Ł.S.

XI  1981

 

 

z Pi­kiera 8

Jak za­cho­wać wła­dzę w PZBS

Władzę w PZBS mo­żesz spra­wo­wać na jed­nym z trzech po­zio­mów: w Za­rzą­dzie Głów­nym, w Za­rzą­dzie Okręgu, w Za­rządzie Sek­cji (względ­nie w jakimś Wy­dziale przy da­nym Za­rzą­dzie). Po­nie­waż zróżnico­wania są ra­czej ilo­ściowe, a nie jako­ściowe, rady któ­rych Ci udzie­limy będą miały w za­sa­dzie charakter uni­wer­salny.

   Samo wej­ście do któ­re­go­kol­wiek z tych ciał (tj Za­rządu względ­nie Wy­działu) nie ozna­cza jesz­cze uzy­skania wła­dzy ! Jeśli nie chcesz być bezsil­nym figu­ran­tem, musisz wy­wal­czyć dla siebie zna­czące sta­no­wi­sko Pre­zesa lub Vi­ce­pre­zesa.

   Aby taka władzę zdo­być i – co znacz­nie waż­niejsze – ZACHOWAĆ, powi­nieneś przy­brać nale­żytą emocjo­nalno–moty­wa­cyjną po­stawę wo­bec za­gad­nienia wła­dzy.

   Jeśli po to chcesz spra­wować wła­dzę by „zrobić coś do­brego”, to nie wró­żymy Ci suk­ce­sów. Przeko­nasz się bo­wiem, że w ko­legial­nych cia­łach PZB­Sow­skich nie­sposób prze­pro­wa­dzić coś sensow­nego i po­ży­tecz­nego (gdyby było ina­czej, to po 25 la­tach ist­nienia PZBS mie­liby­śmy wspa­niałe re­gulaminy, ko­deksy, oby­czaje, sę­dzio­wa­nie, szkole­nie,...) – i bar­dzo szybko dasz so­bie spokój.

   Znacznie dłużej wy­trwasz. jeśli wszystkim jest dla Ciebie pie­niądz (czy­taj: wyjazd za­gra­niczny, a w osta­teczno­ści kra­jowy). Lecz i wtedy – o ile wogóle potra­fisz co­kolwiek ro­bić –wcze­śniej czy póź­niej dojdziesz do wnio­sku, że ist­nieją znacz­nie efektyw­niejsze spo­soby zarabia­nia.

   Najlepiej pójdzie Ci jed­nak do­piero wtedy, jeśli władzę za­czniesz trakto­wać jako cel sam w so­bie: WŁADZA DLA SAMEJ WŁADZY !

   Istnieją roz­maite spo­soby upa­jania się wła­dzą. Posłu­chaj naj­pierw, co są­dził na ten te­mat Niko­dem Dy­zma:

Ale władza, wielka wła­dza nad trzydzie­stu z górą mi­lio­nami lu­dzi! Ty­siące jest ta­kich, co za je­den dzień ta­kiej wła­dzy i tego tytułu od­da­łoby życie!... Gabinet pre­miera Dyzmy... Rząd Ni­ko­dema Dy­zmy... Wojsko pre­zentuje broń, okręty wo­jenne sa­lutują sal­wami... Cokol­wiek powie, przedru­ko­wują to dzienniki ca­łego świata... Wła­dza, sława...

Powiesz, że to przesada odno­sić te słowa do PZBS?... Pamię­taj jednak, że wszystko jest względne, a poza tym – premiero­stwo w Twoim Okręgu bądź Sekcji zdo­być jest znacznie ła­twiej!

   

Dyzmow­skie upaja­nie się władzą (mile ła­sko­czące Twoje uszy tytuły o po­chlebstwa – blichtr ze­wnętrz­nego sza­cunku) – czymś ta­kim zado­wala się tylko pry­mi­tywny pro­stak! Praw­dziwa rozkosz spra­wo­wa­nia wła­dzy to z pew­no­ścią coś cał­kiem in­nego. Być może to:

Oni właśnie decydują o lo­sach tego świata, który jest świa­tem głupim i nik­czem­nym, lecz któ­rym włada­nie jest jedy­nym celem dla którego warto żyć.

von Ortel w „Gdzie jest ober­leut­nant Siebert?!”  W.Maltena

Mocno powie­dziane, lecz jesz­cze nie wia­domo, o co cho­dzi. Szu­kajmy da­lej:

Nienawi­dzili rów­nież ci, któ­rzy łasili się do Gammy. Wie­dział to i było to dla niego źró­dłem nie­pośled­nich przyjem­ności. Ude­rzał w czułe punkty i ob­ser­wo­wał reak­cje. Prze­rażenie i fu­ria, które pojawiały się na twa­rzach roz­mów­ców, ustępo­wały natych­miast miej­sca przy­mil­nemu uśmie­chowi: tak, tak być powinno. Miał ich w ręku. (...) Mu­sieli być grzeczni. Co do niego, to ba­wiąc się nimi, oka­zywał jak naj­żywszą przy­jaźń; (...)

