Cofnijmy się w czasie do roku 1990, kiedy to ukazał się pierwszy numer "Świata Brydża" a w nim artykuł Sławomira Latały pt "Panie Sędzio!":

ŁS

1995

 

 

z Pi­kiera 15

Co­gito, ergo...

Cofnijmy się w cza­sie do roku 1990, kiedy to ukazał się pierwszy nu­mer „Świata Bry­dża” a w nim arty­kuł Sła­wo­mira Latały pt „Pa­nie Sę­dzio!”:
         

 

K W 4

 

 

D 10 9 8

 

A 7 6 3

 

 

6 2

 

 

W koń­co­wej fa­zie roz­grywki Słońce wy­szedł blotką, a Wie­czór –  po „lek­kim” na­myśle doło­żył dzie­wiątkę. Słońce oczy­wi­ście posta­wił Króla, i oczy­wiście w chwilę po­tem za­wołał sę­dziego tur­nieju, który spy­tał Wie­czora – czy przy­znaje się do na­my­słu. Wie­czór za­miast po­wie­dzieć krótko: Tak. Na­my­śla­łem się chwilę – wypo­wiada coś w ro­dzaju uspra­wie­dli­wie­nia: Pomy­śla­łem chwilkę, która karta naj­bar­dziej wpro­wa­dzi w błąd roz­gry­wają­cego.

   Sędzia–Au­tor za­biera pa­rze WE lewę na Asa uwa­ża­jąc, że Słońce zo­stał sfaulo­wany "szcze­gól­nym za­cho­wa­niem" w po­staci krót­kiego na­my­słu bez Asa.

       

     Cóż za pa­radox ! Zwy­kły namysł (i do tego krótki) zo­staje uznany za "szcze­gólne za­cho­wanie". Ty­powe zjawi­sko pod­czas gry (zdaje się, że miał to być sport pole­ga­jący na my­śle­niu!) jest przez bry­dżo­wych pra­wo­daw­ców i eg­ze­kuto­rów pięt­no­wane i pe­nali­zo­wane (to ostatnie zwane jest eu­fimini­stycz­nie „wy­na­gro­dze­niem szkody”).

   Nie jest to bynajm­niej oso­bi­ste dzi­wactwo Sę­dziego–Au­tora, lecz po­gląd wy­zna­wany przez ol­brzy­mią więk­szość świato­wego lobby kie­rowni­ków bry­dża zorga­nizo­wanego. Po­gląd – jak się przeko­namy – nie­słuszny i dla brydża wielce szko­dliwy.

          

Zapo­mnijmy na­ra­zie o wszelkich re­gula­cjach Prawa Bry­dżo­wego, i spójrzmy na sprawę czy­stym okiem – natu­ral­nym po­czu­ciem spra­wie­dli­wo­ści:

      Za co wła­ściwie zo­stał Wieczór uka­rany ?

Odpowiedź jest oczy­wista acz szo­kująca:

      Za to i tylko za to, że nie po­trafił prze­my­śleć pro­blemu szybko !!

         

Ale cóż to byłby za brydż w którym każdy mu­siałby my­śleć tyle samo i do tego szybko. Nie mogli­by­śmy roz­ko­szować się grą, lecz – po­zba­wieni Natu­ral­nego Prawa Do Namy­słu – sta­liby­śmy się ludz­kimi znie­wolonymi auto­ma­tami.

   Ktoś po­wie: „Ależ niech my­śli, by­leby swoim na­my­słem nie my­lił”.

   Ale jakim cudem Wie­czór może jed­no­cze­śnie my­śleć i nie my­śleć ?! 

A ponadto – on wcale nie chciał „my­lić”, lecz chciał wy­brać jak najlep­szą kartę!

Nie kpijmy z Wie­czora, że problem był pro­sty, że miał kilka lew czasu... bo za chwilę i nam może zda­rzyć się problem nad któ­rym wzru­szy ra­mio­nami ar­cy­mistrz.

       

To co po­wie­dział Wie­czór o swoim na­myśle wy­daje się jed­nak zbyt na­iwne, aby mo­gło być szczere. Naj­praw­dopo­dob­niej na­my­ślał się tylko po to, aby...  STOP!

       

Nie wolno kwestio­no­wać bezpod­staw­nie ni­czyich wy­ja­śnień, zwłasz­cza gdy doty­czą one rzeczy tak de­li­kat­nej (i nie­spraw­dzal­nej) jaką są czy­jeś in­ten­cje.

To wielka ob­raza !

