Król za asem to pewna lewa, z której zwykle nie razygnujemy. Są jednak sytuacje w których pozornie bezsensowne zrezygnowanie z tej lewy jest jedyną szansą obłożenia bądź wygrania kontraktu.

Ryszard Ryszka

Nie oszczę­dzaj króla (2)

12 XI 2011   

W ra­mach prologu chciał­bym tylko wspo­mnieć, że roz­danie użyte w tej opo­wieści po­cho­dzi ze „Świata Brydża” sprzed około 7 lat (nie­stety ar­chiwa zostały bez­pow­rotnie utra­cone), czyli z czasów mojej młodo­ści nie tylko fi­zjolo­gicznej, ale i bry­dżowej, i jak Pań­stwo zaraz się prze­ko­nacie – również czasów wy­bu­jałej wy­obraźni. Nie pa­miętam już, skąd za­czerp­nąłem pomysł na po­pełnie­nie tego typu be­letry­styki, ale na pewno mój umysł był w owym czasie trzeźwy, a do Ni­derlan­dów wy­brałem się do­piero rok później.

Jakiś czas temu, będąc w kolejnej po­dróży bizne­sowej – tym razem w No­wym Jorku – zosta­łem za­proszony przez mojego starego przy­jaciela Granta Baze'a1 do klubu Re­gency, by ko­lejny raz pró­bować swych sił w pojedyn­kach z najlep­szymi na naj­wyż­sze stawki. Z do­borem part­nera nie było problemu – jako człowiek znany w tym ekskluzyw­nym, aczkol­wiek herme­tycznym światku – szybko zjawili się po­tencjalni partnerzy. A miałem w kim wybierać – Wein­stein, Martel, Stansby, Ja­ggy i wielu in­nych.
Ostatecznie jednak zdecy­dowałem się zagrać z Bra­dem Mossem, który na co dzień grywa z Fredem Gi­tel­manem, który tym razem się nie pojawił, ponieważ do­szło do afery finan­sowej na jego serwerze bry­dżowym (doszły mnie słuchy, że za sprawą Pola­ków) i musiał zostać w Las Vegas, by po­sprzą­tać ten cały bałagan...
Stawka 100$ za 100 punk­tów robro­wych mnie nie przeraziła. Jako wy­trawny gracz i zara­zem stały by­walec naj­znakomit­szych klubów brydżowych na całym świecie przy­jąłem tę in­forma­cję ze stoic­kim spo­kojem. Do na­szego stolika za­siedli jako pierwsi Eric Kokish z Nic­kiem Nic­kel­lem. Gra prze­biegała pod nasze dyk­tando. Szybko wzbogacili­śmy się o parę tysięcy zielo­nych po za­graniu kilku płaskich szlemików i koncówek, zaś naszym przeciwnikom nie szło kom­pletnie nic. W końcu po któ­rymś tam wy­granym ro­brze z rzędu, Kokish po­wie­dział „Enough...” i gra się skoń­czyła, a nasze konta zasi­liły pokaźne sumy. Eri­cowi posmutniała nieco mina i zniknął jego uśmiech, z którym tak bardzo jest utoż­samiany. Prawdę mó­wiąc ostatni raz w takim stanie widzia­łem Erica w 95tym po przegranym finale Ber­muda Bowl z re­prezentacją USA.
Lekko rozluź­nieni, ale z bojowym na­stawieniem cze­kamy na kolejnych prze­ciwników... Nie­stety dla nas, zjawiają się Rosenberg i Zia. Nie­grzecznie by­łoby odmówić, toteż zgodzi­łem się, ale starałem się nie ukazywać przeciwnikom moich obaw o stan port­fela. Po dwóch czę­ściówkach jakoś udało nam się uzbie­rać partię, a w kolejnym roz­daniu przyszła mi taka pan­cerna karta:

AKDW10732

K2

AK7

Otworzyłem li­cytację 2§ (forsujące do dogranej na dowolnym składzie). Mój partner od­powie­dział 2¨ (klasyczny negat), a ja niewiele się zastana­wiając za­powiedzia­łem ostrego, popartyj­nego szlemika kie­rowego. Zia – siedzący na prawo ode mnie – po chwili za­sta­nowienia wyjął czer­wony karto­nik, a zapy­tany przeze mnie Rosen­berg o zna­czenie tej kon­try odparł z prze­kąsem: "For mo­ney".

Po wiście Damą ¨ w dziadku pojawiły się takie oto karty:

W654

86

10754

862

 

 

 

AKDW10732

K2

AK7

No cóż... Mo­głem się jedy­nie cieszyć, że wist nie na­stąpił np. w pika lub w atu, bo wtedy był­bym ska­zany na oddanie 500 zielonych moim utytu­łowanym przeciw­nikom.

Ale wnet przy­szedł mi do głowy iście szatański po­mysł...
Na położo­nego przez Zia'ę Asa
¨ zadysponowa­łem z prędko­ścią światła Króla! Zia (tak Zia!) dał się zwieść tej kar­cie i wymasze­rował Asem ª, którego prze­bi­łem. Po ściągnię­ciu 3 kierów obrońcy z ła­two­ścią roz­poznali mój skład, a mia­no­wi­cie: 8 kie­rów, 1 karo, re­nons pik – zatem pozo­stało mi miej­sce na 4 tre­fle! Prze­ciąg­ną­łem kiery do końca, Ro­sen­berg mu­siał trzymać swojego czwar­tego Waleta § a Zia trzymał trzecia damę i blotkę karową. Jakże wielkie było ich zdzi­wie­nie kiedy po ściągnię­ciu wszyst­kich kierów i AK § – za­grałem karo i wziąłem 2 le­wy w tym kolorze!

Całe rozdanie wyglądało bowiem tak:

 

W654

86

10754

862

 

D10854

DW86

W943

 

AK97

954

A93

D105

 

AKDW10732

K2

AK7

 

Po rozdaniu zwróciłem się do moich wielce zdziwio­nych przeciwników sło­wami: „Gen­tlemen, you owe me a dozen of Franklins and several Jeffersons

 

 

 

 

 

Przepisane za zgodą Autora z Forum

http://www.forumbridge.pl/forum.php

 

 

Nie oszczędzaj króla (1)

Co nowego... 

do Spisu

12 XI 2011

redakcja@pikier.com

© Ryszard Ryszka

brydż, brydz, bridge, brydż sportowy, brydz sportowy, bridge sportowy, Pikier, Sławiński, Slawinski, Łukasz Sławiński, Lukasz Slawinski,