„Zniewo­lony umysł” Cze­sława Miło­sza

Czy już uzmy­sło­wiłeś so­bie, na czym po­lega roz­kosz wła­dzy? Je­śli nie masz od­wagi przy­znać się do tego (nawet przed sa­mym sobą), to wy­rę­czy Cię dygni­tarz Partii We­wnętrz­nej su­per­mo­car­stwa Oceanii:

– Rządzi­cie nami dla na­szego do­bra – po­wie­dział Winston bez prze­ko­na­nia – uważa­cie, że ludzie są nie­zdolni rzą­dzić się sami i dla­tego...

Winston urwał nagle i krzyknął przeraźli­wie. Fala bólu ob­jęła jego ciało. O'Brien pchnął rączkę na licz­niku apa­ratu na 35.

– Pleciesz głupstwa Win­stonie! Powi­nie­neś wie­dzieć, że to są bred­nie!

O'Brien wyłą­czył aparat i podjął po chwili na­my­słu:

– Teraz ja sam od­po­wiem na py­tanie, które ci za­dałem. Par­tia pra­gnie wła­dzy dla sa­mej wła­dzy. Nie jesteśmy zain­te­re­sowani w czyim­kol­wiek do­brobycie. Inte­resuje nas je­dynie wła­dza i moc. Nie bo­gac­two, nie luksus, nie dłu­go­wiecz­ność, nie szczę­ście... tylko wła­dza, czy­sta wła­dza. Co jest roz­ko­szą władzy niebawem zro­zu­miesz. (...) Wiemy do­brze, że nikt nie zdo­bywa władzy z inten­cją zrzeczenia się tej wła­dzy. Wła­dza nie jest środ­kiem do celu, lecz jest celem sama w so­bie. (...) Celem władzy jest wła­dza. Czy zaczy­nasz ro­zu­mieć o co mi chodzi?  (...)

O'Brien za­milkł. Po chwili, przy­braw­szy znów pozę na­uczy­ciela który eg­zami­nuje zdol­nego ucznia, za­pytał:

– Powiedz mi, jak czło­wiek może za­pew­nić so­bie wła­dzę nad dru­gim czło­wie­kiem?

Winston na­myślał się przez chwilę:

– Zadając mu ból, cier­pienie.

– Dosko­nale! Za­dając mu ból i po­wo­du­jąc cierpienie. Po­słu­szeń­stwo nie wystar­cza. Jak długo bo­wiem ów czło­wiek nie cierpi, nie mo­żesz spraw­dzić, czy wy­ko­nuje on twoją wolę, czy swoją własną. Wła­dza wy­raża się w zada­wa­niu bólu i upo­karza­niu. Wła­dza jest to dar­cie ludzkiej świado­mo­ści na strzępy i układa­nie z tych strzę­pów świa­domo­ści in­nego typu, we­dług twojej woli. (...)

„Rok 1984” Orwella

„Władza wy­raża się w za­dawa­niu bólu i upoka­rza­niu” – a jak można (m.inn.) zadać in­nym ból i upoko­rze­nie? – OGRANICZAJĄC ICH WOLNOŚĆ !

   Przyznaj, że pod tym względem na­wet w PZBS masz jako ta­kie pole do działa­nia: na­kazy, zakazy, podania, li­cen­cje,... a wszystko to możesz łatwo usprawie­dliwić ad­mini­stra­cyjną, or­gani­zator­ską–po­rząd­kującą funkcją Twojej władzy.

   Stefan Ku­rowski w pracy „Struktura spo­łeczna a rewolu­cja na­ukowo–in­for­ma­tyczna (teo­ria kratyzmu)” na­zwał „kraty­zmem” typ ustroju w któ­rym domi­nują­cym wy­różni­kiem spo­łecz­nym jest wła­dza (po grecku – kratos).