       

Załóżmy więc (za­łóżmy!), że Wie­czór po­wie­dział Sę­dziemu tylko tyle:

Tak. Na­my­śla­łem się.

i zasta­nówmy się – po co się namy­ślał ?

       

Otóż Wie­czór był już kilka­krotnie w po­dob­nej sytu­acji, ale – z Asem !

Musiał wów­czas oczywi­ście chwilkę pomy­śleć, po czym Słońce sta­wiał oczy­wi­ście  Króla.   Z pewno­ścią Wie­czór był rozgo­ry­czony: Przegra­łem nie dla­tego że je­stem gor­szy, lecz dla­tego że Słońce do­myślił się nad czym my­ślę. Za­miast ana­li­zo­wać sytu­ację i li­czyć szanse, paso­żyto­wał na moim na­my­śle. Niewy­klu­czone na­wet, że Wie­czór (je­śli był kom­plet­nym nowi­cjuszem) we­zwał Sę­dziego w prze­ko­naniu, że zo­stał sfaulo­wany (!), lecz oczywi­ście nic nie wskórał.

       

Wobec tego Wie­czór ma jedyne wyj­ście (o ile nie po­trafi my­śleć bły­ska­wicz­nie):

Muszę na­my­ślać się także z Damą !  Wów­czas Słońce nie bę­dzie mógł nic deduko­wać z faktu, że się namy­ślam. Oczy­wiście – gdyby Słońce był praw­dzi­wym dżen­tem, ten do­dat­kowy kło­pot byłby zbędny. Lecz nie­stety – ta­kie jest ży­cie.

       

Jest to oczy­wiście je­dyna sensowna strate­gia, i po­wszech­nie we wszyst­kich grach sto­so­wana (jak wy­glą­dałby np po­ker, gdyby nie wolno było myśleć bez  po­wodu).

       

Tak więc, Wieczór za­cznie namy­ślać się z Damą na­umyśl­nie !  Nie po to, by „zmylić” roz­grywa­jącego, lecz dla­tego że jest to dla niego Je­dyna De­ska Ra­tunku. Jak jej się nie chwyci, to będzie prze­gry­wał ZAW­SZE – za­równo z Damą (bo wów­czas Słońce od­no­tuje brak na­mysłu) jak i z Asem (bo wów­czas Słońce od­no­tuje na­mysł).

       

Nie spo­sób nie sym­paty­zo­wać z Wie­czo­rem !

Jest oczy­wi­ste, że powi­nien mieć prawo do swo­bod­nego, zwy­kłego spo­kojnego na­my­słu, że ta­kowy nie powi­nien być trak­to­wany jako ja­kieś "szcze­gólne za­chowa­nie", i że nikt nie po­wi­nien mieć prawa do wni­ka­nia w przy­czynę i treść tego na­my­słu.

       

Takie też było sta­nowi­sko większo­ści Czytel­ni­ków w opu­bliko­wa­nej trzy nu­mery później pole­mice z arty­ku­łem „Pa­nie Sę­dzio!”, a uza­sad­nie­nie jed­nego z nich – Ry­szarda Wy­ga­now­skiego – było krót­kim rów­no­ważni­kiem tego co do­tych­czas tu na­pi­sa­łem.

       

Ale my opiera­liśmy się do­tąd na Na­tural­nym Po­czu­ciu Spra­wie­dli­wo­ści, a nasi sę­dzio­wie MU­SZĄ opie­rać się na Prawie. Przyj­rzyjmy się więc, co w tej ma­terji sta­nowi Mię­dzynaro­dowe Prawo Bry­dżowe.

       

                                                      * * *

       

W artykule „Panie Sę­dzio!” Sę­dzia–Autor przy­wo­łuje na po­par­cie swo­jego wer­dyktu Prze­pis 16:

Gra­cze są w pełni upraw­nieni do po­dej­mo­wa­nia dzia­lań na pod­sta­wie in­for­ma­cji uzy­ski­wa­nych z prze­pi­so­wych za­po­wie­dzi lub za­grań, jak też ze szcze­gól­nych za­cho­wań prze­ciw­ni­ków. [...]

Jest to bardzo za­bawny lap­sus, bo prze­cież – czego nikt nie za­uwa­żył – prze­pis ten stwier­dza tylko, że... Słońce miał prawo wy­cią­gnąć wnio­sek z namysłu przeciw­nika (je­śli na­mysł uznajemy za „za­cho­wanie szcze­gólne”).

Gdzież tu mowa o myle­niu przeciw­nika bez­pod­staw­nym na­my­słem, o tym że  „szcze­gólne za­cho­wanie” musi pa­so­wać do po­sia­da­nej ręki ?

