ŁS 1982

Historia SSO   (1)

z Pikiera 10

Z uwagi na zbliżające się 20–lecie SSO, przystępuję wreszcie do publiko­wania niniejszego cyklu, na­szkicowane­go lat temu kilka a obecnie przejrza­nego, poprawionego i uzupełnionego. Nie jest to tekst pisany bezosobowo, w stylu klinicznie naukowym. Tak bowiem Historii SSO napisać nie potrafięl Nie jest to również historia samych SSO, ale (z mojego punktu widzenia) coś więcej: – historia mojej twórczo­ści brydżowej (w której SSO są jedynie pokaźnym fragmentem). Krótko mówiąc – jest to także moja brydżowa biografia. Niemal wszystko co tu napiszę potra­fię w większym bądź mniejszym stop­niu udokumentować. Jeśli coś ważniejszego opuściłem bądź coś przekręciłem – pro­szę o nadsyła­nie reklamacji.

* * *

„Biada tym którzy nie znają historii”                      

Tak groźne motto w publikacji bryd­żowej ?

Zważmy jednak, że systemy „normalne” mają bogatą, kilkudziesięcioletnią tradycję – okres wystar­czający aby się z nimi oswoić, zaakceptować i – last but not least – zrozumieć. Tymczasem Systemy Słabych Otwarć istnieją dopie­ro od lat dziewiętnastu, publicystykę mają znikomą, a jako takie suk­cesy za­częły odnosić stosunkowo niedawno. Przy tym: – od systemów tradycyjnych różnią się tak znacznie, że nie wystar­czy przeczytanie samych sekwencji licy­tacyjnych. Aby zrozumieć filozofię SSO i zaakceptować je emocjonalnie trzeba wiedzieć – jak one powstały i po co?

OKRES ŁUKANDU 1958–1962

Zaczęło się wszystko od perypetii typowych dla młodych, początkujących brydżystów...

Z brydżem zapoznałem się w 1959 roku za pośrednictwem Andrzeja Orłowa, któ­ry nauczył mnie za­sad tej gry, ukazał jej uroki i zaproponował stały wspólny trening.

Zaczęliśmy grać więc razem, jako sta­ła para, ale to co się działo nie przy­pominało bynajmniej nor­malnej praktyki brydżowej przy zielonym stoliku (gra, analiza, szkolenie techniki).

Podobnie jak większość brydżowych nowicjuszy wierzyliśmy święcie, że głównym źródłem sukce­sów jest szczegó­łowo opracowany system licytacyjny – ustalenia, ustalenia i Jeszcze raz ustalenia. Z tego względu graliśmy stosunkowo mało, a główny nacisk kładliśmy na opracowanie własnego superprecyzyjnego systemu ŁUKAND (ŁUK = Łukasz, AND = Andrzej). Początkowo Łukand był po prostu zmo­dyfikowanym systemem Gorena. Z czasem jednak – po wielu przeróbkach l mody­fika­cjach – przekształcił się w system podobny do Trefla Neapolitańskiego.

W pracę nad Łukandem wkładaliśmy wiele energii i w efekcie zanotowaliśmy na swoim koncie sporo udanych opra­cowań i konwencji jak Trefl Rozpoznaw­czy, Starsze Dwa Karo, Wywołanie Końco­we, Szerokie Dwa, Trefl Negatywny i inne.    Tu jest trochę napisane o Łukandzie

Z systemu Łukand byliśmy bardzo dum­ni, mimo iż nasze praktyczne umiejęt­ności brydżowe pozo­stawały na poziomie, delikatnie mówiąc, miernym.

OKRES KRYZYSU WIOSNA 1963

Kilkuletnia praca nad Łukandem spowo­dowała u mnie stan głębokiego zniechę­cenia – tyle pracy a efekt końcowy dość problematyczny.

