – „Zawsze dobrze”.

A najlepszą autopsychoterapią jest zimne, bezemocjonalne podejście do gry. Także na giełdzie.

    

 

 

 

 

Z dyskusji internetowych

 

 

30 V 2005  

Kalkulacje:

„Najważniejsze jest trzymać się swojego stylu gry, to znaczy zawsze grać tak samo.

  Prędzej czy póź­niej taka gra przyniesie rezultat. Najgorzej grać raz tak raz siak”

Rozważania maxowe:

Sam za­uważyłeś, że 75% sali grało 3ba. Dlatego trzeba je zagrać, bo jak idzie i

  nie zagrasz to zła­piesz  zero, a jak zagrasz i nie idzie to i tak masz średnią.”

Sól brydża:

 

27 VII 2009

Osobiście jestem przeciwko graniu zawodów brydżowych w internecie. Lubię grać na BBO, ale niemożność omyłkowego zagra­nia nie do koloru odbiera grze istotny czynnik. [...]

Gra w internecie pozbawia nas:
1. Możności popełnienia fałszywego renonsu
2. Możności przeoczenia skrytej między kartami figury
Takie rzeczy podczas gry się zdarzają i są jej istotnym elementem.

 

 

1 XII 2010

1.  Mam nadzieje że nie dojdzie do zamiany kart na laptopy, bo to już inna gra – nie brydż.

2.  Wolę normalne karty.

 

 

5 III 2012

Brydż to mimo wszystko gra w karty, a nie w klawiatury,

 

 

X 2012

Obserwowanie przeciwnika i umiejętność oceny jego zachowania jak również umiejętność skoncentrowania się i uniknięcie "by­cia rozpracowanym" jest ważne i stanowi bardzo ciekawy element gry.

 

 

X 2012

Umiejętność trzymania kart przy sobie jest częścią gry. Pokazanie ich przeciwnikowi jest zagraniem bardzo słabym.

 

 

 

Co otworzyć? – analiza futurologiczna

 

20 XII 2010  

Nie chodzi tutaj o normalizowanie odzywek, tylko – na maksy – o trafienie akcji, która ułatwi nam wzięcie zapisu, ale jednocześnie UTRUDNI im. Zależy czego się zamierzamy spodziewać u partnera – jeśli niczego, to te 3 asy powodują, że to im idzie nawet końcówka. Je­śli to my mamy grać końcówkę (znowu będzie na pograniczu bilansu, a układ chyba zdążymy docenić), to znowu mamy tylko 3 asy.      (z dyskusji in­terneto­wych) 

 

 

 

 

Kto wygrywa   (z dyskusji internetowych) 

 

 

XI 20107 

W brydżu nie wygrywają ci, którzy analizują prawidłowo.

Wygrywają ci, którzy analizują celnie.

 

Oto 10 kolejnych wpisów z kilku tygodni w pewnym wątku na pewnym forum brydżowym:

1. Podoba mi się, że ten wątek powoli, ale się rozwija. Dla mnie jest bardzo ciekawy.

2. Cieszy mnie to.

3. To pisz więcęj. Ja czekam.

4. Ja też czekam.

5. Ja też.

6. Dobrze, zacznę w listopadzie.

7. Zacznij, możesz liczyć na moje współdziałanie.

8. Pokłócicie się, hehe.

9. A mnie ten wątek nie ciekawi.

        10. To nic nie wpisuj. Zmęczysz się.

Wniosek: Niełatwo generować latami dyskusję na własnym forum.

 

 

 

 

 

Na czym polega brydż   (relacja gracza z meczu na wysokim szczeblu) 

 

 

VI 2017

"Potem parę świrów, niekoniecznie na naszym stole i decydujące o awansie rozdanie. Dostajecie kartę: .........."
Czyli wcześniejsze świry nie miały znaczenia, bo nie decydowały. Teraz dopiero trzeba się sprężyć.
Dziwny jest ten brydż (BTW Skąd wiedział że na drugim stole były świry??)
I dalej:
"Tym razem szczęście po stronie przeciwników. To taka gra."
Okazuje się że jednak nie było żadnych świrów. Po prostu niefart.

Wniosek:

Nie należy pisać relacji w stanie głębokiego upojenia alkoholem.

 

 

 

 

„Ideałem nie jest gra na największą szansę, ale na tą która zachodzi”

VII 2017

Powyższe głosi gracz najwyższej klasy międzynarodowej i autor wielu opracowań.

Skąd wie która szansa „zachodzi”? To proste – wyciąga wniosek z długości namysłu przeciwnika (sam o tym pisze) albo i innych „flu­idów’przy stole. Stąd tak wielu galaktyków podkreśla konieczność „obecności przy stole”

Być może dlatego tylko nie lubią brydża w internecie.