       

Prawdzi­wym uza­sadnie­niem wer­dyktu może być tylko Prze­pis 73:

    73D2:

        Zmiany [tempa] za­mie­rzone.

Po­stę­po­wa­niem wy­soce na­gan­nym jest usi­łowa­nie wpro­wa­dze­nia prze­ciw­nika w błąd ko­menta­rzem lub ge­stem, po­śpie­chem albo wa­ha­niem (np na­my­słem po­prze­dzają­cym do­da­nie sin­gle­tona) czy też spo­so­bem zgło­sze­nia za­po­wie­dzi albo za­gra­nia karty.

   73D1:

       Zmiany [tempa] nie­za­mie­rzone.

Zmiana tempa, spo­sobu dzia­ła­nia lub inna po­dobna zmiana na­ru­sza za­sady etyczne, jeżeli gracz – po­dej­mu­jąc ta­kie dzia­ła­nie – mógł sobie zda­wać sprawę, że z ta­kiej zmiany może od­nieść ko­rzyść. W każ­dym in­nym przy­padku, nie­umyślna zmiana tempa lub spo­sobu zgło­sze­nia za­po­wie­dzi albo za­gra­nia karty sama przez się nie sta­nowi na­ru­sze­nia za­sad etycz­nych; nie­mniej wnio­ski z ta­kiej zmiany może wy­cią­gać tylko prze­ciw­nik i to na wła­sne ry­zyko.

   73F2:

        Gracz wprowa­dzony w błąd nie­prze­piso­wym zmy­le­niem.

Gdy Sę­dzia ustali, że nie­winny gracz wy­cią­gnął błędny wnio­sek z wpro­wa­dza­ją­cego w błąd ko­menta­rza, za­cho­wa­nia, tempa itp prze­ciw­nika, który – pod­czas tego dzia­łania – mógł wie­dzieć, że z ta­kiego zmyle­nia może od­nieść ko­rzyść, to Sę­dzia po­wi­nien orzec re­zultat roz­jem­czy (patrz Prze­pis 12).

 

Jak widać, An­glo­sasi nie wzięli so­bie do serca tego co Gulli­wer do­świad­czył w kra­inie Ol­brzymów:

       

Żadne prawo tej krainy nie może prze­kro­czyć ilo­ścią słów liczby li­ter w al­fabe­cie, a mają ich je­dy­nie dwa­dzie­ścia i dwie. Lecz, by prawdę rzec, tylko kilka osiąga tę dłu­gość. Wyra­żone są w spo­sób naj­bar­dziej jasny i naj­prost­szy, dzięki czemu lud ten nie stał się dość by­stry, by odnaj­dy­wać w nich wię­cej niż jedno zna­cze­nie. A pi­sa­nie ko­men­ta­rza do któ­re­go­kol­wiek z praw uzna­wane jest za zbrodnię główną.

       

Analizo­wałem za­cyto­wane (i inne) frag­menty Prawa przez 7 mie­sięcy, 7 dni i 7 go­dzin. Jest to gordyj­ska pląta­nina nie­do­mówień i niejasno­ści, a kto nie wie­rzy – niech spró­buje prze­anali­zować to szybciej (albo niech to pod­su­nie najgor­szemu wro­gowi).

   Wyszło mi np że każdy na­mysł jest nie­etyczny i nie ma na­my­słów nie­umyśl­nych (tak!), a ko­men­tato­rom świa­to­wym („Prze­gląd bry­dżowy”, 1/95) – że każdy na­mysł jest etyczny, ale... „na­wyk nad­mier­nego na­my­śla­nie się” nie jest etyczny (tak!).

   Chętnie bym prze­myślał np jak sę­dzia po­wi­nien postą­pić gdy usły­szy „My­śla­łem tylko po to, by nie wpro­wa­dzić prze­ciw­nika w błąd zbyt krót­kim namy­słem”, lecz nie mam już siły.

   Z przy­kro­ścią mu­szę stwierdzić, że intere­sują­cego nas wer­dyktu nie można  obalić, po­nie­waż W... MÓGŁ wie­dzieć, że z ta­kiego zmylenia może od­nieść ko­rzyść. Gdyby było na­pi­sane wie­dział, można by mieć jesz­cze ja­kąś na­dzieję; ale jest na­pi­sane MÓGŁ wie­dzieć.

       

   Co więc do­radzi­cie Wie­czo­rowi, by nie mu­siał stale ––za­równo z Asem jak i z Damą – prze­gry­wać...