Rzecz ja­sna, w kraty­zmie wła­dza wy­raża się najpełniej – i wedle Ku­row­skiego:

Władza jest środ­kiem i ce­lem, wła­dza się uza­sadnia sama przez się. Wła­dzę się wyko­nuje, żeby ją utrzy­mać. Wła­dza jest warto­ścią auto­te­liczną, samo­ce­lową, gdyż umożli­wia wzmo­żoną re­alizację oso­bo­wo­ści władcy, pro­jekcję jego oso­bowości na świat ze­wnętrzny w znacznie więk­szym stop­niu niż jakie­kol­wiek inne dzia­łanie.  

Pamiętaj jed­nak, że ustrój PZBS nie jest kraty­zmem i nieła­two Ci będzie po­sze­rzyć Twoją wła­dzę tak, by oprócz funkcji ad­ministro­wa­nia (or­gani­za­cyjno–po­rząd­ko­wej) peł­niła rów­nież funk­cję pano­wania. Mu­sisz więc za­chować umiar, dzia­łać ostrożnie i zaw­sze z po­wo­ływa­niem się na „dobro ogółu bry­dży­stów”.

   Tyle o filozo­fii władzy i czas naj­wyż­szy przejść do prag­matyki.

– – – – – – – – –

Aby móc za­chować wła­dzę, trzeba ją najpierw zdo­być, co nie jest by­najm­niej ta­kie trudne.

Wejście do ja­kiegoś kolegial­nego ciała PZBSow­skiego jest bardzo ła­twe: kan­dyda­tów jest mało, a liczba manda­tów wy­kazuje ten­dencję do stałego wzro­stu. Aby uła­twić so­bie wej­ście (i póź­niej­sze sprawowa­nie wła­dzy!), po­wi­nieneś dążyć do tego, by:

1)    ilość miejsc w Zarzą­dzie (bądź Wy­dziale czy Ko­misji) była jak naj­więk­sza
[ bo­wiem im kole­gium liczniej­sze, tym łatwiej je opano­wać ]

2)    wśród kandy­datów było jak naj­wię­cej miernot i chciw­ców (ide­ałem jest za­du­fany i chciwy głu­pek) [ tych bo­wiem najła­twiej skapto­wać i najła­twiej nimi ste­ro­wać ].

Jeśli cho­dzi o punkt 1), wy­star­czy ude­rzyć w znaną nutę: „Tyle jest prze­cież pracy!”.

Z punktem 2) możesz nato­miast zbyt­nio się nie wysiłać: i tak ich będzie sporo! (mądrzy i oddani entu­zjaści bry­dża bar­dzo rzadko ubiegają się o man­dat w PZBS).

   Przed pierw­szym ze­bra­niem (na któ­rym bę­dziecie się ukon­stytu­owy­wać) do­brze jest za­wiązać „ci­chą ko­alicję” (można zresztą zro­bić to już przed wy­bo­rami). Jasne jest chyba, ja­kich ludzi po­winieneś wy­bie­rać na Twoich po­pleczni­ków i wspólników (vide punkt 2) i że po­wi­nieneś „przy­dzielić” im klu­czowe (ale oczywi­ście pod Tobą) sta­no­wi­ska w projek­to­wa­nym syste­mie wła­dzy.

   Nie do­puść do tego, by na pierw­szym ze­bra­niu dyskuto­wano struk­turę i regulamin wa­szego kole­gium. Trwaj upar­cie przy tym, że „naj­pierw trzeba przy­dzielić funkcje” (oczywi­ście wg Twojego sce­na­riu­sza), a z pewnością wszystko pój­dzie jak najle­piej i UCHWYCISZ WŁADZĘ !

   Po „przydzie­leniu funk­cji” na­tych­miast wy­korzystaj to co uchwy­ciłeś i kwestię uchwale­nia wa­szego Re­gula­minu We­wnętrz­nego od­suń na czas nie­okre­ślony. Dys­ponu­jesz tu do­sko­nałym argumen­tem „zdro­wo­rozsąd­ko­wym” (zapa­miętaj go!): „Trzeba dzia­łać, a nie ga­dać!”, który na pro­stacz­ków działa nad­zwy­czaj skutecz­nie.

   Siedzisz już teraz cał­kiem nieźle w sio­dle, niemniej mu­sisz Twoją wła­dzę wzmocnić i za­bezpie­czyć, a na­stępnie – za­chowy­wać, za­cho­wy­wać, za­chowy­wać,...