W samej rzeczy ostatnia wersja Łukandu przypominała Trefl Neapolitański. Nie stworzyliśmy więc nic rewelacyjne­go, a po prostu jeszcze jeden system jakich wiele. Być może bardzo dobry, ale nie na tyle by usprawiedliwiał og­rom zużytej energii i zaniedbane umie­jętności praktyczne.

Powyższy rezultat czteroletniej współ­pracy nie zadowalał mojej ambicji. Po­stanowiłem rozpocząć samodzielną pracę nad teorią brydża i porzuciwszy dotychczasowy styl dociekań brydżowych Łu­kandu stworzyć coś istotnie nowego.

OKRES PROGRAMU  LATO 1963

Łatwo powiedzieć „stworzyć coś nowe­go”, ale jak to zrealizować, skoro nie wiadomo na czym to owo „coś” ma polegać Potrzebny był mi jakiś punkt startowy i znalazłem go analizując kilkuletnią hi­storię Łukandu.

Dlaczego doszło do kryzysu? Dlatego, że koncentrowaliśmy się głów­nie na technicznych aspektach licyta­cji – dlatego, że zajmowaliśmy się usprawnianiem, a nie tworzeniem – dla­tego, że nie wniknęli­śmy głębiej w istotę licytacji brydżowej l

Chcąc stworzyć coś istotnie nowego, muszę więc pominąć detale, a skoncen­trować się na kano­nach. Muszę zrewido­wać podstawowe aksjomaty istniejących systemów, bo tylko tak tworzy się re­wolucje I   Tu jest pierwsza notatka z archiwum ŁS  a tu Inspirująca wzmianka o Little Major

Jakie są jednak te aksjomaty podsta­wowe? W tym miejscu znalazłem się w niemałym kłopocie: ża­den z dostępnych mi podręczników brydżowych nie poru­szał tego problemu, tak jakby on wogóle nie istniał. Zajmowano się natomiast do znudzenia takimi zagadnieniami jak:

– Czy otwierać z czwórek czy z piątek?

– Czy z układem 54 stosować canape?

– Jakie powinno być 2 w kolor?

a nade wszystko, z niemal sadystyczną lubością, „usprawniano” i przerabiano nieszczęsną konwencję Staymana.

Czy tego rodzaju problemy mogą sta­nowić esencję brydża? Jasne, że nie!

Jeżeli chcę uniknąć ponownego kryzysu muszę wychwycić to, co tkwi u samego podłoża wszyst­kich istniejących dotąd systemów – to, co jest dla nich wspól­ne. Po gruntownym namyśle uznałem, że podstawowe aksjomaty systemów tradycyj­nych są następujące:

 

A1

Otwieranie licytacji od 12 punk­tów

 

 

A2

Pasowanie z ręką słabszą

 

 

A3

Sygnalizowanie kolorów najdłuż­szych.

 

Możliwości konstrukcyjne tkwiące w tych aksjomatach są już jednak wyczer­pane, a efektem tego jest niewątpliwy zastój w teorii.

Coś istotnie nowego mogę więc stwo­rzyć tylko wówczas, gdy uda mi się zmienić powyższe kanony. Czy coś z tego wyjdzie – nie wiadomo, ale warto spróbować.

Chwilową tremę przed tak śmiałym programem pokonałem po zauważeniu, że tradycyjne aksjomaty A1 A2 A3 nie są bynajmniej monolitem bez skazy. Pod­stawowa ich wada to zbyt małe utrudnia­nie li­cytacji przeciwnikom. Wada ta próbuje być łagodzona przez takie pró­by jaki Słabe Dwa, Roth–Stone czy też Little Major. Nie cieszą się one jednak zbytnim powodzeniem, ponieważ upośle­dzają z kolei li­cytowanie strefy 12–20. W efekcie obserwujemy ciągłą szarpani­nę pomiędzy tendencją do blokowa­nia a tendencją do wylicytowania dobrego kontraktu własnego.