       

Żeby na­uczył się grać szyb­ciej ?

Ale przy do­wolnie du­żej szybkości zda­rzy mu się (i wam także!) pro­blem wy­ma­ga­jący za­uważal­nego dla prze­ciw­nika namy­słu.

       

Żeby my­ślał 3 lewy wcze­śniej ?

Ale:

       po pierw­sze – można bę­dzie się go cze­piać nad czym my­ślał WÓW­CZAS

       po drugie – in­for­ma­cja może na­dejść 2 lewy wcze­śniej

       po trzecie – sprytny przeciwnik i tak do­myśli się po­wodu na­mysłu.

       

Żeby Słońce miał obo­wią­zek od­cze­kać 10 sekund po pierw­szym wi­ście ?

Ale to już przecież było: in­formacja do prze­myśle­nia może na­dejść (i tak jest na­ogół) do­piero póź­niej.

       

Wszystko więc na nic –  Wie­czór musi prze­gry­wać !  Nie dlatego że jest gor­szy (chociaż może nie­naj­szyb­szy), ale dla­tego że TAK CHCE PRAWO.

       

Nie wzru­szaj­cie ra­mio­nami, że was to nie ob­cho­dzi, bo was to nie do­ty­czy:

Przecież rów­nie czę­sto sie­dzi­cie na Wie­czo­rze co na Słońcu !
To co zy­sku­je­cie jako Słońce, traci­cie jako Wie­czór !

Saldo jest więc ze­rowe, a są i po­ważne Straty Do­dat­kowe:

·        sędzio­wie mają mnó­stwo zawra­ca­nia głowy z po­wodu cią­głego wzy­wa­nia do na­my­słów (na­gonka prze­ciwko namy­słom nie­ustannie wzra­sta, więc nie­długo bę­dzie to więk­szość we­zwań)

·        gracze nie mogą spo­koj­nie po­my­śleć (mimo że upra­wiają sport rze­komo inte­lek­tualny) na czym cierpi rzecz ja­sna ja­kość gry.

       

Jeśli chcę pomy­śleć, powi­nie­nem przedtem trzeba spraw­dzić czy prze­ciwnik do­myśli się o czym będę my­ślał. Je­śli nie – nie wolno mi my­śleć; je­śli tak – wolno mi my­śleć (ale po co ? – le­piej już po­ka­zać karty).

       

   Zado­woleni są je­dy­nie Bezmyślni !  ( Graj Pan szyb­ciej ! Co Pan się za­sta­na­wiasz? Pro­chu Pan nie wy­my­ślisz ) – i kto wie ? czy to wszystko nie jest ich spi­skiem prze­ciwko Myśl­nym (po­dob­nie ma się rzecz z ogra­ni­cze­niami sys­te­mo­wymi i z im­pre­zami gdzie zmu­sza się graczy do gra­nia 80 roz­dań na dobę).

          

Prawna dys­krymi­na­cja my­ślących po­wo­duje, że GRA NA NA­MYSŁ PRZE­CIW­NIKA JEST NA­GMINNA. Jeśli pa­trzy skąd wy­cią­gam kartę – faul; je­śli pa­trzy jak długo się na­my­śla­łem – nie dość że jest w po­rządku, ale otrzy­muje jesz­cze po­par­cie Prawa.

A oto seria cieka­wych przy­kładów...

 

  1

Zdarzyło mi się kie­dyś, że w iden­tycz­nej jak Î sytu­acji za­my­śliłem się... Nie po to by zmy­lić roz­grywa­jącego, nie nad tym czy zosta­wi­łem w domu włą­czone że­lazko, lecz – czy dać tzw Markę Za­stęp­czą (niska blotka to za­chę­ce­nie do wistu w ko­lor pierw­szego wyj­ścia).

 Cóż z tego, że w tym mo­mencie nie zdawa­łem so­bie sprawy iż mój na­mysł może „zmy­lić” rozgrywa­ją­cego. Prawo stwier­dza wy­raź­nie ( 73F2 ), że faul jest wtedy gdy „w tym mo­men­cie MO­GŁEM zda­wać sobie sprawę”. A rze­czywi­ście mo­głem. Wpraw­dzie nie zda­wałem so­bie sprawy, ale MO­GŁEM.

  2

Innym ra­zem za­grałem z blotek w stole do du­bleto­no­wego ma­riaża w ręku.  Gdy PPS (Prze­ciw­nik Prawo­Stronny) do­dał blotkę, uzmy­sło­wi­łem so­bie, że lep­sze jest posta­wie­nie Króla. Gdy ten weźmie, to PPS ma­jąc Asa bez Wa­leta nie bę­dzie wie­dział czy miałem KD czy KW.  A im mniej wie przeciw­nik, tym le­piej.