 

 

 

 

„Trzeba bardzo rozsądnie gospodarować koniunkturą, bo w czasie jej ilość jest stała”

VII 2017

Oznacza to najprawdopodobniej że jeśli 3 razy nam się poszczęściło, to trzeba uważać, bo teraz będzie niefart.

nowe

 

 

 

Najświeższa porcja wyczytanych głupich uzasadnień odzywek

10 XII 2018

Mówiąc 1BA  raczej pogorszymy sobie wynik.

1♥ – bo to powinno forsować.

Główna zaleta tej odzywki to że daje nadzieję zagrania czegoś ciekawego.

Powiem 3♠ z nadzieją że partner wymyśli co mam.

Jak się powiedziało A, to potem jest B.
Wejście nie jest złe bo przy trafieniu trefla idzie 4♠.

3BA w tej pozycji nie może być do gry, bo nie ma sensu.

Milczenie partnera zniechęca mnie do licytacji.

Jako uzasadnienie podam niechęć do stawiania 500-800.

Za późno żeby nadrabiać brak 2BA wcześniej.

Z bólem serca pas. Rzekłbym ze smutkiem, rozsądek zwyciężył.

A kontra to tylko punkty?

Kontra to raczej oni przegrają, a może my wygramy.

Jedyną wadą kontry jest to, że mogli odejść w chodzące 4♦.

Poza tym 2♣ z kontrą nie robi.

Pas chyba nie jest tak oczywisty, jeżeli się nie zna rozdania.

Albo się umówić co do kontr, że np zawsze jest karna.

Kontra – pozycja na branie maksa idealna; jak to wygrają to też się nie zdziwię.

7–11 bez fitu, karna. Nie wykluczam, że może coś oznaczać.

Jak dasz kontrę, to moim zdaniem to jest kontra karna a nie żadne GF z fitem.

Ja raczej skontruję, bo chyba to samo będzie na drugim stole.

Jeśli nie z tym mam licytować 4♥, to z czym?

Forsujące 2ba nie przyrzeka trzymania wtedy, gdy wiemy że nie będziemy grali w bez atu.

3♦ jest zbiornicą rąk z którymi licytowałbyś inaczej gdybyś miał odpowiednią kartę.

Ja powiedziałbym 5BA licząc, że partner włączy myślenie.

pyszne

Pyszne

cytaty na czarno, komentarze na granatowo

20 XII 2018

 

 

pas

 

 

 

 

pas

 

 

2♥

1BA

 

2♦

pas

 

 

pas

 

 

 

 

???

 

 

K108xx

109x

A8xx

x

Turniej na maxy.

Gracz zalicytował 2♠wpadł za 500, bo dobrze rozegrał, i został skrytykowany przez partnera:

"Skoro stanęło 500, to nie miałeś na wznowienie"

 

NB wcześniejsza sonda wśród graczy niebylejakich dała wynik 5:2 dla wznowienia 2♠

Oczywiście lew nie liczą, ale wysokie blotki (10 10 9 8 8) widzą doskonale.

A zresztą... to tylko maxy.

 

 

i drugie – też niezłe

W dyskusji typu „Co zalicytujesz z ...” ktoś wstawił komentarz taki:

Jestem niesamowicie ciekawy głosów ekspertów; może nie palmy problemu (nie podawajcie rozkładu), lecz zaproponujemy go Markowi Wójcickiemu jako problem do ”Brydża”?

 

Niesposób nadążyć

Gramy otwarciem 2♠ oznaczającym dokładnie 5! i przynajmniej czwórkę młodszą (może być piątka, szósta a nawet siódemka, ale pików dokładnie 5). 2♦ oznacza natomiast 6+ w starym. Oba otwarcia podlimitowe.
Na wczorajszych impach dwa razy przyszła ręka, która nie pasuje do systemu. Trzeba skłamać w jakimś aspekcie:

J87632
5
AJ1032
J

 

A98763
5
J6542
2

W pierwszym przypadku spasowałem (karta nie pasuje literalnie do systemu) w drugim otworzyłem multi.
Pewnie jak by przyszła taka ręka trzeci raz spróbowałbym
2♠...

Macie jakieś praktyczne rady co do otwarcia?
Jakoś
4♠ na pierwszej piłce nie wydaje mi się higieniczne ani w pierwszym ani w drugim przypadku...

„Jak widać”

2♣ było sztucznym forsingiem do dogranej, a kontra taka jak widać.

Dowcip (?) polega na tym że nic nie widać, albowiem nie pokazano ręki kontrującej, a nawet przeciwnie. Zresztą gdyby pokazano, to też nie wynikałoby z tego co oznacza kontra, a tylko z czym ją dał.

Decyzja „graniczna”

 

pas

 

2♥

 

pas

 

???

 

xxxx

Wxx

x

ADWxx

Slońce wznowił licytację kontrą, co skończyło się dlań szczęśliwie bo w efekcie przeciwnicy wpadli na 3♦ bez 1.

Ale mało mu było – z uwagi na brak alertów, stwierdził że gdyby były, to partner 3♦ by skontrował.