   

   Przede wszystkim za­pewnij so­bie MONOPOL NA INFORMACJĘ (cel: ukrywa­nie, mani­pulo­wa­nie, fał­szo­wa­nie) przy po­mocy na­stę­pują­cych, stan­dardowych chwy­tów:

Dekreto­wanie

Przepro­wadź uchwałę, aby wszystkie pi­sma przycho­dzące (i wycho­dzące) były przez Cie­bie dekre­to­wane, tzn wstęp­nie czy­tane, pod­pisy­wane i ewen­tual­nie kiero­wane do wła­ści­wej osoby w wa­szym kole­gium (jasne jest, że to czego nie bę­dziesz chciał ujaw­nić za­de­kretu­jesz do samego sie­bie). Ar­gu­ment: „Tego wy­maga po­rzą­dek i sprawna orga­ni­za­cja pracy”.

Wgląd do do­kumen­tacji 

Może się zda­rzyć, że ktoś z ko­le­gium za­pro­ponuje uchwale­niem że wszy­scy członkowie mają prawo wglądu do do­ku­men­tacji. Zgłoś stanow­cze veto prze­ciwko uchwa­laniu cze­goś ta­kiego, stwierdza­jąc: „To jest prze­cież oczy­wi­ste, więc po co uchwalać” (o dziwo taki ar­gu­ment skut­kuje!).

Dokumen­tacja 

Postaraj się, aby najistot­niejsza do­ku­mentacja wa­szego Biura (ko­re­spon­den­cja i fi­nanse) była dla więk­szości człon­ków kole­gium niedo­stępna – albo sta­rannie ukryta albo przecho­wy­wana poza Biu­rem. Jeśli cho­dzi o fi­nanse, to nie ma z tym spe­cjalnego pro­blemu, bo jak wia­domo, bu­chalte­ria związków sportowych jest pro­wa­dzona przez WFSy i GKK­FiS (uwaga! będzie to do­skona­łym pre­tek­stem dla unik­nięcia roz­li­czania się na Wal­nym Zjeź­dzie Delega­tów). Jeśli cho­dzi o kore­spon­den­cję, to de­kretuj! (na wszelki wypa­dek trzymaj jednak pod klu­czem księgę ko­re­spon­dencji).

Protokóło­wa­nie ze­brań 

Należy uchwa­lić nastę­pu­jącą pro­ce­durę: ktoś (ściśle podle­ga­jący To­bie) notuje, na na­stęp­nym ze­braniu od­czy­tany jest projekt proto­kółu (koniecz­nie z brudno­pisu!) i zgła­szane są po­prawki, wpis na czysto podpisy­wany jest przez Cie­bie i proto­kó­lanta. W ten sposób nikt nie bę­dzie do­sta­tecz­nie pewny, czy wersja ostateczna nie po­krywa się z rze­czywi­sto­ścią.

Uwaga! Pro­tokół powi­nien być mak­symal­nie la­ko­niczny (tyle co kot na­pła­kał). Żad­nych wy­po­wie­dzi prze­ciwko podjętym uchwa­łom i po­stano­wie­niom, żad­nych vo­to­rum sepa­rato­rum.

Sprawoz­danie z Wal­nego Zebra­nia 

Publikację (także ujaw­nie­nie pro­tokółu) odkła­daj w nieskoń­czo­ność, najle­piej do następ­nego Wal­nego Ze­brania (pa­mięć ludzka jest za­wodna), pod pre­tek­stem: „Należy oszczę­dzać pa­pier!”. Nie publi­kuj oczy­wiście dysku­sji, a je­dynie uchwały („Tylko uchwały są ważne, no i papier”).

Kontakty z or­ganiza­cjami nad­rzęd­nymi 

Nie pozwól by utrzy­my­wał je kto­kolwiek oprócz Ciebie (pre­tek­stem niech bę­dzie uchwała o „re­pre­zentowa­niu”), bo ina­czej utra­cisz mo­no­pol na in­forma­cję. Kon­takty utrzymuj oso­bi­ście! (ukrywa­nie korespon­dencji jest mimo wszystko kło­potliwe). Dzięki temu zy­skasz opi­nię czło­wieka nie­za­stąpio­nego, który może wszystko przepro­wadzić (ma kon­takty i znajo­mo­ści) i który jedyny wie, co organi­zacja nad­rzędna może, czego so­bie ży­czy, a na co pa­trzy nie­chęt­nie.