   Zajęlo mi to chwilę. Król wziął, a dwie lewy później wzięła i Dama.

   PPS ni­czym jed­nak nie ry­zykował !  Wie­dział że po moim na­my­śle wy­star­czy mu przywo­łać Sę­dziego, gdy okaże się że mia­łem KD.

   Tak też się stało. Za­brano mi lewę za grę inteli­gentną, a jego na­gro­dzono za bez­myśl­ność. No... oczywi­ście uza­sad­niono to in­a­czej, ale na to wy­szło.

   Po­uczono mnie oczywi­ście, że powi­nie­nem był przemy­śleć ten pro­blem PRZED zagra­niem ze stołu. Nauka w las nie po­szła, ale do dzi­siaj mam wąt­pli­wości czy taki na­mysł też nie zosta­nie za­kwe­stio­no­wany: Nad czym Pan my­ślał? Prze­cież było oczy­wi­ste, że trzeba grać blotką do Króla w ręku !  Pan mnie zmy­lił.

  3

A jeszcze in­nym ra­zem... za­cząłem roz­wa­żać czy mam na skok 4© po otwarciu 1§ z pra­wej.  Wszy­scy zali­cytowa­liby 4© bez wa­ha­nia, ale ja – Naj­gor­szy Teo­retyk Na Świe­cie – mu­sia­łem rzecz ja­sna zro­bić bi­lans (punkty, lewy, po­prawki, itp głu­poty). 4© obie­gło i ku mo­jemu zdzi­wie­niu miałem maxa.
   Okazało się, że z ręką PLS (Prze­ciw­nik Le­wo­Stronny) wszyscy wcho­dzili w obronę. Mój PLS uznał jed­nak, że skoro tak długo my­śla­łem to
4© jest na­cią­gnięte, więc bro­nić nie warto.
   Zamiast my­śleć „co komu idzie” po­służył się moim my­śle­niem.
   Pasożyt

         

  4

Rychło na­tknąłem się na na­stęp­nego:

         

 

 

×

 

 

1¨ = Ne­ga­tywne ( 0–7 )

 x  =  Do wy­boru ( BA z fi­tem Karo)

1¨

 

pas

 

?

 

Mając oczywi­ste przy­jęcie kontry (4¨333) od­czeka­łem 10 se­kund (roz­myśl­nie, roz­myśl­nie) i te­raz do­piero spa­sowa­łem. Bez­paso­wiec–pa­so­żyt na W błyska­wicznie spa­so­wał ma­jąc 5 Pi­ków i tylko 3 Kara (za­grali na sze­ściu atu­tach za­miast na dzie­więciu).

  5

A co z moim part­ne­rem:

 

 

2©

 

 

 

 

×

 

 

pas

pas

 

1BA

2¨

 

 

pas

 

 

 

 

×

 

 

Kontra na 2¨ miała 75% kar­no­ści („Ra­czej pa­suj” – pro­po­zy­cyjna), ale da­łem ją po so­lid­nym umyśl­nym na­my­śle.

To wy­star­czyło! Part­ner zi­gno­ro­wał usta­le­nie i zniósł ją z trzema ka­rami w skła­dzie bezatu­to­wym.
Muszę jed­nak przy­znać, że po­czer­wie­niał i prze­prosił za faul. Mnie!   

         

Dwaj moi po­przedni prze­ciw­nicy nie prze­pro­sili swo­ich partne­rów.  Czy prze­pro­si­liby mnie, gdyby udało im się zgad­nąć nad czym my­śla­łem ?  A prze­cież fau­lo­wali ! (nikt mnie nie prze­kona, że wy­ciąga­nie wnio­sków z na­my­słu prze­ciw­nika jest ele­ganc­kie).

    

  6

A oto co wi­działem jako kibic w Ka­drze Ju­nio­rów 1980:

 

 

 

7ª

 

 

 

 

5©

 

 

pas

4©

 

PAS

×

 

 

6ª

 

 

 

PAS =  po bar­dzo dłu­gim na­my­śle ( bez wi­docz­nego po­wodu )

 

I bez dwóch,

bo ju­niorzy na NS nie my­śleli nad tym co zali­cy­to­wać,  

lecz – nad czym Eos my­ślał ?