Skoro aksjomaty dotychczasowe nie są doskonałe, warto zaryzykować sfor­mułowanie nowych – całkowicie odmien­nych. Możliwe jest iż nowy zespół aks­jomatów da w efekcie nową kategorie sys­temów, pozbawionych sprzeczności tkwiących w systemach ortodoksyjnych.

Tu jest artykuł, który później o tym napisałem

Postanowiłem więc stworzyć nową aksjomatykę brydża i opracować nową kate­gorię systemów, które nieskromnie naz­wałem roboczo systemami Sławińskiego.

Tak zaczął się nowy okres – laborato­ryjny, ponieważ postanowiłem najpierw wszystko szczegółowo opracować, a do­piero potem wypróbować to w praktyce.

 

OKRES LABORATORYJNY 1963–1965

Okres Laboratoryjny charakteryzował się olbrzymią ilością różnorodnych koncepcji, sformułowań i pomysłów. Niektóre tylko notowałem i odkładałem do archi­wum; inne – przybierały postać bardziej konkretną. Stopniowo wyłonił się zarys nowej aksjomatyki brydża, wzbogaconej szeregiem konkret­nych zasad konstruowa­nia systemów.

 

Obfitość Okresu Laboratoryjnego nie pozwala na jego opis chronologiczny, jako pasma sukcesów i porażek typowych dla badań eksploracyjnych. Poprzestanę więc na opisie syntetycznym.

Zmiana aksjomatów klasycznych

Pierwszy pomysł, jaki mi się nasunął, to zastąpienie aksjomatów tradycyjnych (A1 A2 A3) aksjomatami przeciwnymi;

P1  Otwierać z ręką słabą !

P2  Pasować z ręką silną !

P3  Sygnalizować kolory krótkie!

(ewentualnie znaleźć jakieś inne całkowicie odmienne sposoby sygnalizowania układu).

Kierunek zmian został więc wytyczony. Dokładne określenie tych zmian wymagało jednak dalszych, szczegółowych badań.

ANEX 2002: Ciekawostka:

„Brydż” 9–1960    Fragment z artykuliku  „Regulamin Turnieju Par”:

Przy wyjaśnianiu powodów dla których wprowadzono obowiązek alertowania przeciwników po odzywce sztucznej: [...]  Były pary u których nawet „pas” na pierwszym lub drugim ręku, był for­sujący i zmuszał partnera do otwarcia.  [...]

Chodziło zapewne o systemy „załapańcze”, np zamiana 1© z 1ª bez uprzedzenia przeciwników.

Postulat Słabych Otwarć

Aksjomat P1 sugerował niedwuznacznie, że otwarcia powinny być słabe (a dok­ładniej – słabsze od dotychczasowych).

Czy jednak ma to być tylko odruchem przekory wobec tradycji? Czy tylko chęć przeszkadzania przeciwnikom ma być uzasadnieniem słabych otwarć?

Postanowiłem chaotyczne dotychczas rozważania skonkretyzować w postaci bardziej szczegóło­wych zasad konstruo­wania systemów:

 

Zasada Maksymalnej Aktywności

 

 

Należy jak najczęściej otwierać licytację, aby wyprzedzić przeciw­ników w wymianie informacji.

 

Zasada Maksymalnej Frekwencji

 

Należy informować przede wszystkim o rękach zdarzających się najczęś­ciej.

 

Zasada Ręki Prowadzącej

 

Licytację powinien prowadzić Odpowiadający (tzn partner Otwie­rającego);

Licytację powinien prowadzić ten z partnerów, którego ręka jest silniejsza.

 

Sformułowawszy powyższe zasady zauwa­żyłem, że same w sobie nie są one żad­ną rewelacją, bo niemalże narzucają się jako konieczność matematyczna. Dla­czego więc nie znalazłem ich w żadnej dostępnej literaturze brydżowej?