Tylko jeden głos poddał w wątpliwość wznowienie, na co padło że było ono „graniczne” 

 

Zbilansujmy:

(2+ LH) + (2 LB) + (– za tripletona kier) + (3+ za Esperanto) = 7+ lew

od tego trzeba jeszcze odjąć z pół lewy za dużą niemodelowość kontry, tak że pozostaje 7– lew  

Frywolność

AK

A10xxx

Wxxx

Kx

 

3♦

 

1♥

 

pas

 

pas

 

DWxxxxx

=

x

AW10xx

Wieczór wznowił po długim namyśle – niewiadomo czyim bo były zasłony.

 

Zbilansujmy rękę Eosa:

(3– LH) + (6– LB za układ 75) + (4 LH u Otwierającego) ≥ 12 lew

Nie ma sensu rozstrzygać czy Wieczór wznowił na prawdopodobny długi namysł partnera!

Należy usunąć Eosa z turnieju za jaskrawie frywolną grę (patrz prawo\dyscyplina.htm).

Oczom nie chce się wierzyć

Co wejść po otwarciu przeciwnik 1♠

na maxy, w sytuacji „my po”?

D10

ADxx

xx

K10xxx

Problemodawca (wk12) dołącza do tego ankietę:

1) pas   2) kontra  3) 2♣

wyprze

No i znowu... wyprzedzanie

 

Ulubiona rozrywka to (jak wiadomo) rozważanie jakie ustalenia należy poczynić w danej sekwencji. 

Tym razem rozeszło się o otwarcie 1ba partnera po którym Prawy zalicytował 3♠. Propozycje były na ogół nastawiona na wywoławczość, z lekceważeniem zysków z ewentualnego skarcenia pników. Najdalej idąca z nich została skomentowana następująco: „Jeśli przedstawisz mi to ustalenie przed grą, to natychmiast stajemy się z partnerem skocznymi misiami. Ba.. umawiamy się na losowe 3♠

Odpowiedź na to jest taka: „Jeśli tylko raczycie ujawnić że umówiliście się na skoczne misiowanie, to my natychmiast zmieniamy swoje ustalenia na Polowanie na Skocznych Misiów – mamy prawo, albowiem to wy licytujecie najpierw! Nawet nie próbujcie dowiedzieć się jak będziemy licytować po waszych skocznych skokach – na to będzie czas kiedy je zalicytujecie”

Ta oczywista reguła gry jest nader rzadko podnoszona (właściwie chyba tylko raz pod Ustalenia wyprzedzające) i sądząc z zapisów w Polityce Systemowej nawet Światowa Federacja Brydża niezbyt jest jej świadoma (mianowicie parom grającym przeciwko Systemom Żółtym zezwala na zmianę „otwarcia” pas, przy czym zakazuje wówczas Żółtym zmiany swoich otwarć!).

Wynika stąd że wzajemna informacja par o swoich metodach może być tylko uprzejmościowym określeniem stosowanego stylu, bo w szczególach (a nawet w ogólach) ustalenia mogą się zmieniać w zależności od bieżącego znaczenia zadeklarowanego przez przeciwników.

No i warto pamiętać że głównym celem ujawniania uzgodnień jest zapobieganie oszustwom.

„W autentycznym rozdaniu rozgrywający poległ z zupełnie innego powodu”

Takim wpisem pewien juzer wpisał pod koniec wątku poświęconego optymalnej rozgrywce jednego wyizolowanego koloru.

Aż takiego ni przypiął ni przyłatał nigdy jeszcze nie widziałem.

Odpowiedź na pytanie co znaczy pewna odzywka w pewnej sekwencji brzmiała tak:

„Bez podanych kart są dwie opcje: a) ......   b) ........ ”

Od czego zależy ocena karty

 

2♣

 

 

 

1♣

 

 

X

 

pas

??

 

1♦

 

 

Axxx

109xxxx

10xx

=

Oto problem „na ile oceniamy naszą kartę” podany przez wk13:

NS licytują Wspólnym Językiem (2♣ = 15+ na treflach).

Wśród możliwych decyzji są:

2♥ = mniej więcej tyle mam z bilansu

4♥ = to jest mecz niech się martwią przeciwnicy

 

 

Laputa

Co nowego...

do Spisu

 

Nie samym brydżem człowiek żyje – do Czytaj!

 

 

redakcja@pikier.com

© Pikier.com

brydż, brydz, bridge, brydż sportowy, brydz sportowy, bridge sportowy, Pikier, Sławiński, Slawinski, Łukasz Sławiński, Lukasz Slawinski,

 

 

W ksiazce „Sztuka wistowania” Klukowski  pisze, ze ze slaba reka nalezy na 3BA wistowac nie z naj­dluzszego koloru, ale z najkrotszego - na partnera. I dalej pisze: „Trzeba tylko stosowac te zasade konsekwentnie, bo inaczej, przy odrobinie pecha, nigdy nie trafimy pierw­szego wi­stu”