     

  7

 Zbyt krótki namysł też może być po­wodem przy­czepki:

    

W 9 x x x

A W x x x

x x

x

 

3¨

 

pas

 

pas

 

1BA

 

 

3BA

 

3¨= sin­gle­ton © !

3BA = bły­ska­wiczne

Wieczór zde­cy­do­wał się na wist pi­kowy.

Gdy oka­zało się że roz­gry­wa­jący miał w Kie­rach tylko 10xxx,
zgłosił preten­sję:

         

„Zostałem zmylony zmianą tempa. Z taką ręką 3BA jest bar­dzo wąt­pliwe, więc nie po­winno być zgła­szane bły­ska­wicz­nie."

Oczywiście – gdyby 3BA było po dłuż­szym na­my­śle, a Wie­czór po ataku w Kiery na­tknął się u roz­gry­wa­ją­cego na KD10x, to też czułby się „oszu­kany”.

    

  8

W ogólno­pol­skim tur­nieju na maxy, prze­ciwko pa­rze ze ści­słej czo­łówki, zda­rzyło mi się na­stę­pujące rozda­nie:

    

 

 

 

PAS

 

 

 

PAS

 

PAS

1ª

 

4ª

 

 

PAS

 

1ª = jak się po­tem oka­zało, Bo­ży­dar za­ble­fo­wał

PAS N = po dłu­gim namy­śle i wy­pyty­wa­niu (miał 15)

4ª = po dłu­gim namy­śle (sta­rannie bi­lanso­wa­łem)

PAS S = po dłu­gim na­my­śle i wy­py­tywa­niu (miał 14)

PAS W = po dłu­gim na­my­śle !

Bez czte­rech bez kon­try oka­zało się maxem dla WE.

NS rekla­mo­wali na­mysł Bo­żydara, ale nic nie wskó­rali. Dla­czego ? Bo nie było zmiany tempa – wszy­scy na­my­ślali się jedna­kowo długo, po około 10 se­kund.

Czy można czynić Bo­ży­da­rowi za­rzut zmyle­nia prze­ciwni­ków przez to, że my­ślał 30 razy dłu­żej niż wy­ma­gała tego jego ręka ?

Wy­obraźmy sobie że po­zo­stali trzej gra­cze myśleli po 1 se­kun­dzie, a ab­sur­dal­ność tego za­rzutu okaże się oczywi­sta. Można bę­dzie bo­wiem cze­piać się Boży­dara, że nie spa­so­wał bły­ska­wicz­nie !

Bożydar nie popeł­nił więc żad­nego faulu. Wręcz prze­ciw­nie – do­sto­so­wał się wła­śnie do wskazań Prawa, które za­leca jed­na­kowe na­my­sły. Nie­zależ­nie od wagi pro­blemu !

73E:

[...] Po­stę­po­wa­niem cał­ko­wi­cie wła­ści­wym jest zgła­sza­nie za­po­wie­dzi i za­grań stale w tym sa­mym tem­pie, by zapo­biec udo­stęp­nia­niu prze­ciw­nikom do­dat­ko­wych in­for­macji.

    Dodat­kowa za­sługa Bo­ży­dara to uchro­nie­nie N przed fau­lem !

Gdyby (Boży­dar) spa­so­wał szybko, to Noc mógłby (umyśl­nie bądź mi­mo­wol­nie) wziąć pod uwagę na­mysł part­nera. A po­nie­waż w sy­tu­acji jaka na­stą­piła szanse na nad­wyżki S i W były iden­tyczne, więc N chcąc–nie­chcąc mu­siał ograni­czyć się do ana­lizy czy­stej.

         

  9

Pasożyto­wa­nie na na­my­śle mniej bie­głego prze­ciw­nika na­leży również do podstawo­wego rynsz­tunku Experta. Po­trafi on np („Umysł Experta” Kel­seya, strona 23) z kró­ciut­kiego na­mysłu (wah­nięcia) przed do­łoże­niem pika wy­de­du­kować po­łożenie damy karo i za­grać jak w widne karty.   Cy­tuję:

 – Skąd Pan to u li­cha wie­dział ? Chyba nie zaglądał mi pan w karty ? – Słońce nie odpo­wiedział, gdyż było ja­sne, że Wie­czór nie był w sta­nie do­cenić po­ziomu experta.

Nie sądzę, by był to po­wód praw­dziwy. My­ślę, że Słońce nie chciał zdra­dzać swoich chwy­tów przede wszystkim ze wstydu (a także z ego­izmu).

         

  10

 Do dziś pa­miętam awan­turę jaką zro­bili mi reno­mo­wani prze­ciw­nicy gdy za­stano­wi­łem się nad wi­stem na 1BA z kolo­rami: Dxxxx  Wxxx.