Tajność ze­brań 

Przepro­wadź uchwałę o taj­ności prze­biegu ze­brań. Umoż­liwi to Tobie i resz­cie kole­gium nie­skrę­po­wane wy­powie­dzi, ar­gumenty i opinie, któ­rych nigdy nie wyra­zi­liby­ście (ze wstydu!) na fo­rum pu­blicz­nym,

Komunikat 

Jeśli wa­sze kole­gium publi­kuje od czasu do czasu ko­muni­kat, to... chyba sam już wiesz, co na­leży zro­bić.

     

Po jako ta­kim upora­niu się z za­gadnie­niem in­formacji, przejdźmy do kwe­stii po­krewnej jaką jest ZAMĘT PRAWNO–ORGANIZACYJNY. Utrzy­my­wanie cze­goś ta­kiego wy­bit­nie sprzyja sprawowa­niu i za­cho­wy­wa­niu wła­dzy, i jest za­zwyczaj – z uwagi na skład oso­bowy kole­gium – bar­dzo ła­twe do osią­gnięcie.

Zasada Mak­symal­nej Męt­no­ści 

Wszystko (po­dział czynno­ści, uprawnie­nia, obo­wiązki, treść re­gula­mi­nów, uchwał, posta­no­wień,...) ma być mętne i nieja­sne, a najlepiej – nie­spre­cy­zowane wo­góle! Dzięki temu bę­dziesz mógł to precy­zo­wać i in­ter­preto­wać ad hoc, w zależ­ności od bieżą­cych po­trzeb ko­niunk­tural­nych.

Regulamin We­wnętrzny 

Jak już do­ra­dzaliśmy wcześniej – nie uchwa­lać! Jeśli jed­nak..., to nie przej­mować się zbyt­nio jego po­stanowie­niami, a ewentualne pre­tensje od­paro­wy­wać sło­wami: „Nie ma co kłó­cić się o słowa, bo w ten spo­sób by­śmy nic nie zro­bili. Ważne jest działa­nie, a nie czepia­nie się słów”.  Mo­żesz być pewny, że ten ar­gument po­skutkuje i roz­rabiacz nie uzyska jaw­nego popar­cia.

Głosowa­nie 

Rozpoczy­naj zawsze od osoby siedzą­cej po Twojej lewej ręce i kon­ty­nuuj zgodnie z ru­chem wska­zó­wek zegara. W momencie gdy los uchwały jest już przesą­dzony, przery­waj i kończ sło­wami „A więc prze­szło (nie prze­szło)”. W ten spo­sób zamanife­stu­jesz, że nie my­ślisz na­rzu­cać zebra­nym Twojej woli i – co naj­ważniej­sze – nie ujaw­nisz swo­jego sta­nowi­ska. Po­zwoli Ci to póź­niej twier­dzić: „By­łem za” lub „By­łem przeciw” (w zależności od prze­biegu wy­da­rzeń) i uzy­skać opinię roz­tropnego i nieomyl­nego.

Pisemne przy­goto­wy­wanie pro­jektów 

Jeśli ktoś za­propo­nuje, by projekty uchwał niepil­nych były przed­sta­wiane członkom kole­gium na pi­śmie (i to z do­sta­tecznym wy­prze­dze­niem cza­so­wym) – zgłoś sta­now­cze veto: „Bę­dziemy tylko ga­dać i ga­dać, a trzeba szybko dzia­łać”.

    

I wreszcie ostatni te­mat: WZMOCNIENIE I ZACHOWYWANIE WŁADZY:

Repre­zentacja

Tylko Ty re­prezen­tu­jesz! Nie po­zwól by ktoś pisnął słówko w imie­niu ca­łego ko­legium (chyba że za Twoim wyraźnym przyzwole­niem).

Regula­miny Wy­działów

Jeśli trzeba będzie po­wo­łać jakiś Wy­dział i uchwalić dla niego na­miastkę re­gu­laminu, to pa­miętaj: jak najmniej nie­zależ­ności i sa­mo­dziel­no­ści! Wszystko musi być uchwa­lone i za­twier­dzone przez ko­legium (chociażby było nie­kom­pe­tentne). Wy­dział jest od ro­boty, a nie od na­rzu­cania To­bie swojej woli.

To samo do­ty­czy wszel­kich innych re­gula­minów (p Sekcji Nieza­leż­nych): jak naj­mniej praw!

Statut 

Statut or­gani­zacji powi­nien pozo­stać mętny i la­ko­niczny, a zwłasz­cza nie po­winny być spre­cy­zo­wane uprawnie­nia i obo­wiązki (Twojego ko­le­gium, Wy­działów, Komi­sji). Pilnuj tego, a szcze­gól­nie nie dopuść:

– by WGiD był wybie­ralny i nie­za­leżny

– by była Ko­misja Rewi­zyjna

– by Ka­dencja Za­rządu była skró­cona.

