Ł.Sławiński

RexBridge

31–3–2002

RexBridge był tak ładnie przedstawiony przez Bogumiła Seiferta w „Brydżu nowoczesnym” (1959),
że zamiast silić się na lepsze, będziemy to obficie cytować (w ramkach, na papierze niebieskim).

   Któregoś dnia – w Marcu 1959 – na pierwszych stronach szwedzkich dzienników „Svenska Dagbladet” i „Dagens Nyheter” ukazały się wieloszpaltowe artykuły informujące czytelników, że grupa ekspertów opracowała nową formę brydża, całkowicie odmienną od powszechnie przyjętego obecnie brydża zapisem międzynarodowym (Contract Bridge).

   Z dalszych szczegółów wynikało, że nowa gra otrzymała nazwę REXbridge, że zdążyła już sobie zyskać wielu zwolenników, że jest znacznie doskonalsza od Contractu i że wobec tego ten ostatni... już wkrótce „umrze śmiercią naturalną”.

   Zagotowało się w światku brydżowym. Redakcje czasopism fachowych i gazety prowadzące kąciki brydżowe otrzymały „kilogramy” listów z prośbami o bliższe szczegóły. Po pewnym czasie okazało się, że reguły REXbridga opracowane były już od dłuższego czasu oraz że działalność ekspertów utrzymywana była w ścisłej tajemnicy. Obawiano się prawdopodobnie zamieszania, jakie powstałoby w przypadku ogłoszenia niekompletnych danych, pamiętając o historii Canasty, w którą grywa się obecnie w każdym państwie, ba – w każdym mieście według innych zasad.

- - -

Idea REXa zrodziła się w umysłach kilku czołowych graczy szwedzkich, wśród których wymienić należy przede wszystkim znanego publicystę i dziennikarza Erica Jannerstena i wieloletniego członka szwedzkiej reprezentacji – Jana Wohlina.

Tyle o pochodzeniu, a teraz...       

... reguły Contractu wykształciły się na podstawie wielu tysięcy rozdań, były wielokrotnie zmieniane i ulepszane w dążeniu do uzyskania „idealnego” zapisu, do maksymalnego wyeliminowania przypadkowości i czynnika szczęścia. do wypracowania takich reguł, które pozwolą wygrać lepszemu, a nie szczęśliwszemu.

   O ideały trudno jednak na świecie, a cóż dopiero w brydżu. Okazuje się, że Contract będąc zapisem o wiele wyżej stojącym od wszystkich poprzednich, nie jest jednak pozbawiony licznych wad i niekonsekwencji, z których większość graczy nie zdaje sobie najczęściej sprawy. Istnieje na przykład w Contrakcie strefa licytacyjna, w której wszystko jest do stracenia a prawie nic do zyskania. Trzy odzywki: 4 i 5 BA oraz 5 w kolor starszy są właściwie pozbawione sensu, gdyż poza „obroną przed obroną” nic absolutnie nie dają. A przecież właściwa ocena karty, to podstawowy element gry w brydża. Jeśli wiesz na pewno, że masz zapewnione 11 lew, a licytujesz tylko 9, bo więcej ci się nie opłaca, to chyba, coś jest nie w porządku.

No właśnie. Wyobraźmy sobie, że zlikwidowano premię za szlema (tj dostaje się za niego tyle co za szlemika). Większość brydżystów stwierdziłaby z oburzeniem, że to nonsens. A przecież równym nonsensem jest „strefa martwa” między końcówką a szlemikiem. Tyle tylko, że wszyscy już się do niej przyzwyczaili. 

Jest jeszcze druga strefa martwa – kontrakty poniżej końcówki. Mniej doskwiera i mniej się rzuca w oczy, bo na tak niskim poziomie często musimy przelicytowywać przeciwników.

   Dalej. Licytujesz znakomicie, dowiadujesz się o wszystkich wartościach posiadanych przez partnera, o wszystkich przetrzymaniach, lokalizujesz honory, rozszyfrowujesz rozkład i stwierdzasz ze 100% pewnością, że możesz wziąć 10 lew grając w kolor młodszy, a zgłoszenie 3BA uniemożliwia brak zatrzymania w jednym z kolorów. Po krótkim namyśle mówisz... 3BA mając nadzieję, że przeciwnicy zrobią błąd na wiście i tym sposobem uzyskujesz dograną.

Albo zgłaszasz szaleńczą końcówkę 4 w starszy. Nigdy byś takich rzeczy nie robił, gdyby 4 w młodszy też było końcówką. A z jakiej właściwie racji nie jest? Z żadnej – po prostu ktoś tam bardzo dawno temu wymyślił sobie takie zawracające głowę urozmaicenie.

Jak zobaczymy dalej, tego mankamentu REX jednak akurat nie usuwa!

Innowacja tytułowa:  nowy kolor – REX

To samo co BA, ale w rozgrywce Asy stają się Jedynkami. Zatem najstarsze stają się Króle – i stąd bierze się nazwa REX (łacińskie rex znaczy król).  W licytacji ulokowano REX między BA a Pikami.

Niczego ciekawego to nie wniosło, oprócz zmuszenia graczy do dodatkowych kalkulacji.

Widać to wyraźnie, po wyobrażeniu sobie dalszych innowacji tego samego rodzaju (Damy najwyższe, Walety najwyższe itd).  Z całą pewnością właśnie REX położył REXa.

Punkty za Lewy  (i za Nadróbki bez kontry)

Premia za Częściówkę

Za każdą lewę liczy się 50.    Za REX lub BA – dodaje się 50 extra.  Za Częściowkę dostaje się 100.

Zlikwidowano zatem te słynną maleńką różnicę między młodszymi a starszymi

     (np za 2 Kiery dostaje się tyle samo co za 2 Trefle, tj 2 razy 50 + 100 = 200).

Znika więc polowanie na częściówkę w starszym w grze na maxy (i bardzo dobrze), oraz
ulega redukcji wynaturzenie polegające na usztucznianiu niskich odzywek w młodszy.
Jednak, jak wkrótce zobaczymy, tylko częściowej redukcji.

UWAGA!   Wygranie z kontrą nie powoduje podwojenia Punktów za Lewy !

To jest to co już dawno temu – bez oglądanie się na los REXa – powinno być wprowadzone

(czyżby Światowa Federacja Brydża tak skostniała, że nawet tak prostej i oczywistej modyfikacji... ).

Starszeństwo Kolorów w licytacji zostało zachowane !

Właściwie nie bardzo wiadomo: po co ? (bo przecież Punkty za Lewy zostały zrównane).

Chyba dlatego, że trudno sobie wyobrazić licytację bez żadnego starszeństwa, oraz
by nie nadwerężać zbytnio przyzwyczajeń brydżystów.

Premie za Końcówki i Powyżej

Minimalne końcówki są niezmienione:  3BA 3REX  44©  5¨5§ 

Premie za partię i robra są identyczne i wynoszą po 400 punktów.

Za każdą wylicytowaną lewę powyżej końcówki dolicza się... 

Jest to dość zawikłane, więc lepiej spójrzmy na tabelę sumaryczną:    ÜÜÜ