 Rozgry­wający kosz­marnie wpadł, bo za­ło­żył że mam ko­lory jed­na­ko­wej dłu­go­ści. Twier­dził, że z taką ręką NIE WOLNO się na­my­ślać, bo wist w Piki jest oczy­wisty.

       

Im wyższa klasa gra­czy, tym bar­dziej sub­telny za­rzut my­lą­cego na­my­słu może być wy­su­nięty. Np ar­cy­mistrz może za­rzu­cać ar­cymi­strzowi: „Nad czym Pan my­ślał ? Prze­cież z Pań­ską ręką gra na przy­mus po­dwójny z prze­rzu­ce­niem za­trzy­mania jest ewi­dentna”. Łatwo so­bie wy­obra­zić ja­kich umie­jętno­ści bę­dzie wy­ma­gało orze­ka­nie w ta­kich spra­wach, i ile to­mów ko­menta­rzy zo­sta­nie spło­dzo­nych.

* * *

         

Wszystkie opi­sane tu dziwo­lągi spo­wo­do­wane zo­stały przez złe Prawo !

Co więc na­leży zro­bić ????????????????????

          

Oczywi­ście na­leży zmie­nić Prawo...

          

Ponieważ jest oczy­wi­ste że:

– nie uda się ujed­no­staj­nić na­my­słów !

– nie uda się wy­ple­nić ko­rzy­sta­nia z na­my­słu prze­ciw­nika !

     (i tak jest do­syć kło­po­tów z wyko­rzy­sty­wa­niem na­my­słu part­nera)

należy i wy­starczy:

    1) skre­ślić wszel­kie wzmianki o „my­leniu” przez na­mysł lub zmianę tempa

       (oraz przez „wa­ha­nie” ro­zu­miane jako na­mysł lub zmiana tempa)

    2) uznać że:

          GRACZ MA PRAWO DO ZWY­KŁEGO, SPOKOJ­NEGO NA­MY­SŁU.

          DŁU­GOŚĆ NA­MY­SŁU NIE MOŻE POD­LE­GAĆ ŻAD­NYM RE­STRYK­CJOM

          (chyba że unie­możli­wia dalszy prze­bieg roz­gry­wek).

          

Oczywiste jest, że każdy ma prawo do zmiany Prawa w roz­gryw­kach przez siebie or­gani­zo­wa­nych !  Czte­rej gra­cze przy poje­dynku ro­bro­wym bądź milto­nowym, klub w któ­rym od­bywa się co­nie­dzielny tur­niej, i wresz­cie zwią­zek okrę­gowy w swo­ich roz­gryw­kach ofi­cjal­nych (w ra­zie obawy na­leży po­pro­sić o zgodę cen­tralę).

Oczywiste jest rów­nież, że Polski Zwią­zek Bry­dża Sporto­wego ma prawo do­wol­nie zmie­nić Prawo Bry­dżowe w roz­gryw­kach pod­le­gają­cych jego ju­rys­dyk­cji (także mię­dzy­na­ro­do­wych ! (byle gra­czy uprze­dzać)).

Są­dzę, że po­wi­nien to zro­bić !

Nie powi­nien rów­nież wsty­dzić się wy­stąpie­nia z ini­cja­tywą usta­wo­daw­czą na fo­rum świato­wym, co przy­spie­szy­łoby zmianę w Pra­wie Mię­dzy­na­rodo­wym.

        

Ale wia­domo z do­świad­cze­nia, że sen­sowne zmiany Prawa to pro­ces na­ogół dłu­go­trwały.
Co więc można zro­bić JUŻ TERAZ ?

 

Przede wszystkim:

 BOJ­KOTO­WAĆ   Prawo w za­kresie namy­słów przeciw­nika:

Nie czyń dru­giemu co to­bie niemiłe – nie wy­cią­gaj wnio­sków z na­my­słu prze­ciw­nika !

A jeśli wy­cią­gasz –  czyń to na wła­sną od­po­wie­dzial­ność !

Nie wzywaj Sę­dziego, gdy nie zga­dłeś nad czym my­ślał (bo ma natu­ralne prawo my­śleć tylko po to, abyś nie wyko­rzy­sty­wał jego na­my­słów)

        

Czyniąc w ten spo­sób po­stąpisz bar­dzo ład­nie, ale inni nadal mogą że­ro­wać na Twoich na­my­słach (boj­kot po­wszechny jest uto­pią).  Więc do­dat­kowo spró­buj...