– – – – – – – –

Kończymy i życzymy Ci powodze­nia.

Wprawdzie Twoja or­ga­ni­zacja niewiele odnie­sie ko­rzyści z Two­jej dzia­łal­no­ści, ale to nic –

TY MASZ WŁADZĘ !

 

Jeszcze jedno:

Nie oba­wiaj się. że będą prze­ciwko To­bie ja­kieś znaczniej­sze wy­stą­pie­nia.

Ogół bry­dży­stów jest w więk­szo­ści nie­sły­cha­nie bierny: ob­ciera twarz i gra dalej.


Ł.S. 2001

Artykuł po­wyż­szy to im­presje Autora z 3–mie­sięcz­nego człon­kostwa w Za­rzą­dzie pew­nego Okręgu PZBS. Dłu­żej nie dało się wy­trzy­mać – każda ini­cja­tywa uzdro­wień czy uroz­ma­iceń ży­cia brydżo­wego była tor­pedo­wana, a je­dyna rola jaką można było pełnić polegała na spra­wowa­niu cząstki wła­dzy (pod dyk­tando, oczywi­ście) bądź na pa­robkowaniu. Są­dzę, że mu­siały ist­nieć spe­cjalne kursy sprawowa­nia władzy i mani­pulo­wania dla infil­tratorów i aktywi­stów.

     

Pikier 8 po­szedł w Pol­skę akurat przed wpro­wa­dze­niem Stanu Wo­jen­nego (13 Grudnia 1981). Pe­wien kolporter tak się przeraził, że sprze­dawał Pi­kiera bez tego arty­kułu (zu­peł­nie przy­padkowo arty­kuł zajmował kilka stron środko­wych, tak że można było go wy­drzeć). Ale na­ogół wy­danie się roze­szło, a  Nowy Słownik Brydżowy An­drzeja Cicho­nia stał się sławny.

Wiosną jednak nie­opatrznie wrę­czyłem eg­zempla­rze Pi­kiera gene­rali­cji PZBS, nie ba­cząc na to, że pre­zes był utrwala­czem wła­dzy lu­do­wej i pro­ku­ratorem wojskowym z „za­słu­gami” w latach 50–tych. Pre­zes oka­zał się „bar­dziej gene­ral­ski niż Ge­nerał” i Za­rząd PZBS uchwalił wkrótce „Za­kaz kol­porto­wania na impre­zach PZBS wy­daw­nictw nie wyda­nych przez PZBS” (łatwo się do­my­ślić, że cytat z Or­wella groził po­rządkowi ko­mu­ni­stycz­nemu).

Oczywiście ani myśla­łem pod­po­rządko­wać się temu, co po­cią­gnęło za sobą 3–mie­sięczny „za­kaz wstępu na im­prezy PZBS” i inne drobne re­strykcje (np pu­bliczne wy­pro­sze­nie z Kon­gresu Warszaw­skiego po rozło­że­niu stoiska wydaw­nictw bry­dżo­wych).

 

Czy Orwell miał rację ? 

Czy podło­żem spra­wo­wania wła­dzy jest sa­dy­styczna roz­kosz jaką czer­pie się z przy­musu ?


1–2002

Ludzie, którzy się­gają po władzę, prze­ważnie nie znają jej praw­dzi­wego smaku. Zdoby­wają władzę dla sławy, bo­gac­twa, wygód i za­szczytów. Ob­wie­szają się wstę­gami i or­de­rami, pragną po­siadać ha­remy, pa­łace i wspaniałe stroje. Ci nie­długo utrzy­mują się na szczycie. Taki Ro­be­spierre. Prze­grał, bo urzekła go sława i honory. Ze­wnętrzne, nie­istotne atry­buty władzy. Jedynie nie­liczni pragną władzy dla niej sa­mej. Znają jej praw­dziwy smak. Bez do­mie­szek.

Z „Kon­troli” Wik­tora Su­wo­rowa

(w tłumaczeniu An­drzeja Miet­kow­skiego)

 

Organizacje

Co no­wego...

do Brydża

brydż, brydz, bridge, bridge, brydż sportowy, brydz sportowy, bridge sportowy, wist, Pikier, Łukasz, Sławiński, Łukasz Sławiński, Czytaj, Czytaj!, piki, kiery, kara, trefle, pik, kier, karo, trefl, pas, atu, bez atu, kontra, rekontra