Doszedłem do wniosku, że być może niektórzy teoretycy podświadomie zdają sobie sprawę z tych zasad. Nie formu­łują ich jednak explicite, ponieważ boją się (strach podświadomy?) dojść do postu­latu całkowicie sprzecznego z aksjomatyką klasyczną, a nieubłaganie z nich zasad wynikającego:

WIĘKSZOŚĆ OTWARĆ NALEŻY PRZEZNACZYĆ NA RĘCE O SILE 8–12

Postulat Sztucznego Pasa

Doszedłszy do Postulatu Słabych Ot­warć zauważyłem, że jestem na dobrej drodze: udało mi się uza­sadnić niemal­że naukowo konieczność zmiany pierwsze­go aksjomatu klasycznego – otwierania od 12 punktów.

Pozostał jednak drugi aksjomat kla­syczny mówiący iż pasuje się z siłą 0–11. Jasne było, że wprowa­dzenie sła­bych otwarć musi spowodować zmianę „ot­warcia” pas.

Jaki jednak powinien być ten nowy PAS?

Formułowałem i analizowałem różnorodne możliwości:

PAS = 13–18

PAS = 13–16

PAS = 0–8

PAS = 13’

 

1§ = 19’

1§ = 0–4 albo 17’

1§ = 15’

1¨ = 0–7

 

1¨ = 0–7

1ª = 5–8

 

 

PAS = 0–7 albo 17’

Pas = 0–7 albo 13–16

PAS = 0–7 albo 13’

1§ = część 8–12 albo część 13–16

1§ = część 8–12 albo 17’

 

1¨ = reszta 13–16

 

 

Niektóre z tych pomysłów odłożyłem ostatecznie do archiwum, uznając je za nie rokujące dobrych nadziei (nb wszystkie one zostały jednak z czasem wypróbowane, a dwa ostatnie powtórnie (nieza­leżnie ode mnie) odkryte).

Z pozostałych wariantów za najlepszy uznałem ostatecznie:

PAS = 13’  ( Silny Pas )

1¨ = 0–7    ( Negatywne Karo )

Wariant ten najlepiej realizuje Zasadę Ręki Prowadzącej (są jeszcze i inne zalety) i jest zarazem naj­prost­szy (umożliwia m.in. Otwarcia po Pasie identyczne jak na 1–2 ręku).

Postulat Kolorów Krótkich

Pozostał mi na koniec problem zmiany trzeciego aksjomatu klasycznego (A3), mówiącego iż sygnali­zuje się kolory najdłuższe. Zgodnie z nakreślonym programem, mia­łem zbadać możliwość wprowa­dzenia aks­jomatu przeciwnego (P3), który – w przeciwieństwie do A3 – postulowałby informowanie o kolorach najkrótszych.

Czy istnieją jakieś obiektywne argu­menty przemawiające za koncepcją kolo­rów krótkich?

Udało mi się znaleźć następujące:

 

Zasada Jednolitości Układowej

 

 

Otwarcie powinno dawać maksymalnie jednolity obraz ręki ze względu na długość w każdym z czterech kolorów.

 

 

Zasada Ręki Rozgrywającej

 

 

Kontrakt ostateczny powinien być rozgrywany przez tego z partnerów, który:

1)  prowadził licytację

2)  jest silniejszy.

 

I znowu stwierdziłem, że w gruncie rzeczy są to spostrzeżenia trywialne. A jeżeli nie spotkałem ich w literatu­rze brydżowej (z wyjątkiem drugiego punktu ZRR), to chyba dlatego, że pro­wadzą one do po­stulatu szokującego:

 

I

OTWARCIA POWINNY INFORMOWAĆ O KOLORZE NAJKRÓTSZYM

 

 

II

KOLOREM TYM POWINIEN BYĆ WŁAŚNIE KOLOR OTWARCIA

 

 

Ciąg dalszy

 

SSO

Historia

Co nowego... 

do Spisu

5 Sierpnia 2002

redakcja@pikier.com

© Pikier.com

brydż, brydz, bridge, brydż sportowy, brydz sportowy, bridge sportowy, Pikier, Sławiński, Slawinski, Łukasz Sławiński, Lukasz Slawinski,