 PRZE­PRA­SZAĆ 

      Po każdym na­my­śle mów:

           Przepra­szam. Za­ga­piłem się.

           PRO­SZĘ nie wycią­gać z tego żad­nych wnio­sków !

        

Teraz je­steś bez­pieczny. Żaden prze­ciwnik nie bę­dzie mógł Ci za­rzu­cić, że go zmy­liłeś nie­uzasad­nio­nym namy­słem! Masz chyba prze­cież Na­tu­ralne Prawo Do Za­gapia­nia Się (na­wet z asem).

     

„PROSZĘ...” jest ko­nieczne, bo ina­czej przy­czepią się do Cie­bie, gdy bę­dziesz na­my­ślał się z asem ! (nie żar­tuję – już to zna­la­złem w książce „Ko­menta­rze do Prawa”).

                      

Jeśli prze­ciw­nik bę­dzie twier­dził, że nie ob­cho­dzi go „PRO­SZĘ...”, bo ma prawo wycią­gać wnioski z Two­jego na­my­słu, to od­paruj to tak:   Owszem, ma Pan prawo, ale od­szkodo­wa­nie przysłu­guje Panu tylko wtedy gdy na­mysł wprowa­dził Pana w błąd. A ja uprze­dzi­łem.

                      

  Metoda po­wyższa ma dwa manka­menty:

  1) czujesz się nie­swojo (bo naogół jed­nak my­ślisz)

  2) fraza do wygło­sze­nia jest kłopo­tli­wie długa.

                      

Najlepiej więc bę­dzie...

 UPRZE­DZAĆ 

Przygotuj kar­tonik do po­sta­wie­nia na stole, na któ­rym po obu stro­nach bę­dzie na­pis:

      Bar­dzo prze­pra­szam ale – CZĘ­STO MYŚLĘ BEZ PO­WODU

        więc uprze­dzam, że wnioski z mo­ich namy­słów   

        można wy­cią­gać tylko na wła­sne ry­zyko !       

Wewnątrz kartonika mo­żesz umie­ścić wyja­śnienie tego „dzi­wac­twa”:

Jeśli my­ślisz gdy masz po­wód, to zdra­dzasz prze­ciw­ni­kom swój pro­blem i swoją rękę. Je­śli my­ślisz gdy nie masz po­wodu, to Prawo uznaje to za „nie­etyczne myle­nie prze­ciwni­ków”. Ale – mo­żesz za­my­ślić się... a na­stęp­nie grzecznie wszyst­kich prze­prosić i ostrzec by nie wycią­gali z tego żad­nych wnio­sków.

 

Pamiętaj, że Ci co uwiel­biają żero­wać na Twoich namy­słach, będą roz­wścieczeni. Je­śli bez­czel­nie przy­cze­pią się Ciebie: „Pa­nie, jak to tak można my­śleć bez po­wodu?”, od­czep ich na­stę­pują­cym wyja­śnie­niem: „Cier­pię na falowa­nie uwagi” (jest ta­kie scho­rze­nie psy­chofi­zyczne).

Ale – po co właści­wie masz się tłu­ma­czyć. Je­steś w swoim pra­wie, a gdy sędzia bę­dzie czytał białe jako czarne – wnieś od­woła­nie.

      I myśl spo­koj­nie.

 

 W ostat­niej chwili ! 

Analo­giczne pro­blemy mogą po­wsta­wać w związku z za­da­wa­nymi pytaniami o uzgod­nie­nia part­nerów (w za­kre­sie li­cy­ta­cji i wistu). Czy miał po­wód do py­ta­nia ? Dla­czego „zmy­lił” przeciw­nika ? itp itd.  Aby uciąć hy­drze ostat­nią głowę, na­leży więc to wszystko roz­cią­gnąć na py­tania.

         Poza tym na­leży znieść wszel­kie ogra­ni­cze­nia syste­mowe

 

Pierwo­druk: „Prze­gląd bry­dżowy” 2–3/1995

do  Or­ga­ni­za­cji

do Prawa

do  Co no­wego... 

do Spisu

brydż, brydż, brydż, brydż, brydż, brydz, brydz, brydz, brydz, bridge, bridge, bridge, bridge, bidding, brydż sportowy, brydz sportowy, bridge sportowy, licytacja, bidding, wist, Pikier, Łukasz, Lukasz, Sławiński, Slawinski, Łukasz Sławiński, Lukasz Slawinski, Czytaj, Czytaj!, piki, kiery, kara, trefle, pik, kier, karo, trefl, pas, atu, bez atu, kontra, rekontra